Wet za wet. Perspektywa wyborów parlamentarnych jesienią 2027 roku mocno aktywizuje polityków obu stron: rządu i opozycji. Po przedstawieniu przez rząd propozycji pośredniego progu podatkowego, Prawo i Sprawiedliwość ogłosiła swój pomysł.
Politycy opozycji chcą podnieść drugi próg podatkowy PIT aż do 180 tys. zł. To o 60 tys. zł więcej niż obecnie ma pierwszy próg podatkowy (120 tys. zł). Według Przemysława Czarnka, kandydata PiS na premiera po wyborach, to prostsza i efektywniejsza alternatywa dla rządowego projektu z ubiegłego tygodnia. Co się Polakom bardziej opłaca?
Co chce zmienić w podatkach rząd? Nowy próg podatkowy trochę ulży
Rządowy projekt zmian w PIT zakłada podniesienie progu do 130 tys. zł, wprowadzenie stawki 24 proc. dla dochodów od 130 do 150 tys. zł oraz pozostawienie progu 32 proc. dla kwot powyżej 150 tys. zł. Według szacunków rządowych zmiany mają objąć i przynieść oszczędności milionom pracujacych Polaków – konkretnie 3,5 mln osób.
Przedstawiając finansowe założenia zmian podatkowych, premier Donald Tusk zapewnił, że chodzi o ulżenie tworzącej się klasie średniej, czyli osobom „zarabiającym średnią i średnią plus”. Według wyliczeń ministra finasów Andrzeja Domańskiego, w kieszeni Polaków ma zostać do 3600 zł. Odsetek osób płacących stawkę 32 proc. spadnie prawie o połowę, z 14 proc. do 7,2 proc. podatników.
Kto ma sfinansować kolejną lukę w przychodach rządu? Jest propozycja
Aby sfinasować zmiany, rząd zaproponował podniesienie podatku CIT z 19 do 22 proc. dla firm i przedsiębiorstw osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro, czyli około 200 mln zł, oraz dla podatkowych grup kapitałowych.
Więcej zapłacą także ryczałtowcy – danina solidarnościowa wzrośnie z 4 proc. obecnie do 5 proc. dla tych, którzy zarabiają ponad 1 mln zł rocznie. W grze jest także powrót do limitu przychodów, który ograniczy możliwość opłacania podatku zryczałtowanego. Od 2027 roku ma wynieść 250 tys. euro, czyli około 1 mln zł. Obecnie wynosi 2 mln euro.
Propozycja podatkowa PiS jest prostsza i ochroni przed wyższym podatkiem osoby lepiej zarabiające w dużych miastach oraz specjalistów. W zależności od poziomu zarobków osoby z roczną podstawą opodatkowania na poziomie 180 tys. zł zyskałyby do 12 tys. zł rocznie – o około 8400 zł więcej niż w rządowej propozycji. Jednak analitycy rynkowi są zdania, że jednocześnie budżet państwa straci miliardy złotych.
Szacowany koszt podniesienia progu do 180 tys. zł to około 25 mld zł rocznie.