Zatrudnienie w światowej energetyce wzrosło w 2024 r. o 2,2 proc., podczas gdy liczba pracujących w całej gospodarce zwiększyła się o 1,3 proc. W samej energetyce odnawialnej pracowało na świecie 16,2 mln osób. Unia Europejska z 1,8 mln bezpośrednich i pośrednich miejsc pracy zajmuje drugie miejsce za Chinami, gdzie sektor daje zatrudnienie ponad 7 mln ludzi. Według Europejskiej Agencji Środowiska liczba miejsc pracy związanych z czystymi technologiami w UE od 2010 r. wzrosła ponad dwukrotnie.
Ile osób pracuje w energetyce odnawialnej?
EEA dokładniej przyjrzała się czterem technologiom: energetyce wiatrowej, fotowoltaice, pompom ciepła i akumulatorom. Z zastosowanego przez agencję modelu wynika, że w 2023 r. w całym unijnym sektorze czystych technologii bezpośrednio pracowało ok. 951 tys. osób. Od 2010 r. zatrudnienie rosło średnio o 5,3 proc. rocznie. Nadal odpowiada to za zaledwie ok. 0,6 proc. wszystkich miejsc pracy w unijnej gospodarce, ale tempo zmian jest zdecydowanie wyższe niż w wielu tradycyjnych gałęziach przemysłu.
Największym pracodawcą spośród czterech badanych sektorów jest energetyka wiatrowa. W 2023 r. dawała bezpośrednio pracę ok. 273,5 tys. osób. Aż 77 proc. z nich zajmowało się obsługą działających instalacji, w tym konserwacją, sprzedażą energii i usługami związanymi z eksploatacją farm.
Na drugim miejscu była fotowoltaika z 227,3 tys. pracowników. O. 48 proc. pracowało przy obsłudze instalacji, a kolejne 36 proc. przy ich budowie, przygotowaniu terenu i przyłączaniu do sieci.
Mniejszy jest rynek pomp ciepła. W 2023 r. bezpośrednio zatrudniał nieco ponad 80 tys. osób, z czego 65 proc. przy montażu i pracach budowlanych. Najmniej ludzi pracuje przy akumulatorach, ok. 33 tys., ale właśnie ten sektor rośnie najszybciej. Między 2010 a 2023 r. zatrudnienie zwiększało się średnio o niemal 35 proc. rocznie, przy czym większość wzrostu przypadła na okres po 2018 r. Dziś zdecydowana większość pracowników tego sektora zajmuje się produkcją ogniw i innych elementów akumulatorów.
Polska szybko zwiększa zatrudnienie w energetyce wiatrowej i bateriach
Europejska mapa tych miejsc pracy jest bardzo nierówna. Niemcy mają zdecydowanie największe zatrudnienie w energetyce wiatrowej, fotowoltaice i produkcji akumulatorów. W 2023 r. przy energetyce wiatrowej pracowało tam ok. 125 tys. osób, przy fotowoltaice 83,8 tys., a przy bateriach 12,3 tys. W przypadku pomp ciepła na pierwszych miejscach znajdują się Portugalia, Hiszpania i Włochy.
Polska pojawia się jednak w raporcie EEA kilka razy jako jeden z szybciej rosnących rynków pracy. W energetyce wiatrowej w 2023 r. zatrudnionych było ok. 19,3 tys. osób. Od 2010 r. liczba miejsc pracy zwiększała się średnio o 15 proc. rocznie. Szybciej spośród dużych rynków rozwijała się pod tym względem jedynie Francja, gdzie średni roczny wzrost wyniósł 13 proc., ale baza zatrudnienia była większa. Polska należy również do największych unijnych rynków pracy związanych z fotowoltaiką. Za Niemcami plasują się Hiszpania, Włochy i Polska, z zatrudnieniem wynoszącym w tych trzech państwach od ok. 25,8 do 16,7 tys. osób.
Jeszcze bardziej wyraźnie Polska wyróżnia się w produkcji akumulatorów. W 2023 r. pracowało w niej ok. 4,1 tys. osób. Więcej zatrudniały tylko Niemcy, 12,3 tys., oraz Węgry, 8,1 tys. Od 2010 r. liczba miejsc pracy w polskim sektorze rosła średnio o 114 proc. rocznie. Wyższy wynik zanotowały jedynie Węgry, gdzie średnie tempo sięgnęło 193 proc. Wynika to w dużej mierze z budowy w obu krajach dużych zakładów produkujących ogniwa do samochodów elektrycznych.
Ta przewaga nie musi być trwała. Europejski przemysł akumulatorowy pozostaje silnie uzależniony od inwestycji zagranicznych, przede wszystkim firm z Korei Południowej i Chin. EEA zwraca uwagę, że ok. 80 proc. działających w Europie mocy produkcyjnych ogniw kontrolują LG Energy, SK Innovation i Samsung SDI. Jednocześnie europejscy producenci mierzą się z wyższymi kosztami energii i pracy oraz silną konkurencją azjatycką.

