-
Rosyjscy dezerterzy przebywający w Niemczech mogą zostać deportowani do Rosji po odrzuceniu wniosku o azyl, gdzie grożą im tortury.
-
Nikita Swiezdow uciekł z rosyjskiej armii i po długiej podróży złożył wniosek o azyl najpierw w Chorwacji, a potem w Niemczech, jednak w Niemczech jego wniosek został odrzucony.
-
Niektórym dezerterom, którym w Niemczech odmówiono azylu, udzielany jest azyl kościelny, co pozwala im uniknąć natychmiastowej deportacji.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Nikita Swiezdow miał 15 lat, kiedy Rosja rozpoczęła pełnoskalową wojnę z Ukrainą. W kwietniu 2024 roku, tuż po 18. urodzinach, został powołany do wojska. Krótko przed tym mężczyznę wydalono ze szkoły zawodowej w Krasnojarsku. Swiezdow jest pewien, że celowo.
W ostatnich latach pojawia się coraz więcej doniesień, że uczniowie i studenci są nie tylko nakłaniani do wstąpienia do wojska, ale uniemożliwia im się też zdanie egzaminów po to, by móc ich powołać. Nie da się tego jednak niezależnie zweryfikować.
Najbardziej kryminalna jednostka w Rosji. „Strzelali nam w nogi”
Wezwanie do wojska wręczono Swiezdowowi osobiście u niego w mieszkaniu. W maju 2024 roku mężczyzna trafił do jednostki wojskowej nr 25573 w pobliżu Ussuryjska.
Na forach internetowych jest ona określana jako „owiana złą sławą” i „najbardziej kryminalna” w Rosji, ponieważ często giną tam żołnierze. Są też doniesienia o znęcaniu się, wymuszeniach i pobiciach.
Swiezdow opowiada, że on i inni poborowi byli zmuszani przez oficerów do podpisania długoterminowego kontraktu z armią już w drodze do jednostki.
– Obiecałem sobie i rodzinie, że nie podpiszę żadnego kontraktu – mówi Swiezdow i zastrzega, że nigdy nie chciał brać udziału w wojnie z Ukrainą.
– Wysłano mnie na poligon. Oficerowie karali poborowych za wszystko, co tylko możliwe, strzelali nam w nogi. Musieliśmy robić po dwieście pompek w maskach gazowych, biegać po 50 okrążeń w kamizelkach kuloodpornych z dodatkowym obciążeniem od 25 do 30 kilogramów – opowiada mężczyzna.
Zrozpaczony Swiezdow próbował odebrać sobie życie, jednak kilku oficerów mu w tym przeszkodziło. Następnie starszy sierżant, grożąc odpowiedzialnością karną, zmusił Swiezdowa do podpisu.
Historia Swiezdowa nie jest wyjątkiem. Kilka matek żołnierzy zgłosiło niezależnemu rosyjskiemu portalowi internetowemu ASTRA, że ich synowie zostali oszukani i poddani szykanom, podpisali kontrakty pod presją, przez co musieli iść na wojnę.
Ucieczka z Rosji do Niemiec
Miesiąc po podpisaniu kontraktu Swiezdowowi oświadczono, że dołączy do oddziałów szturmowych na okupowanym przez Rosję ukraińskim terytorium w pobliżu Melitopola – do jednostek, które odnotowują skrajnie wysokie straty. – Nie miałem innego wyjścia, jak tylko uciekać – wspomina Swiezdow.
Kiedy otrzymał pierwszy żołd w wysokości 40 tys. rubli (ok. 450 euro), złożył wniosek o urlop – rzekomo po to, by zaopatrzyć się przed misją na froncie. Miał go pilnować zmobilizowany były więzień. Swiezdow musiał się u niego meldować co kilka godzin przez WhatsApp. Miał jednak szczęście: jego nadzorca nie podchodził do sprawy zbyt gorliwie. Swiezdow wyrzucił mundur, spakował rzeczy i uciekł do Armenii.
Dopiero pół roku później Swiezdow został wpisany na listę poszukiwanych z powodu dezercji. Jednak wtedy był już w dalszej podróży – pojechał do Bośni i Hercegowiny, a stamtąd do Chorwacji. Złożył wniosek o azyl polityczny.
Nie czekając na decyzję urzędów, udał się w grudniu 2025 roku do Niemiec, gdzie również złożył wniosek o azyl. Niemcy odrzuciły go i zgodnie z rozporządzeniem dublińskim odesłały Swiezdowa do Chorwacji jako pierwszego kraju wjazdu do UE.
Niemieckie organy powinny właściwie „przekazać” go Chorwacji w ciągu sześciu miesięcy. Termin ten upływa pod koniec lipca. Po tym czasie odpowiedzialność za jego sprawę przeszłaby na Niemcy.
Szanse na azyl dla rosyjskich dezerterów
Według aktywistów praw człowieka rosyjscy dezerterzy w Niemczech nie mają szans na azyl, mimo że przedstawiciele poprzedniego rządu zapewniali, iż odmowa służby wojskowej i dezercja będą uznawane za obligatoryjne powody do przyznania azylu politycznego.
Publiczne wypowiedzi polityków nie są jednak zakorzenione w prawie, zauważa aktywista praw człowieka Aleksiej Kozłow z berlińskiej organizacji Solidarus. Według niego, zgodnie z niemieckim prawem, sama mobilizacja lub wysłanie na front nie są powodem do przyznania azylu. Na azyl można liczyć tylko wtedy, gdy dana osoba została wysłana na wojnę z Ukrainą z powodów politycznych, twierdzi Kozłow.
