-
Niderlandy, Polska, Hiszpania i Szwecja skierowały do instytucji unijnych pismo z apelem o ponowne podjęcie dyskusji nad wykorzystaniem zamrożonych rosyjskich aktywów na rzecz wsparcia Ukrainy.
-
Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podkreślił konieczność obciążenia konsekwencjami agresji Rosję.
-
Belgia, przechowująca większość rosyjskich aktywów w UE, wyraża obawy przed działaniami odwetowymi Rosji i żąda gwarancji finansowych od pozostałych państw członkowskich.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Portal Politico dotarł do listu, który wystosowało czterech „gigantów” Unii Europejskiej – czytamy w publikacji.
Ministrowie spraw zagranicznych Niderlandów, Polski, Hiszpanii i Szwecji napisali do szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas oraz irlandzkiej minister spraw zagranicznych Helen McEntee przed nieformalnym spotkaniem liderów MSZ krajów członkowskich, które odbędzie się 1-2 września w Wicklow w Irlandii – zwraca uwagę Politico. Irlandia sprawuje obecnie prezydencję w Radzie UE.
Pismo datowane jest na 27 sierpnia. Według portalu jest powtórzeniem wcześniejszych apeli o powrót do debaty na temat wykorzystania rosyjskich aktywów.
Cztery kraje z apelem do Brukseli, wśród nich Polska. Radosław Sikorski zabrał głos
Politico zauważa, że apel pojawia się w momencie rosnących obaw, iż Kijowowi wkrótce ponownie zabraknie środków. W ocenie sygnatariuszy listu unijna pożyczka dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro nie wystarczy. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w poniedziałek informował bowiem o deficycie w wysokości 27 mld euro, jaki ma resort obrony Ukrainy.
– To agresor musi zapłacić za konsekwencje swojej agresji – zaznaczył wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski w udostępnionym mediom komentarzu. – I tak Rosja nie odzyska tych pieniędzy, dopóki nie wypłaci Ukrainie reparacji, więc lepiej przeznaczyć je na powstrzymanie napaści – czyli na obronę Ukrainy – niż czekać na koniec rosyjskiej agresji, aby wydać je na odbudowę – dodał.
„Nadszedł czas”. Niderlandy, Polska, Hiszpania i Szwecja wzywają UE
„Nic nie wskazuje na to, że Rosja jest gotowa zakończyć agresję, a jej konsekwencje coraz bardziej dotykają państwa członkowskie UE. Ukraina potrzebuje większego wsparcia finansowego zarówno w perspektywie krótkoterminowej, jak i długoterminowej” – napisano w liście, którego kopię otrzymali również szefowie komisji ds. gospodarki i rozszerzenia, Valdis Dombrovskis i Marta Kos.
„UE, w dialogu ze swoimi partnerami, powinna nadal zapewniać Ukrainie kompleksowe, przewidywalne i ustrukturyzowane wsparcie finansowe, zgodnie z jej potrzebami. Uważamy, że nadszedł czas, aby powrócić do kwestii dalszego wykorzystania zamrożonych zasobów Rosji z korzyścią dla Ukrainy” – podkreślili.
„Pożyczka na wsparcie Ukrainy przynosi znaczące efekty, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to nie wystarczy” – czytamy w liście. Ministrowie podkreślili, że Unia Europejska nie może „spoczywać na laurach”, ponieważ każdego dnia koszty wojny wzrastają.
„Wykorzystując unieruchomione aktywa, UE może zagwarantować, że Rosja bezzwłocznie zapłaci za zniszczenia, jakie wyrządziła na Ukrainie, jednocześnie zmniejszając obciążenie naszych podatników. Wykorzystanie tych aktywów jest nie tylko ważnym instrumentem utrzymania naszego wsparcia dla Ukrainy, ale także skutecznym narzędziem zwiększania presji na Rosję” – przekonywali szefowie MSZ.
Pożyczka dla Ukrainy nie wystarczy? Zamrożone rosyjskie aktywa są warte miliardy euro
Pożyczka w wysokości 90 mld euro, gwarantowana budżetem UE, została uzgodniona przez przywódców państw UE w grudniu 2025 r. jako plan B w związku z przedłużającym się impasem wokół użycia zamrożonych aktywów rosyjskiego banku centralnego. Wartość tych aktywów w UE wynosi 210 mld euro, z czego większość – 185 mld euro – przechowuje mieszcząca się w Belgii izba rozliczeniowa Euroclear. Pożyczka jest z kolei zaciągana na rynkach kapitałowych i ma wesprzeć Ukrainę w 2026 i 2027 r. Pokrywane są z niej bieżące wydatki państwa oraz zakupy zbrojeniowe.
Największym hamulcowym w dyskusjach o wykorzystaniu zamrożonych aktywów do tej pory była Belgia, która obawia się reperkusji ze strony Rosji. Na szczycie w grudniu 2025 r. chciała, by inne państwa członkowskie udzieliły jej nielimitowanych gwarancji finansowych w razie konieczności wypłacenia odszkodowań Rosji. Żądanie to zostało odrzucone jako zbyt wygórowane.
Podczas wizyty 18 sierpnia w Kijowie szef MSZ Belgii Maxime Prevot powiedział, że zagrożenia, na które wcześniej Belgia wskazywała, „nie zniknęły w cudowny sposób”. – Nie mamy jednak zasadniczych zastrzeżeń do wykorzystania tych pieniędzy na wsparcie sprawy ukraińskiej – dodał.
Belgia obawia się działań odwetowych Rosji. Żąda zabezpieczenia
Politico zwraca uwagę, ze w ostatnich tygodniach belgijski rząd wykazywał, ze jest otwarty na powrót do debaty, jednak powtarzał swoje żądania o zapewnienie zabezpieczenia przed rosyjskimi działaniami odwetowymi. „Jest to kluczowa kwestia, która nie pozostała niezauważona w Hadze, Madrycie, Sztokholmie i Warszawie” – pisze portal.
„Jesteśmy w pełni świadomi, że kwestia ta jest złożona i że musimy szukać rozwiązań uwzględniających uzasadnione interesy” – napisano w liście, wzywającym ekspertów Komisji Europejskiej do poszukiwania „nowych opcji”, które „zapewnią, że ryzyko spocznie na wszystkich państwach członkowskich UE i żadne z nich nie poniesie nieproporcjonalnego obciążenia”.
Rzecznik KE Balazs Ujvari powiedział dziennikarzom, że kwestia ta pozostaje aktualna od szczytu z grudnia zeszłego roku, na którym przywódcy państw UE wezwali Parlament Europejski oraz prezydencję do dalszego badania prawnych i technicznych aspektów potencjalnej pożyczki reparacyjnej opartej na rosyjskich aktywach.