-
Wielka Brytania i Niemcy współpracują nad pociskiem dalekiego zasięgu, który ma umożliwić trafienie strategicznych celów w Rosji oddalonych o około dwa tysiące kilometrów.
-
Pod uwagę brane są dwie wersje rakiety: nisko lecącego pocisku manewrującego i pocisku hipersonicznego, przy udziale niemieckiego finansowania i brytyjskiej wiedzy specjalistycznej.
-
Eksperci wyrażają obawy co do długiego harmonogramu projektu oraz podkreślają potencjalny wpływ DPS na zwiększenie możliwości odstraszania NATO wobec Rosji.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Wielka Brytania i Niemcy zacieśniają współpracę w dziedzinie obronności i – jak donosi „The Telegraph” – rozpoczynają prace nad pociskiem dalekiego zasięgu, którego zadaniem byłaby obrona Europy przed Federacją Rosyjską.
Londyn i Berlin mają nadzieję, że uda im się wyprodukować rakietę do 2034 roku, a w publikacji oceniono, że mogłoby to oznaczać odejście od tradycyjnego francusko-niemieckiego przywództwa w kwestii zbrojenia.
Niemcy i Wielka Brytania łączą siły. Chcą stworzyć potężną rakietę
Brytyjski dziennik powołuje się na źródła zaznajomione ze strategią obronną kraju, które uważają, że postrzeganie Niemiec jako biernego i nieskutecznego kraju – jakie panowało w czasach zimnej wojny – zostało już odrzucone. Obecnie Berlin traktuje się jako niezbędny do przeciwstawiania Władimirowi Putinowi.
Jak czytamy, oba kraje połączyło podobne podejście do współpracy w zakresie obrony. Dla Berlina ma to być miła odmiana od działania z Paryżem, z kolei Londyn dzięki temu zamienił spory o unijne regulacje na współpracę obronną.
– Przez kilka lat Wielka Brytania chciała, by Niemcy odgrywały w dziedzinie obronności rolę, której po prostu nie były w stanie podjąć się z politycznych względów, ale teraz, gdy sytuacja uległa zmianie, panuje ogromne poczucie nowych możliwości – mówiło gazecie źródło w sektorze obrony Wielkiej Brytanii.
Natomiast inny informator stwierdził: – Czy nadejdzie „złoty wiek” (we współpracy – red.)? Zainteresowanie jest z pewnością po obu stronach. Źródło to oceniło też, że Londyn pod przywództwem nowego premiera Andy’ego Burnhama, prawdopodobnie znowu będzie zabiegał o pogłębienie relacji dwustronnych.
Rakieta, która może dolecieć do Rosji. Co zakłada współpraca Berlina i Londynu?
W ramach nowej współpracy realizowane będą projekty niemieckiego przemysłu zbrojeniowego w Wielkiej Brytanii – m.in. flota dronów morskich, hala produkcyjna broni za 400 mln funtów (ok. 2,04 mld złotych), która przyspieszy proces, oraz najnowsza wersja wozu piechoty Boxder.
Z ustaleń „The Telegraph” wynika natomiast, że to wspomniany program rakietowy DPS jest szczególnie wyjątkowy. W jego ramach mają powstawać pociski, które będą w stanie dosięgnąć cele strategiczne głęboko w Rosji, nawet w odległości około 2 tys. km.
Chociaż do programu pod wodzą Wielkiej Brytanii włączyło się 12 państw sojuszniczych, oczekuje się, że to Niemcy odegrają w nim znaczącą rolę. „Projekt najprawdopodobniej będzie korzystał z połączenia niemieckiego finansowania i brytyjskiej wiedzy specjalistycznej” – uważają źródła w przemyśle zbrojeniowym.
Sposób na odstraszenie Rosji. W grze dwie wersje rakiety
„The Telegraph” podaje, że rozważane są dwie wersje rakiety dalekiego zasięgu. Jedna to nisko lecący pocisk manewrujący, który miałby przelatywać poniżej zasięgu rosyjskich systemów obrony powietrznej. Druga wersja to natomiast pocisk hipersoniczny, „poruszający się z prędkością pięciokrotnie większą od prędkości dźwięku„.
Istnieją obawy, co do terminu ukończenia projektu – możliwe, że jego realizacja będzie musiała przebiegać szybciej niż do 2034 roku. Jednak dr Sidharth Kaushal, ekspert ds. rakiet z brytyjskiego think tanku zajmującego się bezpieczeństwem RUSI (Royal United Services Institute) uważa, że niezależnie od formy, projekt będzie miał znaczący wpływ na zdolności NATO w odstraszaniu Rosji.
– DPS to zdolność do uderzenia w cel o znaczeniu strategicznym, taki jak kwatera główna wroga, lub do sparaliżowania jego zdolności do utrzymania linii frontu poprzez uderzenie w węzły logistyczne – mówił dr Kaushal.
Ekspert podkreślił, że obecnie Sojusz Północnoatlantycki miałby z tym problem, bo oprócz pocisków Tomahawk, nie ma praktycznie niczego, co mogłoby trafić we wspomniane cele w głębi Rosji.
Projekt pocisku z wielkimi nadziejami. Nie brakuje też obaw o tempo realizacji
Jedno ze źródeł, z którym rozmawiała gazeta, pochwaliło brytyjskiego ambasadora w Niemczech Andrew Jonathana Mitchella, za to, że bardziej niż którykolwiek z jego poprzedników zaangażował się w kwestie bezpieczeństwa.
„The Telegraph” zwraca też uwagę, że program DPS może być narażony na „ten sam problem”, co FCAS (Future Combat Air System), czyli projekt systemu bojowego nowej generacji.
„Projekt zakończył się fiaskiem, ponieważ Niemcy odczuwali frustrację z powodu tego, że strona francuska chciała wykorzystać ich jedynie jako źródło finansowania samolotu myśliwskiego, a nie dzielić się swoją wiedzą specjalistyczną” – czytamy.
Natomiast wśród niektórych ekspertów wojskowych istnieją też obawy, że harmonogram nowego programu jest zbyt długi. Zdaniem byłego dowódcy armii USA w Europie Bena Hodgesa, projektowi „brakuje pilności”.
– Ukraińcy mają już drony, które mogą przelecieć 2 tys. kilometrów z potężną głowicą bojową. Nie mówimy tu przecież o wysłaniu ludzi na Księżyc – przytacza słowa wojskowego dziennik.
Źródło: „The Telegraph”