-
W oficjalnym pojeździe mera Lwowa Andrija Sadowego znaleziono urządzenie, które mogło służyć do podsłuchu.
-
Sadowy nie wykluczł, że urządzenie mogło zostać zamontowane na podstawie oficjalnego nakazu służb ukraińskich i zapowiedział zgłoszenie sprawy organom.
-
Podobne urządzenie odnaleziono rok wcześniej w biurze mera, a sprawę badała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
O sprawie mer Lwowa poinformował w piątek w swoich mediach społecznościowych. Jak wskazywał, urządzenie zostało znalezione przypadkiem, podczas przeglądu przeprowadzonego z powodu rozładowującego się akumulatora.
Po demontażu wspornika odnaleziono tajemniczy przedmiot. – Co z tym zrobimy? Nie mam nawet pojęcia, kto mógł to tu podłożyć – powiedział Sadowy na opublikowanym w sieci nagraniu.
Podsłuch w samochodzie mera Lwowa? Sadowy informuje
Sadowy przyznał, że nie wyklucza, że urządzenie zostało zamontowane na podstawie oficjalnego nakazu ukraińskich służb. – Ale jeśli to zostało zrobione oficjalnie, na mocy sądu, przez nasze agencje, dobrze. Proszę, przyjdźcie i zabierzcie to – zaapelował.
Mer Lwowa zapewnił, że zgłosi incydent odpowiednim organom. Sugerując, że urządzenie mogło służyć do podsłuchu wskazał, że to nie pierwszy tego typu przypadek w jego karierze.
– Dokładnie rok temu znaleźliśmy w biurze urządzenie podsłuchowe; wtedy kontaktowaliśmy się z organami ścigania, otrzymaliśmy od nich listy, ale nie było konkretnej odpowiedzi, co i jak – mówił.
Andrij Sadowy: Nie mam nic do podsłuchów, jeżeli są legalne
Interfax Ukraine przypomina, że ubiegłoroczne zdarzenie, o którym wspominał Sadowy, miało miejsce we wrześniu. Mer informował wówczas, że mikrofon został w prymitywny sposób przylutowany do ładowarek do telefonów.
Incydent był badany przez śledczych ze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Wszczęto też postępowanie karne.
W piątek Sadowy zapewnił, że nie jest przeciwnikiem montażu urządzeń podsłuchowych, jeśli odbywa się ono legalnie.
-
„Czekają nas ciężkie miesiące”. Donald Tusk w Ukrainie
-
„The Washington Post”: Kijów wkurzył europejskich dyplomatów nie na żarty