Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Dorosłe eurosieroty mówią o kosztach emigracji. „Dużo płaczu i stresu”

Przez Pokój Prasowy30 sierpnia, 20266 min odczytu

– Jestem bardzo zamknięta w sobie. Niewiele mówię, kiedy jest mi źle, bo od zawsze byłam nauczona, że z problemami trzeba radzić sobie samemu – mówi Karolina, która na TikToku prowadzi konto „zeroosiemzerotrzy”.

Jej rodzice bardzo wcześnie wyemigrowali za granicę w poszukiwaniu lepszych zarobków. Dziś, jako dorosła kobieta, mierzy się z konsekwencjami tamtych decyzji. – Na początku wyjeżdżał tylko ojciec. Mama była w domu – opowiada.

„W szkole nazywali mnie „eurosierotą””


Wszystko zmieniło się, gdy Karolina skończyła siedem lat i jej rodzice się rozwiedli. Została z mamą, która również wkrótce wyjechała za granicę i przez większą część dzieciństwa córki przebywała poza krajem. Karolina szybko musiała nauczyć się samodzielności.

– Moje życie na pewno było inne niż życie moich rówieśników. Nie miałam kogo szukać wzrokiem na widowni podczas szkolnych przedstawień. Mamy ani taty po prostu nie było i nie mieli możliwości, żeby tam być – wspomina.

Jak mówi, doświadczenie to miało także drugą stronę. – Dało mi ogromną lekcję samodzielności. Sprawy i rzeczy codziennego życia, którymi u znajomych zajmowali się rodzice, ja musiałam ogarniać sama – zaznacza. Już jako nastolatka wiedziała, jak zarządzać pieniędzmi. – Zazwyczaj dostawałam przekaz pocztowy albo ktoś ze znajomych mamy przywoził pieniądze do domu – opowiada.

Musiała sama dysponować nimi na jedzenie i opłaty. – W szkole rówieśnicy nazywali mnie „eurosierotą” – wspomina. To określenie, które do dziś budzi w niej emocje. – To doświadczenie, którego nie powinno przeżywać żadne dziecko, a już szczególnie wtedy, gdy wyjazd rodziców ma podłoże finansowe.

W kraju powinny być od zawsze warunki do życia dla wszystkich, a nie tylko dla wybranych – podkreśla. Kiedy takich warunków nie ma, rodziny stają przed koniecznością rozłąki. A ta, nawet jeśli ma przynieść poprawę sytuacji materialnej, często wiąże się z samotnością i tęsknotą. – Często było mi smutno, że rodziców nie ma w moim życiu. Z drugiej strony to doświadczenie dało mi wiele siły w dorosłym życiu – przyznaje Karolina.

Najtrudniejszy czas w życiu


Weronika na decyzję mamy patrzy dziś łagodnie, rozumie jej motywacje. – Wiem, że nie wynikała z tego, że chciała być daleko od nas, tylko z konieczności i troski o rodzinę – podkreśla. Ale nie ma też wątpliwości, że jej nieobecność była i nadal jest odczuwalna.

– Zaczęłam ją jeszcze bardziej doceniać i doceniać to, że mam ją w swoim życiu. Zdałam sobie sprawę, jak ciężko byłoby mi bez niej – przyznaje. Kilka lat temu, kiedy zmarł tata Weroniki, jej mama wyjechała do pracy za granicę. – Wiedziała, że za swoją pensję w Polsce nie będzie w stanie utrzymać siebie i dwóch córek. Chciała zapewnić nam dobre warunki życia – tłumaczy.

Początki emigracji mamy wspomina jako najcięższy okres w swoim życiu. – Dużo płaczu i stresu, zastanawiania się, czy dam radę sama to wszystko ogarnąć. Miałam 18 lat, więc to nie było tak, że mama zostawiła dwójkę małych dzieci. Wchodziłam jednak wtedy w dorosłe życie i wiem, że przede wszystkim potrzebowałam obecności i wsparcia rodziców – opowiada. Dziś, z perspektywy czasu, dostrzega także drugą stronę tamtego doświadczenia.

– Wyjazd mamy nauczył mnie bardzo dużo. Przede wszystkim tego, jak wiele pracy trzeba włożyć w utrzymanie domu i dbanie o porządek. Na mojej głowie było dosłownie wszystko, od opieki nad młodszym rodzeństwem po opłacanie rachunków – mówi. Wyjazd mamy oznaczał dla niej konieczność szybszego usamodzielnienia się. – Dlatego w pewnym sensie określenie „eurosierota” opisuje część mojego doświadczenia. Nie czuję jednak, żeby to słowo w pełni mnie definiowało. Bardziej traktuję je jako określenie pewnej sytuacji życiowej niż jako etykietę – mówi Weronika.

Jedno wie jednak na pewno, sama nie chciałaby powtórzyć tego scenariusza. – Nie chciałabym być kiedyś w sytuacji, w której muszę wyjechać za granicę, żeby zapewnić moim przyszłym dzieciom dobrobyt. Dlatego uczę się, pracuję, rozwijam, żeby móc dobrze zarabiać w Polsce i nie musieć wyjeżdżać za granicę. Kocham Polskę i jestem bardzo wdzięczna moim rodzicom za to, jak dużo mnie nauczyli i jak wiele mi dali – dodaje.