Do 2030 r. może zabraknąć elektryków i instalatorów
Jeśli obecne plany rozbudowy czystej energetyki zostaną zrealizowane, zapotrzebowanie na pracowników jeszcze mocno wzrośnie. Według scenariuszy EEA do 2030 r. zarówno energetyka wiatrowa, jak i fotowoltaika mogą zatrudniać bezpośrednio po ponad 500 tys. osób. W przypadku akumulatorów prognozy mówią o 200 do niemal 400 tys. miejsc pracy. Dla pomp ciepła przedział jest jeszcze bardziej niepewny, bo popyt na nie silnie zależy między innymi od cen gazu, energii elektrycznej i programów wsparcia.
Problem polega na tym, że pracowników już teraz brakuje. EEA wskazuje przede wszystkim elektryków budowlanych, hydraulików i monterów instalacji rurowych, elektromechaników, techników oraz inżynierów. Niedobory dotyczą przede wszystkim zawodów potrzebnych przy fizycznym montażu urządzeń. Oznacza to, że nawet zwiększenie produkcji turbin, paneli czy pomp ciepła nie wystarczy, jeśli nie będzie ludzi zdolnych zainstalować ich w budynkach i podłączyć do sieci.
Według przytoczonych przez EEA szacunków same instalacje turbin wiatrowych i paneli fotowoltaicznych mogą wymagać do 2030 r. dodatkowych 130 do 145 tys. wykwalifikowanych pracowników w budownictwie, usługach i transporcie. Europejskie Stowarzyszenie Pomp Ciepła ocenia z kolei, że do końca dekady sektor ten będzie potrzebował co najmniej 500 tys. wykwalifikowanych osób, czyli ponad dwukrotnie więcej niż obecnie.
Unia próbuje zwiększać ich liczbę przez programy szkoleniowe, akademie przemysłu bezemisyjnego, Erasmus+ i programy przekwalifikowania pracowników z innych branż. W Polsce Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji przeznaczył ok. 2,4 mld euro między innymi na pomoc w przekwalifikowaniu ok. 100 tys. pracowników sektora paliw kopalnych na Śląsku i w zachodniej Małopolsce.

Nowe miejsca pracy nie zawsze oznaczają dobre miejsca pracy
Samo zwiększanie zatrudnienia nie rozwiązuje jednak problemu. Warunki pracy mocno zależą od technologii i rodzaju wykonywanych zadań. Najwyższe wynagrodzenia występują w energetyce wiatrowej. W sektorze pomp ciepła płace są średnio ok. 40 proc. niższe. Pracownicy obsługi i konserwacji farm wiatrowych częściej mają stałe zatrudnienie i dostęp do szkoleń. Przy fotowoltaice i pompach ciepła większa część pracy przypada na krótkotrwałe projekty budowlane i instalacyjne.
W budownictwie samozatrudnieni stanowią ok. 22 proc. pracujących, znacznie więcej niż przy obsłudze instalacji czy w badaniach. To także część sektora najbardziej narażona na pracę w bardzo wysokich i niskich temperaturach. W produkcji częstsze jest z kolei narażenie na hałas, dym, opary i substancje chemiczne. W przypadku fabryk akumulatorów EEA zwraca uwagę zarówno na bezpieczeństwo pracowników, jak i wpływ zakładów na lokalne społeczności i środowisko.
Drugim problemem jest struktura zatrudnienia. Kobiety stanowią ok. 26 proc. pracowników energetyki wiatrowej i produkcji akumulatorów, 22 proc. w fotowoltaice i zaledwie 14 proc. w sektorze pomp ciepła. W pracach budowlanych ich udział przekracza tylko nieznacznie 10 proc. Znacznie większy jest w badaniach naukowych, gdzie w części stanowisk sięga niemal połowy, ale badania odpowiadają za niewielką część wszystkich miejsc pracy.
Niewielki jest też udział młodych. Osoby w wieku od 15 do 24 lat stanowią zaledwie 6 do 7 proc. zatrudnionych w energetyce wiatrowej, fotowoltaice i pompach ciepła. Ok. jednej piątej pracowników ma już co najmniej 55 lat. Jeśli do 2030 r. liczba instalacji i miejsc pracy rzeczywiście wzrośnie zgodnie z obecnymi prognozami, europejska transformacja energetyczna będzie więc zależeć nie tylko od liczby nowych turbin, paneli czy fabryk. Coraz częściej ograniczeniem będzie liczba osób, które potrafią je zbudować, podłączyć i utrzymać w ruchu.