-
Tyranozaur nazwany Scotty, największy z dotychczas odkrytych, był trudny do wydobycia ze skał Kanady między innymi przez obecność skamieniałych tkanek miękkich.
-
Badania wykazały, że poważna rana żebra Scotty’ego nie zdążyła się zagoić przed śmiercią, która nastąpiła w słonym bagnie 66 milionów lat temu.
-
Naukowcy planują rozszerzyć analizę skamieniałości o inne gatunki wymarłych zwierząt i porównać wzorce gojenia urazów.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Od czasu, gdy udało się wykopać pierwsze skamieniałe szczątki tyranozaura – a dokonał tego zespół legendarnego poszukiwacza skamieniałości Barnuma Browna w formacji Hell Creek w stanie Montana (USA) w 1902 r. – ten drapieżnik z końca mezozoiku mocno działa na ludzką wyobraźnię, na popkulturę i nasze postrzeganie dinozaurów. Po ponad 100 latach wiemy, że t-rex nie był największym znanym drapieżnikiem lądowym (przewyższały go inne teropody, np. giganotozaur z Argentyny) i sporo udało się już dowiedzieć o jego wyglądzie, zachowaniu, życiu, sposobie odżywiania się, nawet głosie. Wciąż jednak pewne kwestie pozostają tajemnicą.
Nigdy nie udało się wykopać większego tyranozaura niż osobnik nazwany Scotty, znaleziony w 1991 r. w Saskatchewan w Kanadzie. „Osobnika”, gdyż nie udało się ustalić na pewno, czy to samiec, czy samica. Samice były większe, a tu mówimy o ogromnym t-rexie, ale to nie jest wystarczający argument za tym, by Scotty został uznany za tyranozaura płci żeńskiej. Jego kości były wydobywane ze skał przez – bagatela – 20 lat! W większości działo się to ręcznie i bardzo ostrożnie, aby nie uszkodzić nie tylko szkieletu, ale także czegoś cenniejszego od samych kości. Wokół nich znajdowały się bowiem unikalne ślady tkanek miękkich zwierzęcia.
A zatem Scotty to okaz bezcenny nie tylko dlatego, że to największy ze znanych tyranozaurów. To także tyranozaur z zachowanymi śladami tkanek niedostępnych w innych skamieniałościach.
Olbrzymi tyranozaur ważył 8,4 tony
Dopiero w 2011 r. paleontologowie wydobyli 65 proc. szczątków tego zwierzęcia, które stało się rekordzistą wśród tyranozaurów. Scotty mierzył (albo mierzyła) nieco ponad 13 metrów długości, a wagę olbrzyma oszacowano na 8,4 tony. Kości wskazują na to, że ten t-rex żył w Kanadzie 66,043 mln lat, a zatem naprawdę krótko przed uderzeniem asteroidy i końcem świata dinozaurów.
Zwierzę dożyło 25 lat. Nie było zatem zbyt stare w chwili śmierci i nie widać na kościach oznak patologicznych zmian związanych z wiekiem. Przyczyna zgonu musiała być inna, ale nie tak łatwo ją ustalić. Udało się to dopiero teraz, po wielu latach badań i dzięki nowoczesnej technologii dostępnej dopiero w trzeciej dekadzie XXI wieku.
Naukowcy z Oak Ridge National Laboratory (ORNL) Departamentu Energii (DOE) w Tennessee zbadali żebro Scotty’ego i znajdujące się na nim pozostałości tkanki z niespotykaną dotąd szczegółowością, na którą ta technologia pozwalała. Efekty badań można przeczytać na stronie ORNL. Wyniki te stanowią jedne z pierwszych dogłębnych badań skamieniałej tkanki dinozaura na poziomie mikroskopowym.
Żebro tyranozaura zostało złamane. Nie zagoiło się
Na stronie instytutu czytamy, że udało się stworzyć trójwymiarowy obraz szczątków bez zmiany zachowanych tkanek miękkich. „To jak wygrana na loterii” – mówi Mauricio Barbi, profesor fizyki na Uniwersytecie w Reginie w Saskatchewan w Kanadzie. – „Żebro Scotty’ego zawiera rozległą sieć zmineralizowanych naczyń krwionośnych, której nigdy wcześniej nie zaobserwowano w skamieniałościach”.

Te naczynia rozpadają się najpierw w procesie rozkładu martwego ciała, a następnie w czasie fosylizacji. Tu się zachowały. Widać dzięki temu wyraźnie, że 66 milionów lat temu żebro zostało złamane, a w momencie złamania, bogata w żelazo krew napłynęła do uszkodzonego miejsca, tworząc naczynia krwionośne, które przyspieszyły gojenie. To znaczy, że tyranozaur został poważnie ranny w żebro i jego organizm zareagował gwałtownie, aby zacząć goić uszkodzenie ciała. Musiało być ono zatem bardzo dotkliwe. Na tyle dotkliwe, że Scotty tego nie przeżył.
Zanim bowiem złamane żebro w pełni się zagoiło, tyranozaur zmarł w słonym bagnie, w którym skamieniał i w którym go znaleziono. To środowisko spowolniło rozkład ciała zwierzęcia i przyczyniło się do zachowania delikatnej sieci naczyń krwionośnych. Dało nam wskazówkę na temat okoliczności życia i śmierci wielkiego drapieżnika epoki kredy.
Tyranozaury musiały ryzykować, by zdobyć pokarm
Tak ogromny dinozaur, największy ze znanych tyranozaurów, został ranny w żebro tak mocno, iż okazało się to śmiertelne. Skoro tak, to znaczy, że nawet największe t-rexy nie były w pełni bezpieczne i ich życie mogło zgasnąć w każdej chwili. Tak poważną ranę mogła zadać drapieżnikowi np. jego ofiara. Nie wiadomo, która – może róg triceratopsa albo innego dinozaura rogatego. Trudno to stwierdzić, ale mamy dowód na to, że nawet największe drapieżniki mezozoiczne kończyły życie przedwcześnie na skutek poważnych urazów. I to one mogły być jednym z ważniejszych powodów takich śmierci.

To by też znaczyło, że tyranozaury podejmowały ryzyko związane z polowaniem na ofiary, które mogły je zabić. Zdobycie pokarmu mogło nie być łatwe w tym czasie, a wyżywienie zwierzęcia o wadze 8 ton (względnie także młodych) musiało stanowić wyzwanie i uzasadniać takie ryzyko.
Zespół naukowców planuje kontynuować analizę danych, rozszerzyć badania na kolejne skamieniałości i porównać wzorce gojenia u różnych gatunków wymarłych zwierząt. Łącząc obrazowanie neutronowe z technikami rentgenowskimi, naukowcy zbadają kolejne urazy i patologie w skamieniałościach i porównają różnice między gatunkami współczesnymi.