Kim są „eurosieroty”?


Chociaż określenie „eurosieroctwo” dla wielu osób może brzmieć krzywdząco i upraszczać doświadczenie rodzin, opisuje zjawisko, które przez lata było społecznym kosztem emigracji zarobkowej. I wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie należy wyłącznie do przeszłości.

– Mianem eurosierot określa się dzieci, które w związku z wyjazdem rodzica lub rodziców za granicę doświadczają emocjonalnych, społecznych i wychowawczych konsekwencji długotrwałej rozłąki – wyjaśnia socjolożka dr Magdalena Piłat-Borcuch z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Skala tego zjawiska nie była wszędzie taka sama, ale w niektórych regionach przybierała rozmiary, których trudno było nie zauważyć. – Są takie regiony, że w niektórych szkołach nawet 30, czasem 35 procent dzieci dzieliło to doświadczenie – zauważa.

Decyzja rodzica lub rodziców o wyjeździe zazwyczaj nie wynikała z braku miłości. Przeciwnie, wyjeżdżali właśnie po to, by rodzinie zapewnić lepsze życie. – To paradoks. Oni wyjeżdżają dla dobra rodziny, dla dobra dziecka, żeby poprawić jego sytuację. Ale koszty emocjonalne i społeczne tego rodzaju emigracji mogą być ogromne – mówi ekspertka.

Dziecko nie przeżywa bowiem rozłąki wyłącznie wtedy, gdy tęskni. Nieobecność rodzica oznacza także brak wspólnych, codziennych doświadczeń. – Tyle dzieci czeka i czekało, żeby rodzic zobaczył, jak wyglądają jakieś pierwsze sukcesy, pierwszy mecz, pierwsze występy, urodziny. I pojawia się poczucie, że najważniejsze momenty w życiu przeżywają bez rodzica lub rodziców. Nie mają wspólnych doświadczeń – zauważa dr Piłat-Borcuch.

A właśnie z takich drobnych, pozornie zwyczajnych chwil buduje się więź i poczucie własnej tożsamości. – A kiedy ich brakuje, tworzą się dwa światy. Jeden to codzienność bez rodzica, a drugi, kiedy on wraca. I ten powrót również może destabilizować funkcjonowanie rodziny, bo nagle wszystko zaczyna się układać pod obecność tego rodzica – tłumaczy ekspertka.

To doświadczenie nie jest przy tym jednoznaczne. W dziecku może jednocześnie istnieć miłość, tęsknota i duma z rodzica, który wyjechał, a obok nich żal, złość i poczucie opuszczenia.

Konsekwencje wyjazdu rodzica


Konsekwencje mogą być widoczne także później. Długotrwała nieobecność rodzica oznacza bowiem mniej codziennej obecności, wsparcia i kontroli wychowawczej. – Proces socjalizacji może zostać zaburzony, bo nie ma tych codziennych wzorów osobowych. Kontrola rodzicielska jest osłabiona. Badania wskazują również na korelację między doświadczeniem eurosieroctwa a częstszym występowaniem zachowań ryzykownych, na przykład sięganiem po używki czy pogorszeniem wyników w nauce – wymienia socjolożka.

Zmieniać może się również sposób, w jaki młody człowiek zaczyna rozumieć relacje i pieniądze.- Jednym z mechanizmów, który może pojawić się po rozłące, jest kompensacja materialna. Rodzic, chcąc wynagrodzić dziecku swoją nieobecność, kupuje prezenty, przesyła pieniądze, stara się zapewnić mu więcej. A substytutu relacji po prostu nie ma – mówi ekspertka. To nie pozostaje obojętne dla późniejszych wyborów dziecka i tego, w jaki sposób postrzega siebie i relacje.

Nie oznacza to jednak, że każda rodzina, w której rodzic wyjeżdża za granicę, musi mierzyć się z eurosieroctwem, ani że sama emigracja zarobkowa przesądza o późniejszych problemach dziecka. – Jeżeli relacje są zdrowe, jest stabilność, przewidywalność i bezpieczeństwo, jeżeli rodzic dzwoni i jest żywo zainteresowany, to dziecko wie, że może na niego liczyć. A rozłąka nie musi prowadzić do negatywnych konsekwencji – podkreśla dr Magdalena Piłat-Borcuch.

Anna Korytowska

Czytaj Dalej

Dla nich koniec wakacji to ulga. „To mogą być ekstremalne przyczyny”

Reforma zdrowia czy groźny dla pacjentów eksperyment? Poważne wątpliwości

Tomasz Siemoniak odpowiada Karolowi Nawrockiemu: „Bezpodstawny atak”. Chodzi o słuzby

Nie żyje Andrzej Wielowieyski. Jeden z twórców III RP miał 98 lat

Kiedy najlepiej złożyć wniosek o emeryturę? Świadczenie może być wyższe

Wakaty w polskich szkołach. Czy od września zabraknie nauczycieli?

Karol Nawrocki spotkał się z młodzieżą w Juracie. Podsumowanie pierwszego dnia

Wojskowy Kwestionariusz Kompetencji. Nadchodzą zmiany w selekcji do wojska

Rozwój Plus na wspólnej liście z PiS? Jarosław Kaczyński: Nie ma mowy

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.