-
Firma Colossal Biosciences poinformowała, że genom wymarłego dodo został zrekonstruowany w 95 procentach dzięki platformie sztucznej inteligencji, która umożliwiła identyfikację zmian genetycznych odpowiedzialnych za charakterystyczne cechy ptaka.
-
Do odtworzenia dodo wykorzystywane są geny współczesnego nikobarczyka, mimo że nie przypominał żadnego ze znanych obecnie gołębi, a sam projekt budzi kontrowersje wśród naukowców, którzy krytykują sposób odtwarzania gatunku.
-
Nie podano jeszcze terminu wyklucia dodo, jednak plan obejmuje ponowne wprowadzenie ptaka na Mauritius, chociaż tamtejszy ekosystem uległ zmianom w ciągu ostatnich 400 lat.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Colossal Biosciences jest znana z wielu projektów, z których każdy jest kontrowersyjny. Najgłośniejszy to powrót mamuta włochatego – Teksańczycy pracują na komórkach macierzystych słonia indyjskiego, aby pod koniec 2028 r. mamut włochaty, jak zakładają, wrócił na Ziemię. Wielu w to powątpiewa, a jeszcze więcej osób uważa, że Colossal Biosciences w żadnym razie nie odtwarza wymarłych gatunków na bazie genów, ale tworzy jedynie ich atrapy przy wykorzystaniu puli DNA współcześnie żyjących zwierząt.
Niczym innym nie są pokazane w zeszłym roku wilki straszliwe z epoki lodowcowej, które powstały na bazie DNA obecnych wilków szarych (chociaż wilk straszliwy z plejstocenu nie był z nimi blisko spokrewniony). I podobnie rzecz się ma z drontem dodo, kolejnym sztandarowym projektem Colossal Biosciences.
Dront dodo ma wrócić na Mauritius, taki jest plan
Firma z Teksasu podpisała nawet umowę z państwem Mauritius na odtworzenie zwierzęcia, otwiera się w nowym oknie, które stało się nie tylko symbolem tej wyspy, ale całej wymarłej przyrody. Dronty dodo żyły tam do XVII wieku (według innych źródeł dłużej), ale zostały wybite przez przybywających na Mauritius żeglarzy. Opisywali oni te ptaki jako nielotne, powolne i głupie, łatwe do schwytania i zjedzenia. Dzisiaj wiemy, że prawdą z tych określeń jest jedynie „nielotne”. Nie zmienia to jednak faktu, że dodo wymarł i teraz trwają próby wskrzeszenia go, także oparte na wykorzystaniu genów istniejących obecnie zwierząt np. najbliżej spokrewnionego z drontem gołębia zwanego nikobarczykiem.
Nikobarczyki to specyficzne gołębie, które do dzisiaj zamieszkują tereny południowej Azji, Nowej Gwinei i okolic, jak Wyspy Salomona. To reliktowe ptaki, ostatni przedstawiciele wymarłej grupy z Indo-Pacyfiku. Ich geny pomagają w stworzeniu dodo, chociaż on nie przypominał za bardzo żadnego z obecnych gołębi, w zasadzie żadnego z obecnych ptaków. Miał bardzo oryginalny wygląd, o którym stanowiły unikalna głowa i dziób. A zatem stworzenie go na bazie komórek obecnie żyjących gołębi, nawet nieco zbliżonych nikobarczyków, to mniej więcej taki pomysł jak łączenie wilka straszliwego z wilkiem szarym.
A jednak Colossal Biosciences kilka miesięcy temu ogłosiła:, otwiera się w nowym oknie „Opracowaliśmy unikalną technologię odczytywania kodu genów odpowiedzialnych za kształt twarzoczaszki dodo, dzięki czemu uda się przywrócić unikalny wygląd jego głowy”.
Sztuczna inteligencja przyspiesza sprawdzanie genów
Teraz natomiast firma genetyczna z Dallas oświadczyła, że wykorzystała nowo opracowaną platformę sztucznej inteligencji do zidentyfikowania zmian genetycznych, które mogą być odpowiedzialne za charakterystyczne cechy czaszki i dzioba dodo. Naukowcy z Colossal doszli do końcowej fazy analizy genomu dodo, który jest już gotowy w 95 proc.
Pomoc AI pozwoli skrócić czas potrzebny na sprawdzenie, czy edycja genetyczna prowadzi do uzyskania pożądanej cechy. Na tym bowiem polega tworzenie zwierząt przez Colossal – modyfikuje ona istniejące geny np. nikobarczyka, aby uzyskać pożądany efekt, dajmy na to – odpowiedni kształt dzioba. Stąd zarzuty wielu naukowców, że to sztuczne modelowanie zwierząt i budowa ich atrap, a nie przywracanie gatunku.
Firma nie podała terminu wyklucia dodo. Ma to jednak nastąpić niebawem. „Dodo jest najbardziej znanym na świecie symbolem wyginięcia spowodowanego przez człowieka. Zniknął w ciągu dziesięcioleci od przybycia ludzi na Mauritius, głównie z powodu wprowadzenia gatunków inwazyjnych, takich jak szczury i inne zwierzęta, które przywieźli. Jego powrót pokazuje, że wyginięcie nie musi być trwałe” – powiedział agencji Reuters Ben Lamm, dyrektor generalny i współzałożyciel Colossal.
Nie wiadomo także, co stanie się z ptakami stworzonymi w Teksasie. Umowa z Mauritiusem obejmuje plan wprowadzenia ich znów na wyspę, ale warto wiedzieć, że ekosystem maurutyjski zmienił się przez ostatnie 400 lat. A dodo był ptakiem ogromnym. Ważył ponad 20 kg, był większy od indyka. Potrzebował odpowiedniej przestrzeni i pokarmu.