To była ciężka noc i poranek na przejściach granicznych Polski z Ukrainą. Ze względu na ataki powietrzne Rosji na zachodniej Ukrainie aż dwukrotnie przerwano odprawianie pojazdów w Dorohusku.
– Łącznie to było wiele godzin przerwy. Najpierw od 19 do północy, potem od 2 nad ranem, aż do 6. De facto odprawy przywrócono przed godz. 7 – tłumaczy Interii Michał Deruś, rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie.
Czas oczekiwania kierowców na przekroczenie granicy wyniósł łącznie 49 godzin.
W ostatnich dniach tak wygląda przygraniczna codzienność. Zazwyczaj jednak przerwy są krótsze i nie powodują utrudnień.
– Teraz kolejka zaczyna się już przed Chełmem. Stoi już niemal 1000 pojazdów, to jest 41 godzin w kolejce – dodaje Deruś.
Utrudnienia w odprawach najczęściej spowodowane są tym, że ukraińska strona przestaje przyjmować samochody.
– Odbywa się to tak, że w pewnym momencie Ukraińcy informują naszą obsługę przejścia, że zatrzymują odprawy. Uruchamiamy wówczas procedury kolejkowania – mówi celnik.
Dorohusk. Czasem polscy strażnicy zamykają przejścia
– Ostatniej doby zarządzaliśmy ewakuację na przejściach granicznych w Hrubieszowie, Dołhobyczowie i Hrebennem. Związane jest to z zagrożeniem atakami z powietrza i operowaniem sił powietrznych przy naszych granicach, o czym informuje zresztą wojsko – powiedział Interii mjr Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
Choć tym razem ewakuacje nie dotyczyły przejścia granicznego w Dorohusku, akurat tam odbywają się one często.
– To zaczyna być trochę naszą codziennością – dodaje Sienicki.
Kierowcy w Dorohusku. „Za dwa miesiące się zobaczymy”.
Problem przerw w odprawach tirów najbardziej dotyczy oczywiście samych kierowców ciężarówek i firm transportowych.
– Ja wiozę towary z krótkim terminem ważności, będą problemy na pewno – mówi Interii Serhij.
– A poza tym siedzi się w tej kabinie i czeka. Chociaż był już czas, by przywyknąć – dodaje ukraiński kierowca.

Inny Ukrainiec, z którym rozmawiamy, zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię:
– Teraz to jest ogólnie mały ruch. Nazbierało się ze względu na ewakuacje. Ale jak przyjdą święta, grudzień, to zawsze jest większy ruch, więcej tirów. A Putin nie odpuszcza sobie wojny „bo święta”. Na pewno zobaczymy się za dwa miesiące, w tej samej kolejce. Tylko nie będzie stało tysiąc ciężarówek, a dwa tysiące – mówi Wołodymir.
Do tego trzeba przywyknąć
Sytuacje takie jak ta zdarzały się już parokrotnie. Na początku października odnotowano wyraźne utrudnienia w ruchu zarówno po polskiej, jak i po ukraińskiej stronie. Strażnicy graniczni z Ukrainy zwracają uwagę, by czytać komunikaty, żeby nie stać w korkach.
Podobnie było we wrześniu tego roku – kierowcy czekali wtedy na przekroczenie granicy 30 godzin. Ukraińscy kierowcy komentowali wtedy sytuację, mówiąc, że „do tego trzeba przywyknąć”. Analogiczny scenariusz miał miejsce w grudniu 2025 roku, gdy czas oczekiwania na odprawę wyniósł blisko 34 godziny.
Łukasz Dubaniewicz