-
Władze Tajlandii ostrzegły mieszkańców i turystów po śmiertelnym poparzeniu 13-letniego chłopca przez kostkomeduzę śmiercionośną, znaną jako osa morska, na plaży Ban Fai Tha.
-
Kostkomeduza śmiercionośna występuje obecnie przez cały rok w regionach, gdzie wcześniej pojawiała się tylko sezonowo, a jej liczba rośnie w wyniku zmiany klimatu i spadku liczebności drapieżników.
-
Ostrzeżenia i pierwsza pomoc na plażach w Australii przyczyniły się do zmniejszenia liczby poparzeń, jednak kostkomeduzy są spotykane także w wodach Azji Południowo-Wschodniej, gdzie nie zawsze występują podobne zabezpieczenia.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Tajlandia jest świetnym przykładem, gdyż o ile kostkomeduzy śmiercionośne pojawiały się tam od lat, nawet niekiedy masowo, to jednak nie latem. Ich liczba rosła raczej jesienią, zgodnie z dotychczasowym rytmem przyrody i porami roku oraz monsunami. Teraz jednak wraz ze zmianą klimatu rytm przyrodniczy został zakłócony i groźne parzydełkowce spotykane są już przez cały rok i to także w wodach, gdzie ich dotąd nie widywano.
Osy morskie pojawiają się coraz częściej. Są groźne
Do tej pory kostkomeduza śmiercionośna kojarzyła się zwłaszcza z plażami Australii, gdzie, wzdłuż północnego wybrzeża od terenów na wschód od Perth aż po Morze Timor, wiele plaż wyłączonych było z jej powodu czasowo albo wręcz na stałe z kąpieli. Australijczycy dobrze wiedzą, że kostkomeduzy są bardzo groźne i świetnie je znają, podobnie jak konsekwencje spotkania z tym zwierzęciem.
Jak pisał znakomity Bill Bryson w „Śniadaniu z kangurami”, gdy spytał Australijczyka jak to jest być poparzonym przez kostkomeduzę śmiercionośną, ten odparł w australijskim stylu, że „jest to dość nieprzyjemne”. Bill Bryson konkluduje: „Dość nieprzyjemne? Dość nieprzyjemne to wpaść w styczniu do przerębla z lodowatą wodą. A poparzenie kostkomeduzy to niewyobrażalny ból„.
Poparzenie przez kostkomeduzę może skończyć się śmiercią
Ból, który może skończyć się tragicznie, bowiem taki kontakt może spowodować w pierwszej kolejności szok bólowy. Może doprowadzić do zaburzenia rytmu serca, spadku ciśnienia i ostatecznie zatrzymania akcji serca. Działanie jadu tego parzydełkowca powoduje też zaburzenia oddychania i może doprowadzić do silnych skurczów mięśni, co z kolei może skutkować utopieniem się nawet w płytkiej wodzie.
Najbardziej spektakularne działanie kostkomeduzy śmiercionośnej przyniosło… kino. W filmie „Siedem dusz” z Willem Smithem i Rosario Dawson bohater zamierza odebrać sobie życie po tym, jak zrekompensuje już innym to, co zrobił. Wybiera właśnie kostkomeduzę, którą trzyma w akwarium. To zwierzę, w którym zakochał się jako dziecko podczas wizyty w oceanarium. „Nigdy nie widziałem piękniejszego zwierzęcia” – przyznaje.
Kostkomeduza śmiercionośna to rzeczywiście imponujący parzydełkowiec, o bardzo długich i cienkich parzydełkach. Ciągną się za nią jak welon. Ciało kostkomeduzy jest niemal przezroczyste, co utrudnia dostrzeżenie jej w wodzie. A może dotknąć skóry człowieka z dużej odległości.
Gatunek ten jest uznawany za najbardziej niebezpiecznego parzydełkowca nawet w Księdze Rekordów Guinnessa. Średnio odpowiada ona za jedną śmierć rocznie. Już 2 minuty od kontaktu z parzydełkami wystarczają, aby spowodować śmierć. Każda kostkomeduza ma 60 parzydełek, które mogą mieć nawet 4 metry długości, a zatem teoretycznie duża meduza ma wystarczającą ilość jadu, aby zabić nawet 120 osób.
Śmierć może nastąpić na jeden z dwóch sposobów. Po pierwsze, ból jest tak silny, że osoba jest przytłoczona i umiera z powodu szoku. Jeśli przeżyje, jad może bezpośrednio spowodować śmiertelną zapaść sercowo-naczyniową – podaje Księga Rekordów Guinnessa.
Ostrzeżenia przed kostkomeduzą są w Australii
Do tej pory odnotowano w całej historii kilkaset zgonów spowodowanych przez kostkomeduzę śmiercionośną, z czego 70 w samej Australii począwszy od lat osiemdziesiątych XIX w.
Nic dziwnego, że ostrzeżenia w Australii niemal zawsze umieszczają „box jellyfish”, jak nazywa się kostkomeduzę śmiercionośną, na szczycie listy najbardziej niebezpiecznych zwierząt kraju. A umówmy się, że Australijczycy mają w czym wybierać.
Te ostrzeżenia mają kolosalne znaczenie, bowiem uważa się, iż to one spowodowały bardzo wyraźny spadek liczby poparzeń na terenie Australii w ostatnich latach. I to mimo tego, że kostkomeduza rozszerzyła swój zasięg, korzystając ze zmiany klimatu.
Występuje także w Morzu Arafura, koło Nowej Gwinei i Wysp Sundajskich. Widywana jest na coraz szerszych obszarach, od Cejlonu i Indii po Filipiny i Wyspy Salomona. Spotkać ją mogą zatem turyści kąpiący się nie tylko w Australii, ale także Indonezji, Malezji, Tajlandii, w wodach Filipin, Wietnamu, Kambodży czy Sri Lanki.

Badania nad kostkomeduzami są słabo zaawansowane. Nadal mało wiemy o biologii tych fascynujących zwierząt. Są jednak przesłanki wskazujące, że zmiana klimatu im sprzyja, podobnie jak zmiany zachodzące w prądach morskich. I wreszcie na pewno korzystne dla kostkomeduz jest przełowienie ryb, których ławice żywiły się dotąd młodymi parzydełkowcami. Ich największymi smakoszami są żółwie morskie. Spadek ich liczby także ma wpływ na kostkomeduzy.
Północna Australia jest cała obstawiona ostrzeżeniami o „jellyfish”, a na plażach znajdują się skrzynki pierwszej pomocy. W innych miejscach Indo-Pacyfiku nie zawsze można je spotkać, więc warto pamiętać, że te zwierzęta potrafią być groźne.