-
Zmniejszający się poziom wody na głównych rzekach Niemiec, spowodowany upałami i suszą, budzi niepokój dotyczący ograniczenia transportu towarów na tych rzekach i wpływu na niemiecką gospodarkę.
-
Płytki Ren prowadzi do poważnych problemów w przemyśle, takich jak wzrost cen frachtu rzecznego, ograniczenia transportu oraz trudności w dostawach dla kluczowych firm przemysłowych, w tym stalowni, fabryk chemicznych i rafinerii.
-
Inne środki transportu są kosztowne i również napotykają na problemy, a susza może jeszcze mocniej obniżyć wzrost gospodarczy Niemiec, jeśli nie nastąpi poprawa sytuacji hydrologicznej.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Koryto Renu jest częściowo wyschnięte w pobliżu wielkich pieców stalowni ThyssenKrupp w Duisburgu. To obrazowo pokazuje, jak niski stan wody stwarza nowe wyzwania dla niemieckiego przemysłu.
Wysychający Ren to dla Niemiec duży problem gospodarczy
Ta potężna rzeka – najdłuższa w całych Niemczech – przepływa również obok fabryk samochodów, zakładów chemicznych i dużych portów rzecznych, przecinając przemysłowe serce największej gospodarki Europy.
Płytka woda narzuca surowsze ograniczenia dotyczące ilości przewożonego ładunku statkami – co podnosi ceny frachtu rzecznego i zwiększa presję na rząd, by podjął działania.
W czwartek nowo mianowany niemiecki minister transportu Steffen Bilger planuje spotkać się w Bonn z przedstawicielami przemysłu, firm żeglugowych i zarządcami portów w nadziei na znalezienie praktycznych rozwiązań tego narastającego kryzysu.
Michael Ebling, minister gospodarki landu Nadrenia-Palatynat, zaapelował do rządu o przyspieszenie projektu pogłębienia kluczowego odcinka Renu w Niemczech, argumentując, że ta strategiczna droga wodna musi pozostać dostępna przez cały rok.
Niski stan wód w Niemczech. Rosną ceny frachtu rzecznego
Rzeka obsługuje ok. 80 proc. transportu rzecznego wewnątrz Niemiec – informuje Rico Lumana, ekonomista ING. Każdego roku ok. 285 mln ton towarów przepływa tą rzeką, która łączy wiele największych niemieckich ośrodków przemysłowych z holenderskim portem morskim w Rotterdamie.
Port w Duisburgu, w niemieckim zagłębiu stalowym Ruhry, zgłosił, że możliwości załadunkowe statków spadły do ok. jednej trzeciej standardowych poziomów. Niższe załadunki spowodowały wzrost liczby zawinięć do portu o 50 do 60 proc. w ostatnich tygodniach, jak również przesunięcie ładunków na mniejsze jednostki, transport kolejowy i drogowy.
W sektorze naftowym ładunki są czasem ograniczane do 300-400 ton dla 110-metrowych barek, co prowadzi do wzrostu liczby koniecznych rejsów. To spowodowało wzrost stawek frachtu – ceny osiągnęły w tym miesiącu 200 euro (230 dolarów) za tonę produktów ropopochodnych transportowanych między przemysłowym Karlsruhe a portami morskimi w Amsterdamie, Rotterdamie i Antwerpii.
Zmiana klimatu poważnie uderza w gospodarkę Niemiec
To znacznie przekroczyło poprzedni rekord 130 euro za tonę, ustanowiony w sierpniu 2022 r. – podaje holenderska firma Insights Global. Dla niemieckich producentów przemysłowych to kolejny cios w trudnym okresie, gdy już borykają się z wysokimi cenami energii, ostrą konkurencją globalną oraz amerykańskimi cłami.
ThyssenKrupp korzysta obecnie z jednostek o małym zanurzeniu, by zapewnić transport niezbędnych surowców i produktów gotowych. Tak samo postępuje chemiczny gigant BASF, prowadzący wielki kompleks produkcyjny nad Renem w Ludwigshafen, powyżej Duisburga.
Firma Covestro specjalizująca się w chemikaliach już sygnalizuje, że zakłócenia w transporcie rzecznym wpływają negatywnie na zaopatrzenie i produkcję w wybranych lokalizacjach. Covestro realizuje transport ponad 30 proc. swoich produktów i dostarcza prawie 75 proc. surowców właśnie przez Ren.
Kolejna niemiecka firma chemiczna, Lanxess z Kolonii, opisała sytuację jako „bardzo trudną”, informując o poważnych ograniczeniach dostaw barkami oraz o niedostępności niektórych miejsc załadunku i rozładunku.
W sektorze rafineryjnym firma Shell zwiększa wykorzystanie pojemności magazynowej oraz stara się przekierować część transportu na kolej, drogę lub do rurociągów.

Susza obniża PKB Niemiec. Potrzeba „deszczotwórcy”
Inne środki transportu są droższe i również podlegają ograniczeniom, więc zastąpienie ładowniejszych barkami transportu rzecznego jest trudnym i kosztownym wyzwaniem. Niemcy borykają się z chronicznym brakiem kierowców ciężarówek oraz nową falą wzrostów cen paliw, spowodowaną trwającą wojną na Bliskim Wschodzie.
Krajowa, przeciążona sieć kolejowa od lat wywołuje skargi pasażerów. Państwowy operator kolejowego transportu towarowego DB Cargo zapewnia, że współpracuje z klientami w celu znalezienia „praktycznych rozwiązań w ramach dostępnych możliwości infrastruktury kolejowej”.
Ekonomista ING Carsten Brzeski przypomniał, że susza z 2018 r. obniżyła wzrost niemieckiego PKB o ok. 0,3 punktu procentowego, i dodał, że skutki gospodarcze mogą być w tym roku jeszcze bardziej odczuwalne.
Brzeski zauważył również, że najniższe poziomy wód na Renie zwykle przypadają na wrzesień lub październik, tymczasem poziom w tym tygodniu już jest bezprecedensowo niski, a prognozy nie przewidują deszczu.
O ile niemiecki rząd nie znajdzie „deszczotwórcy” – żartował – to okres suszy może być dotkliwym ciosem dla gospodarki, która dopiero co wyszła z dłuższej stagnacji na ścieżkę umiarkowanego wzrostu.