-
Nosacze sundajskie, znane z memów, ucierpiały w wyniku ogromnych pożarów na Borneo, gdzie są gatunkiem endemicznym.
-
Pożary zniszczyły rozległe obszary lasów i torfowisk będących siedliskami nosaczy, co doprowadziło do śmierci wielu tych małp oraz innych gatunków, takich jak orangutany, langury i makaki.
-
Według danych Regionalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego i Czerwonej Listy IUCN, utrata siedlisk spowodowana pożarami stanowi poważne zagrożenie dla przetrwania nosaczy sundajskich.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Nosacze sundajskie to bowiem endemity. Żyją tylko na Borneo i są mocno związane z tutejszymi lasami. Żywią się liśćmi miejscowych drzew i ich komiczny wygląd jest przystosowaniem do takiej diety. Nosacze mają bowiem nie tylko ogromne nosy, ale także wielkie, wzdęte brzuchy, w których gromadzą ciężkostrawne liście. Wyglądają przez to jak „wujas” z kawałów i łatwo trafiły na memy jako stereotyp Polaka-sąsiada, zapisywanego specjalnie z błędem jako „somsiad”.
Te długie nosy o kształcie zwisającej butelki są typowe dla samców. Samice mają znacznie mniej pokaźne, gdyż jest to cecha seksualna. Im dorodniejszy nos, tym bardziej samiec podoba się partnerkom i ma większe szanse na reprodukcję. U wielu małp świata natura stworzyła ciekawe nosy (np. u rokselan z gór Chin), ale u nosaczy są one rzeczywiście wyjątkowe.
Nosacze sundajskie są symbolem wyspy Borneo
Małpy stanowią wielką atrakcję Borneo, bo ich popularność w popkulturze jest tak wielka, że wiele osób pragnie je zobaczyć. Można to zrobić nie tylko w indonezyjskiej części wyspy Borneo, ale również w części malezyjskiej, a nawet w Brunei, gdzie nosacze żyją niedaleko miasta Bandar Seri Begawan.
Dotąd wyłapywanie małp i wycinka lasów zagrażały im najmocniej. Teraz jednak doszedł jeszcze poważniejszy wróg – pożar.
Ogień strawił w tym roku mnóstwo lasów na Borneo, doszło tam do jednej z największych klęsk tego typu w historii. Informowaliśmy o tym w Zielonej Interii. , otwiera się w nowym oknieUcierpiały chociażby siedliska orangutanów, innej małpy charakterystycznej dla tej wielkiej wyspy. Jak się okazuje, ogień dziesiątkuje również nosacze.
Małpy giną w ogniu, mają problemy z oddychaniem
Doniesienia z Borneo są dość dramatyczne. Jednego dnia służby Agencji ds. Zasobów Naturalnych i Ochrony Południowego Kalimantanu (BKSDA) w dystrykcie Kalumpang w południowej, indonezyjskiej części wyspy znalazły kilkanaście spalonych i martwych nosaczy. Poza nimi zginęły też rzadkie langury białoczelne oraz makaki krabożerne. Zwierzęta, które przeżyły kataklizm, mają problemy z oddychaniem i funkcjonowaniem organizmu z uwagi na dym, który długo wdychały.
A to nie koniec, gdyż płomienie nie gasną. Pożary na Borneo nie zostały wciąż opanowane. W południowej części wyspy ogień wymyka się spod kontroli. Regionalna Agencja Zarządzania Kryzysowego (BPBD) od stycznia do września tego roku odnotowała 3256 pożarów, które objęły 21 696 hektarów.
Płoną torfowiska, a to jest siedlisko nosaczy
Ten wielomiesięczny kataklizm grozi zniszczeniem wielu siedlisk nosaczy, a także orangutanów, langurów i innych małp Borneo. Dane z Czerwonej Listy Gatunków Zagrożonych IUCN wskazują na to, że pożary lasów stanowią zagrożenie dla małp, które może pogłębić tę utratę siedlisk. Mają też wpływ na rozmieszczenie nosaczy, gdyż utrudniają im ucieczkę i przemieszczanie się w poszukiwaniu pokarmu. Podobna sytuacja miała tu miejsce w latach 1997-1998 i była przyczyną największej utraty siedlisk wśród wszystkich gatunków naczelnych na Borneo.
Monitoring satelitarny i kontrole naziemne wykazały, że w pożarach w 2026 r. ucierpiało wiele ekosystemów torfowisk i przyległych obszarów leśnych, będących zazwyczaj siedliskiem nosaczy. Ponieważ pożary wciąż trwają, a weryfikacja terenowa nie została jeszcze zakończona, nie ma wciąż szczegółowych informacji na temat rozmiaru obszaru leśnego, który został spalony.