-
Premier Donald Tusk poinformował, że miała miejsce bardzo silna eksplozja w pobliżu polskiej granicy i do akcji poderwano polskie samoloty.
-
Obiekt, który leciał w stronę polskiej granicy, został najprawdopodobniej zwalczony lub uderzył po stronie ukraińskiej, około 3-4 km od Polski.
-
Dowództwo poinformowało, że huk słyszany w centralnej Polsce był wynikiem przekroczenia bariery dźwięku przez wojskowe samoloty bojowe.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Premier przekazał, że celem ataku prawdopodobnie ponownie była stacja benzynowa. Przypomniał, że podobny nalot miał miejsce dwa dni wcześniej.
– Więc ten 17 września niestety jest wyjątkowym dniem także pod względem dzisiejszego bezpieczeństwa – powiedział Tusk podczas konferencji prasowej po spotkaniu z kanclerzem Austrii Christianem Stockerem.
Dron rozbił się kilka kilometrów od granicy z Polską
Wcześniej rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego RSZ ppłk Jacek Goryszewski przekazał Interii, że około 3-4 km od polskiej granicy obiekt uderzył bądź został strącony. Jak zaznaczył, wojsko wciąż potwierdza dokładne okoliczności zdarzenia.
– Strona ukraińska przekazała nam informacje o zbliżającym się obiekcie do naszej granicy, który był obserwowany również przez nasze środki radiolokacyjne. Zbliżał się z dużą prędkością. Stąd też decyzja o poderwaniu myśliwców, o aktywacji naziemnych systemów obrony przeciwlotniczej – wyjaśnił ppłk Goryszewski.
Jak dodał rzecznik DORSZ, alarm jest już odwoływany, ponieważ obiekt uderzył w bliskiej odległości od granicy, ale po stronie ukraińskiej.
Podczas czwartkowego ataku rosyjskich dronów eksplozje były słyszane w odległości kilku kilometrów od granicy Ukrainy z Polską – przekazał z kolei Reutersowi przedstawiciel ukraińskich władz. Ukraińska Państwowa Służba Graniczna poinformowała, że w wyniku ataku nie doszło do uszkodzenia przejść granicznych.
Huk w centralnej Polsce. DORSZ wyjaśnia
Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało, że huk słyszany w czwartek przed południem w centralnej części Polski był związany z przekroczeniem bariery dźwięku przez wojskowe samoloty bojowe.
„Maszyny zostały poderwane w związku z koniecznością zabezpieczenia polskiej przestrzeni powietrznej podczas uderzeń Federacji Rosyjskiej z użyciem odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych na cele w zachodniej części Ukrainy” – przekazało DORSZ.
Wcześniej mieszkańcy powiatów w województwach lubelskim i podkarpackim otrzymali alert RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza. W związku z działaniami lotnictwa wojskowego lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje lotnicze.
Po zakończeniu działań RCB odwołało zagrożenie. „Odwołano zagrożenie atakiem z powietrza. Brak zagrożenia na terenie Polski” – przekazano w alercie wysłanym do odbiorców na terenie województw podkarpackiego i lubelskiego.
DORSZ: Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej
Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało, że działania wojskowego lotnictwa w polskiej przestrzeni powietrznej zostały zakończone. Do standardowej działalności operacyjnej powróciły również uruchomione wcześniej naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego.
„Informujemy, że nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej” – przekazało DORSZ.
Wojsko zapewniło, że na bieżąco monitoruje sytuację na terytorium Ukrainy i pozostaje w gotowości do zapewnienia bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej.
-
Poderwano polskie myśliwce. Rosja uderzyła na zachodzie Ukrainy
-
Ataki bardzo blisko granicy z Polską. „Zagrożenie było realne”