W nocy z czwartku na piątek aktywiści Greenpeace rozwiesili w Warszawie i Poznaniu plakaty z podobizną prezydenta. Akcję zorganizowano w rocznicę pierwszego weta Karola Nawrockiego. Dotyczyło ono nowelizacji tzw. ustawy wiatrakowej. Miała ona m.in. ułatwić budowę elektrowni wiatrakowych. – Staję po stronie społecznej, a nie po stronie tych, którzy chcą mieszać cenę energii elektrycznej z wiatrakami i działaniami lobbingowymi – argumentował swoją decyzję Nawrocki.
Greenpeace uderza w Nawrockiego. W miastach rozwieszono karykatury prezydenta
Plakaty rozwieszone przez aktywistów mają „przypominać o kosztach decyzji prezydenta”. Widać na nich twarz Nawrockiego wraz z dorysowaną sylwetką.
„To jest Karol. Karol jest prezydentem. Karol boi się wiatraków i rok temu zawetował ich rozwój. Przez tę decyzję każda polska rodzina traci 1500 zł rocznie. Nie bądź jak Karol” – napisano na rozwieszonych w miastach plakatach.
Aktywiści wyjaśnili na swojej stronie internetowej, że polskie rodziny płacą „za głupie i antypolskie weto prezydenta Nawrockiego oraz blokowanie transformacji energetycznej”. Na tę kwotę mają się składać: dopłaty do nierentownego górnictwa (600–800 zł), opłaty za emisję CO2 z bloków węglowych (300 zł), koszty importu gazu ziemnego (300 zł) oraz rynek mocy utrzymujący przestarzałe elektrownie (200 zł).
Aktywiści uderzają w Nawrockiego.„Miliardy puszczone z dymem”
Mikołaj Gumulski, koordynator kampanii klimatycznej Fundacji Greenpeace Polska ocenił, że „pierwsze weto prezydenta Nawrockiego od razu okazało jednym z najbardziej szkodliwych”.
„Niezrozumiałe, irracjonalne blokowanie wiatraków i upartyjnienie transformacji energetycznej skazuje nas długofalowo na wysokie ceny energii, uzależnienie od importu gazu i związane z nim ryzyka geopolityczne” – dodał.
Jego zdaniem „kupowanie paliw kopalnych z importu nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem i bezpieczeństwem energetycznym”. – To miliardy puszczone z dymem, które mogłyby służyć unowocześnianiu naszej lokalnej energetyki, budowaniu jej odporności na wstrząsy rynkowe i na ewentualne ataki ze strony Rosji – podkreślił.