Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Ataki Ukrainy na Yandex a „ruskie trolle”. Mamy dane. Kubeł zimnej wody

Przez Pokój Prasowy12 października, 20265 min odczytu


  1. Ukraińskie uderzenia w Yandex a poparcie dla AfD. O co chodzi?

  2. Analiza NASK pokazuje jasno

  3. Ukraińcy uderzyli w centra koncernu Yandex. I co się stało z rosyjskimi botami?

  4. Koniec rosyjskich botów? To nie takie proste

Zacznijmy od początku.

Po sieci krąży wykres, na którym wydać gigantyczne spadki. Minus 30 proc., minus 56 proc. Udostępnia go m.in. polski analityk Jarosław Wolski, podpisując następująco: „Zderusyfikowany internet (ukraińskie trafienia w centra Yandexa) nagle objawia cuda w socjalach: poparcie dla AfD w socjalmediach spadło o 56 proc. Mniej 'polskich’ kont szczujących na Ukraińców, mniej 'ukraińskich’ szczujących na Polaków, poparcie w sieci dla MAGA gwałtownie spadło”.

Wpis zatacza coraz szersze kręgi, a przedstawioną w nim narrację powielają także niektórzy politycy.

Choć Wolski źródła nie podaje, okazuje się, że wcześniej tajemniczy wykres udostępnił czeski europoseł Tomáš Zdechovský.

Ukraińskie uderzenia w Yandex a poparcie dla AfD. O co chodzi?


Zdechovský, którego wpis na samym X udostępniono ponad 12 tys. razy, wskazał w opisie przy wykresie: „Jeśli to się potwierdzi, to wymowne: rosyjskie centra danych zostają zaatakowane, a aktywność online wokół AfD nagle spada”. Można zatem wnioskować, że dane na dołączonej grafice dotyczą poparcia dla AfD. Źródła wykresu polityk jednak nie wskazał.

Zapytaliśmy zatem Zdechovský’ego, skąd pochodzą udostępniane przez niego informacje. Okazuje się, że… sam europoseł tego nie wie.

W przekazanej Interii wiadomości pisze: „wpis ten pojawił się pierwotnie w serwisie społecznościowym Threads i szeroko rozpowszechnił się w mediach społecznościowych. Choć pierwotne źródło pozostawało nieznane, uznaliśmy te treści za interesujące i udostępniliśmy je„. Jak tłumaczy, poniekąd chodziło właśnie o to, by „sprawdzić, czy eksperci lub analitycy danych mogliby je potwierdzić”.

Jednocześnie – jak pisze – wpis udostępniono „mając na uwadze dobrze udokumentowane dowody na to, że w ostatnich latach Rosja brutalnie ingerowała w sprawy państw europejskich, dążąc do zmiany ich prozachodniej orientacji w ramach UE”.

Analiza NASK pokazuje jasno


Tymczasem Interia dotarła do najnowszej analizy NASK-PIB dotyczącej wpływu ataku Ukraińców na centra Yandexu na polską infosferę.

Wniosek? Analitycy nie widzą związku między na wspomnianymi atakami a spadkiem aktywności kont szerzących dezinformację.

Oto szczegóły.

Analizę przeprowadził Ośrodek Analizy Dezinformacji (OAD) NASK, chodziło o zweryfikowanie doniesień na temat spadku aktywności rosyjskich botów związanego z ukraińskimi atakami na centra danych Yandex na terenie Rosji.

Paulina Zywar z NASK w rozmowie z Interią wskazuje, że przeanalizowano poziom aktywności kont na platformie społecznościowej X, które ze względu na prowadzoną działalność dezinformacyjną są objęte stałym monitoringiem OAD. Analiza została przeprowadzona na podstawie danych obejmujących okres 12 pełnych dni, od 30 września do 11 października 2026 roku.

Jak ustalono, zmniejszenie w ruchu dotyczyło przede wszystkim robotów indeksujących strony, a nie kont rozpowszechniających dezinformację w polskich mediach społecznościowych.

Wyniki – jak przekazało NASK-PIB Interii – „nie wskazują na wystąpienie istotnego spadku ogólnej aktywności monitorowanych kont po trzech atakach na centra danych Yandex, do których doszło 8, 9 i 11 października”.

Odnotowano jedynie przypadki zaprzestania aktywności przez pojedyncze konta, jednak – jak wskazują analitycy – brakuje podstaw do jednoznacznego powiązania tych zdarzeń z omawianymi atakami. Możliwy jest chwilowy spadek w liczbie zautomatyzowanych ataków phishingowych wykorzystujących infrastrukturę Yandexa, co nie ma jednak znaczącego wpływu na ograniczenie rozpowszechniania dezinformacji w polskiej przestrzeni informacyjnej.

