-
Krzysztof Stanowski odniósł się do wpisu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz dotyczącego funduszy z Krajowego Planu Odbudowy, używając filmu z tańcem na jachcie jako komentarza do kontrowersji wokół wydatkowania części dotacji.
-
Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podkreśliła, że środki z KPO zostały przeznaczone na żłobki, transport publiczny, mieszkalnictwo społeczne i wsparcie osób z niepełnosprawnościami, a także zapowiedziała kontrole i naprawę umów budzących wątpliwości.
-
Stanowski podkreślił, że jego krytyka dotyczy wyłącznie wydatkowania funduszy na nieuzasadnione inwestycje oraz wyraził oczekiwanie konsekwencji wobec nieprawidłowości.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zamieściła na platformie X wpis, w którym poinformowała o kolejnych środkach z Krajowego Planu Odbudowy. „Do Polski wpłynęło właśnie 35 mld zł z KPO. Do końca roku wpłynie kolejne 55 mld. Wykonamy KPO w 100%! Załączam raport. Zobaczcie, gdzie poszły te pieniądze” – napisała minister. Do wpisu dołączyła raport dotyczący wykorzystania środków.
Niedługo później Krzysztof Stanowski opublikował nagranie, na którym tańczy na jachcie do piosenki Skolima. Film miał być komentarzem do wpisu minister i nawiązaniem do wcześniejszej afery związanej z wykorzystaniem pieniędzy z KPO.
Przypomnijmy, że w 2025 roku na stronie internetowej Krajowego Planu Odbudowy pojawiła się mapa pokazująca przedsiębiorstwa, które otrzymały dotacje. Z informacji przedstawionych wówczas wynikało, że część beneficjentów przeznaczyła środki m.in. na firmowe jachty, wymianę mebli czy zakup wirtualnej strzelnicy, zamiast na deklarowane wcześniej inwestycje.
Sprawa wywołała wówczas dyskusję dotyczącą sposobu wykorzystania pieniędzy z programu. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przekazała, że resort sprawdza i naprawia wszystkie budzące wątpliwości umowy. Przyznała również, że przy tak dużej skali inwestycji mogą zdarzać się nietrafione umowy.
Minister zapowiadała kontrole. Stanowski pyta o konsekwencje
Film Stanowskiego spotkał się z reakcją minister. Pełczyńska-Nałęcz zarzuciła mu, że szydzi z inwestycji finansowanych ze środków publicznych.
„Co za ironia. Niegdyś buntownik, dziennikarz walczący z butnym establishmentem. Dziś tańczy na jachcie, szydząc z inwestycji w usługi publiczne” – napisała na X.
Jak wskazała, chodzi m.in. o inwestycje, które mają pozwolić młodym rodzicom w małych miejscowościach posłać dzieci do żłobka. Wymieniła również transport publiczny, mieszkalnictwo społeczne, wsparcie osób z niepełnosprawnościami, kształcenie zawodowe w małych miejscowościach oraz podłączanie kanalizacji i internetu do miejsc, do których – jej zdaniem – komercyjnie usługi te nigdy by nie dotarły.
„Panie Stanowski, nie każdy ma limuzynę, szofera, pieniądze na prywatne szkoły i willę pod Warszawą. Są ludzie, którzy tego wszystkiego nie mają i do godnego życia potrzebują żłobków, dobrych publicznych szkół, pociągów i autobusów” – stwierdziła minister.
Stanowski odpowiada: Nie, nie jesteśmy tacy sami
Na jej wpis odpowiedział Krzysztof Stanowski. Dziennikarz zaznaczył, że jego nagranie nie było wymierzone w żłobki czy transport publiczny, lecz odnosiło się do sposobu wydawania części pieniędzy z KPO.
„Nie, zupełnie nie z tego się śmieję, droga Pani. Nie ze żłobków i autobusów, jak to bardzo chciałaby Pani przedstawić” – napisał. Następnie zwrócił się do minister z pytaniem o efekty kontroli dotyczących kontrowersyjnych dotacji.
„Zamiast pisać te głodne kawałki, niech Pani lepiej odpowie ile jachtów, łódek i innych solariów odebrano po skontrolowaniu programu?” – zapytał we wpisie.
Stanowski przypomniał przy tym, że podczas jego wywiadu z Pełczyńską-Nałęcz, ta zapewniała o planowanych kontrolach i konsekwencjach.
Dziennikarz odniósł się również do kwestii podatków i wydawania publicznych pieniędzy. „Różnica między nami jest taka, że żebym ja przepłynął kilometr łódką – mniejszą czy większą – to muszę zapłacić za łódkę, za paliwo, za załogę. I jeszcze od tego wszystkiego odprowadzić podatki. A Pani po prostu rozdaje kasę, którą tacy jak ja wprowadzają do budżetu” – stwierdził.
W dalszej części wpisu Stanowski zaznaczył, że nie kwestionuje samego transferu pieniędzy z budżetu, ale krytykuje – jego zdaniem – nieuzasadnione wydatki.
„Nie, nie jesteśmy tacy sami. Nie, nie jest Pani żadnym dobrodziejem. Odpowiada Pani za transfer pieniędzy z mojej kieszeni do cudzej. To akceptuję. Ale nie akceptuję, gdy transferuje Pani pieniądze na totalne głupoty” – napisał.
Na koniec zapowiedział, że swoje niezadowolenie będzie wyrażał zarówno ironią, jak i ostrzej.
„Wtedy czuję się okradany i wtedy mogę swoją wściekłość wyrażać poprzez ironię (jak z tym filmikiem) albo dosadniej, jak za chwilę: PRZESTAŃCIE ROZ**AĆ NASZE PIENIĄDZE” – zakończył Stanowski.