-
Odwołana wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska zaprzeczyła organizowaniu lub uczestnictwu w kolacjach z prezesami i dyrektorami szpitali miejskich, o których wspominała była prezes Szpitala Południowego Anna Łukasik.
-
Kaznowska odniosła się również do działań podjętych po ujawnieniu nieprawidłowości finansowych związanych z wypłatą premii dla dr. Emila Jędrzejewskiego.
-
Przedstawicielka ratusza informowała wcześniej, że prezydent Rafał Trzaskowski nie był zaangażowany w nieformalne spotkania z prezesami szpitali i nie upoważnił Dawida Kacprzyka do reprezentowania go w szpitalu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Renata Kaznowska zabrała głos po tym, jak w w rozmowie z Onetem była prezes Warszawskiego Szpitala Południowego Anna Łukasik ujawniła nowe wątki afery wokół placówki.
W wywiadzie Łukasik wspominała, że Dawid Kacprzyk, młody lekarz, były już radny Koalicji Obywatelskiej, który w szpitalu piastował funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego – kilkukrotnie proponował jej udział w „prywatnych kolacjach Kaznowskiej z prezesami i dyrektorami podległych miastu szpitali”.
„Prywatne kolacje Kaznowskiej”. Odwołana wiceprezydent zabrała głos
Jeszcze we wtorek rzeczniczka Urzędu m.st. Warszawy Monika Beuth zaprzeczyła, by Rafał Trzaskowski wiedział o tych spotkaniach. – Pan prezydent nigdy nie uczestniczył w żadnych tego typu nieformalnych spotkaniach ani nie posiadał wiedzy na ich temat – powiedziała Beuth.
W środę do sprawy odniosła się również sama Kaznowska, odwołana po wybuchu afery wiceprezydent Warszawy. Wraz z drugą zastępczynią Trzaskowskiego Aldoną Machnowską-Górą, która również straciła stanowisko, była odpowiedzialna za nadzór nad miejskimi szpitalami.
– Nigdy nie brałam udziału w żadnych tego typu kolacjach z prezesami i dyrektorami podległych miastu szpitali. A tym bardziej żadnych takich spotkań nie organizowałam – powiedziała Onetowi Kaznowska.
Była wiceprezydent zaznaczyła, że nie wie, dlaczego Łukasik mówi coś takiego. – Podejrzewam, że są to po prostu konfabulacje pana Kacprzyka, do jakich, zdaje się, ma skłonność – oceniła Kaznowska.
Audyt w sprawie doktora Jędrzejewskiego. Kaznowska komentuje
W rozmowie z Onetem Łukasik powiedziała również, że miała wątpliwości co do premii otrzymywanych przez ordynatora chirurgii dr. Emila Jędrzejewskiego, sygnalisty ze szpitala, który stał się później przedmiotem odrębnego postępowania – oraz warunków, na jakich był zatrudniony w placówce.
Podczas zleconego przez nią audytu ujawniono nieprawidłowości. Łukasik stwierdziła, że kontaktowała się w tej sprawie z Renatą Kaznowską i burmistrzem Ursynowa, szefem rady nadzorczej szpitala Robertem Kempą. Reakcja była jednak inna niż spodziewała się była prezes – wiceprezydent poprosiła ją o dostarczenie raportu w papierowej wersji, podobnie jak Kempa.
Kaznowska odniosła się również do tej sprawy. Jak mówiła, audyt dotyczący Jędrzejowskiego dostała od Łukasik „nieoficjalnie i jedynie informacyjnie, bo nie był to jej obszar nadzoru”. Dodała, że dokument został też przekazany przewodniczącemu rady, a także trafił on do Biura Ładu Korporacyjnego w Urzędzie m.st. Warszawy.
– Pani prezes podjęła czynności zarządcze, które były w jej kompetencjach, a więc rozwiązała umowę i naliczyła kary – tłumaczyła Kaznowska.
Afera w Szpitalu Południowym. Stołeczny ratusz reaguje
Rzeczniczka warszawskiego ratusza przyznała we wtorek, że raport trafił do Biura Ładu Korporacyjnego 21 października 2025 roku.
– Jednocześnie w tym piśmie zarząd spółki poinformował, że, mając na uwadze wyniki audytu, podjął odpowiednie kroki zmierzające do zwrotu spółce kwot nienależnie wypłaconych z tytułu premii za 2023 r., wstrzymał wypłatę premii za 2024 i 2025 rok oraz wypowiedział wszystkie umowy, łączące spółkę z lekarzem. Do pisma załączona została kopia – skierowanego do pana Emila Jędrzejewskiego – stanowiska szpitala w zakresie wypłaty premii, wynikającej z umowy wraz z wezwaniem do zapłaty kwoty 531 tys. 962,91 zł – przekazała Beuth.
Jak wskazała rzeczniczka, na początku listopada 2025 roku Miejskie Biuro Ładu Korporacyjnego skierowało pismo do przewodniczącego rady nadzorczej szpitala „celem wykorzystania zgodnie z posiadanymi kompetencjami w zakresie kontroli i nadzoru nad działalnością spółki”.
– W listopadzie 2025 roku zarząd spółki wystąpił w tej sprawie do sądu. Dalsze ewentualne działania w zakresie dochodzenia zwrotu wskazanej w audycie kwoty pozostają w gestii obecnego zarządu – powiadomiła Beuth.
W rozmowie z Onetem była prezes Szpitala Południowego wspominała też słowa, które usłyszała od Dawida Kacprzyka pierwszego dnia pracy. Miał on powiedzieć Łukasik, że „pilnuje szpitala w imieniu Rafała Trzaskowskiego”.
Do tego również odniosła się rzeczniczka stołecznego ratusza. – Prezydent Rafał Trzaskowski absolutnie, w żadnej formie, nie upoważnił pana Kacprzyka do jakichkolwiek działań swoim imieniu – mówiła Onetowi Monika Beuth.