Aby osoby poszkodowane przez nieuczciwych wykonawców w programie „Czyste Powietrze” zyskały nieco spokoju, muszą zgłosić sprawę organom ścigania. Na tej podstawie wojewódzkie fundusze ochrony środowiska (WFOŚiGW) mogą umorzyć beneficjentom całą wierzytelność razem z odsetkami, i to fundusz będzie dochodzić pieniędzy od wykonawcy, który doprowadził do szkody.
Ale wykonawcy też pozywają wojewódzkie fundusze do sądu. Powodem również są rozliczenia oraz stosowanie nowych limitów kosztów do starych umów.
Sypią sie pozwy przeciwko „Czystemu Powietrzu”. Stare umowy – nowe limity kosztów
Jak poinformował „Dziennik Gazeta Prawna”, fundusze zostały pozwane już co najmniej 81 razy. Przeciwko funduszowi w Kielcach wniesiono 17 pozwów do sądu. Po 14 pozwów wniesiono przeciwko funduszom w Krakowie, Warszawie i Lublinie. Najmniej postępowań odnotowano w Zielonej Górze i Łodzi.
Wątpliwości dotyczą przede wszystkim kwestionowania przez fundusze wniosków o płatność oraz kosztów inwestycji realizowanych na podstawie umów zawartych przed reformą programu.
Zdaniem Sylwestera Rawskiego, prezesa Pionier Energia jednym z głównych problemów jest stosowanie nowych reguł do wcześniej zawartych umów.
12 proc. kontroli z zarzutami. Żądania nowych dokumentów
– Dziś rozlicza się umowy zawarte w 2023 i 2024 roku według zasad wprowadzonych dopiero po reformie programu w 2025 roku. Fundusze kwestionują koszty inwestycji na podstawie nowych tabel stawek maksymalnych, choć w momencie podpisywania umów takie limity nie obowiązywały – tłumaczy Sylwester Rawski, cytowany przez „DGP”.
Jednym z głównych zarzutów wobec funduszy są kwestionowane wydatki i ciągłe żądania nowych dokumentów.
NFOŚiGW stoi na stanowisku, że od połowy 2024 roku w ramach programu „Czyste Powietrze” przeprowadzono ponad 37 tys. kontroli, z czego jedynie około 12 proc. skutkowało konsekwencjami finansowymi.