Ukraińcy uderzyli w centra koncernu Yandex. I co się stało z rosyjskimi botami?


Co zatem się wydarzyło, że minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak mówi na konferencji prasowej, że „na świecie praktycznie ustał ruch rosyjskich botów”. Czy ma rację, wskazując, że „po zbombardowaniu trzech centrów danych i wyłączeniu trzech rosyjskich superkomputerów praktycznie na świecie ustał ruch rosyjskich botów, przynajmniej na ten moment”?.

Z analiz specjalistów w zakresie IT wynika, że sytuacja wygląda inaczej. 

Rzeczywiście Ukraińcy, uderzając w centra rosyjskiego koncernu Yandex, spowodowali spadek aktywności botów w tej sieci.

Jak wynika z danych Claudflare Radar, dotyczących sieci AS13238 należącej do Yandexa, po uderzeniu w nocy z 7 na 8 października ruch botów spadł o 45 proc, a po uderzeniu z 11 października – wyniósł zaledwie 0,5 proc. ruchu sprzed ataków.

Rzecz w tym, że – jak wskazuje serwis Niebezpiecznik.pl – tu nie chodzi o boty, które jako fałszywe konta „piszą głupoty” w mediach społecznościowych.

Koniec rosyjskich botów? To nie takie proste


A o jakie chodzi? Tu Niebezpiecznik odsyła do samego Claudflare, który ruch generowany przez boty rozumie jako „wszelki ruch generowany przez osoby niebędące ludźmi na stronie internetowej lub w aplikacji”. Może chodzić o boty wykorzystywane do przeszukiwania sieci w celu wysyłania spamu albo włamań na konta użytkowników, ale też o wykorzystywane przez wyszukiwarki boty-crawlery.

Czym są te ostatnie? – Mówiąc najprościej, takie boty „chodzą” po stronach i skanują treści, indeksując je. W końcu Yandex nie bez przyczyny bywa nazywany „rosyjskim Google” – tłumaczy w rozmowie z Interią Adam Gąsiorski, specjalista w zakresie systemów IT.

Jak wskazuje ekspert, choć takie boty mogą być wykorzystywane w machinie dezinformacyjnej, nie oznaczają spadku liczb tzw. „ruskich trolli” w sieci.

A jak mogą być wykorzystywane? Gąsiorski mówi, że chodzi o analizę nastrojów i skuteczności prowadzonych działań dezinformacyjnych.

Słowem – o sprawdzanie, czy z publikowanych na przykład w polskich mediach czy wśród polskich użytkowników mediów społecznościowych treści da się wychwycić pewne obawy, by móc je podsycać albo tworzyć i umacniać linie podziału. Do tego analiza treści jest kluczowa, a działanie botów-crawlerów może być szczególnie ważne na przykład przed wyborami.

Rozmówca Interii zaznacza jednak, że usługi z zaatakowanych i uszkodzonych centrów danych mogą być w łatwy sposób uruchomione ponownie w pozostałych działających obiektach Yandexu. Powracający ruch widać zresztą na wykresie Claudflare.

Z kolei Niebezpiecznik.pl wskazuje, że gdy pod uwagę weźmiemy ruch botów dla całej Federacji Rosyjskiej (a nie tylko dla konkretnego systemu autonomicznego Yandexu), spadek spowodowany atakami Ukraińców jest ledwo zauważalny.

Justyna Kaczmarczyk
[email protected]

Czytaj Dalej

Ukraina. Dmytro Kułeba ostrzega Europę. „Putin wciągnie was w wojnę”

Generał Grynkewich zapewnia o sile NATO. „Złamiemy siły wroga”

Wojna w Ukrainie. Rosja proponuje jeden dzień bez ataków na czas wyborów

Pożar najstarszego targu krytego w Paryżu. „Całkowicie zniszczony”

Francja. Atak w szkole. 14-latek zatrzymany, dwie osoby ranne

Donald Trump z wezwaniem od senatorów. W tle import rosyjskiego paliwa

Ataki hybrydowe Rosji. Sikorski: NATO musi być gotowe. „Jeśli zaczną ginąć ludzie”

„Strefy śmierci” w Ukrainie. Z frontu zniknęło w miesiąc 50 tysięcy Rosjan

Wojna na Ukrainie. Niemieckie media: Donald Trump to człowiek Rosji

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.