23 września poinformowano, że funkcjonariusze Narodowego Biura Śledczego (NNI) prowadzą przeszukania w kilku miejscach związanych ze spółką stojącą za Centrum Praw Podstawowych (Alapjogokért Központ), finansowanych z publicznych środków. W tym w biurze księgowej obsługującej spółkę
Sprawdzane jest też miejsce zamieszkania „byłego zagranicznego urzędnika powiązanego z tą spółką”. Według ustaleń medialnych może chodzić o byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, choć śledczy oficjalnie nie podali nazwiska polskiego polityka.
Węgry prowadzą śledztwo. Może chodzić o Romanowskiego
W komunikacie poinformowano, że prowadzone postępowanie dotyczy „sprzeniewierzenia mienia”. Jak dodano, z dotychczasowych danych wynika, że „spółka zatrudniała z wynagrodzeniem przekraczającym 3,5 miliona forintów (około 42 tys. zł – red.) miesięcznie byłego zagranicznego urzędnika, który obecnie jest poszukiwany na arenie międzynarodowej, podczas gdy wykonywał on dla firmy jedynie minimalną pracę”.
Dodano również, że do tej pory zabezpieczono „akta, dokumenty, umowy, faktury oraz listy płac. Ponadto z serwera firmy pobierane są dane. Równolegle przesłuchiwanych jest kilku świadków”. Zajęte przez śledczych dane oraz urządzenia zostaną przeanalizowane w celu wyjaśnienia sprawy.
Marcin Romanowski na Węgrzech. Czym się zajmował?
Przypomnijmy, jeszcze za rządów Viktora Orbana były wiceminister sprawiedliwości objął kierownictwo Polsko‑Węgierskiego Instytutu Wolności. Działał on w ramach prorządowego Centrum Praw Podstawowych (Alapjogokert Központ), który wspierał kurs polityczny ówczesnych węgierskich władz. Z oświadczenia majątkowego złożonego w Sejmie przez Romanowskiego wynikało, że w 2025 roku dostał z Centrum 17,5 mln forintów.