Potwierdza to Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) w wypowiedzi dla DW. Według urzędu procedury azylowe polegają na rozpatrywaniu indywidualnych przypadków, każda przedstawiona historia ucieczki jest skrupulatnie badana. Ocenie podlegają zawsze indywidualnie przytoczone powody prześladowania.
– Ochrona jest przyznawana tylko wtedy, gdy istnieje również rzeczywista, indywidualna i uzasadniona obawa przed prześladowaniem – podaje BAMF.
Rosjanie stworzyli „piwnice tortur” dla odmawiających służby wojskowej
Są setki doniesień o tym, że schwytani rosyjscy dezerterzy są wysyłani bezpośrednio na front i maltretowani. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę portal ASTRA zdołał zlokalizować 29 nielegalnych więzień dla osób odmawiających służby wojskowej.
Oficerowie wymuszają tam od żołnierzy pieniądze, trzymają w nieludzkich warunkach, oddają na nich mocz, głodzą, biją, torturują, a nawet zabijają. Takie więzienia wojskowi urządzają w piwnicach, opuszczonych zakładach przemysłowych i innych budynkach.
Tysiące rosyjskich żołnierzy i obywateli Ukrainy, a także ranni i niepełnosprawni, byli przetrzymywani w piwnicach tortur. Większość więzień zidentyfikowanych przez ASTRA znajduje się w okupowanych przez Rosję ukraińskich regionach ługańskim i donieckim, ale niektóre także na terytorium Rosji.
W kopalni Petriwśka w regionie donieckim rosyjscy wojskowi stworzyli, według ustaleń ASTRA, regularny „obiekt tortur”.
– Przywożą tam żołnierzy z workami na głowach. Nie dostają oni nic do jedzenia. Jeśli musisz iść do toalety, dostajesz mały woreczek. Byliśmy wieszani pod sufitem na łańcuchach za ręce i nogi – opowiada były rosyjski żołnierz Daniił (imię zmienione).
Dawny zastępca dowódcy plutonu został zamknięty wraz ze swoimi żołnierzami, ponieważ odmówili wyjścia na front. W 2024 roku, po torturach, udało mu się uciec ze swojej jednostki wojskowej.
Nawet jeśli rosyjskim dezerterom uda się ucieczka, grozi im deportacja do Rosji – również z Niemiec. Według danych Bundestagu z początku 2026 roku, w 2025 roku deportowano bezpośrednio do Rosji łącznie 126 osób.
Od czasu objęcia urzędu przez nowy rząd federalny rok temu, i tak już niewielkie szanse dezerterów na azyl spadły praktycznie do zera, twierdzi Aleksiej Kozłow z Solidarus.
W maju 2026 roku Wyższy Sąd Administracyjny Berlina i Brandenburgii uchylił wcześniejszą decyzję Sądu Administracyjnego w Berlinie, która przyznawała ochronę rosyjskiemu poborowemu. Sąd pierwszej instancji ustalił wprawdzie, że żołnierz podczas służby wojskowej mógłby podlegać presji i zostać zmuszony do związania się kontraktem z armią. Wyższy Sąd Administracyjny nie uznał jednak tych ryzyk za wystarczająco poważne, by uzasadniały one ochronę. Według Kozłowa istnieje tylko kilka przypadków, w których rosyjscy dezerterzy otrzymali azyl.
Azyl kościelny zamiast deportacji z Niemiec
Po tym, jak Nikicie Swiezdowowi odmówiono azylu politycznego w Niemczech, otrzymał on azyl kościelny. Gminy chrześcijańskie udzielają go, gdy deportacja zagraża życiu lub zdrowiu. Dzięki tej regulacji młody mężczyzna przeniósł się z obozu dla uchodźców do kościoła ewangelickiego w pobliżu Akwizgranu. Jest tam zakwaterowany w pokoju dla dziesięciu osób i przez prawie cały dzień zajmuje się pracami w kuchni lub na podwórzu.
To pozwala mu uniknąć deportacji i pozostać w Niemczech.
W nocy z 15 na 16 czerwca niemiecka policja przybyła do obozu, w którym wcześniej mieszkał, aby zabrać Swiezdowa. Miał zostać przewieziony do Lipska, a stamtąd następnego ranka odlecieć samolotem deportacyjnym do Chorwacji.
Swiezdow z niecierpliwością wyczekuje 30 lipca, od kiedy Niemcy będą odpowiedzialne za jego sprawę. Wtedy bowiem, nie musząc obawiać się bezpośredniej deportacji do Chorwacji, będzie mógł poczekać na nową decyzję urzędów. Nie wie jeszcze, co zrobi, jeśli jego wniosek o azyl zostanie ponownie odrzucony. Prawdopodobnie, jak mówi Swiezdow, próbowałby znaleźć schronienie w kraju poza UE.
Daniil Sotnikov, redakcja Deutsche Welle
Artykuł ukazał się na stronie Deutsche Welle.
-
Rosyjski żołnierz postanowił się poddać. „Wróci do rodzinnych bagien, zamiast gnić na polu”
-
Trafiali na front zamiast do pracy. Przymusowe wcielenia do armii