-
Bartosz G. stanął przed Sądem Okręgowym w Płocku w związku z oskarżeniem o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 16-letniej Mai K. w kwietniu 2025 roku.
-
Rozprawę odroczono do 2 grudnia po tym, jak obrończyni oskarżonego wniosła o wyłączenie dwojga sędziów z powodu rzekomego wadliwego wyboru składu orzekającego.
-
Podczas rozprawy Bartosz G. zachowywał się w sposób lekceważący, śmiał się z działań pełnomocników strony przeciwnej oraz nazwał przebieg posiedzenia cyrkiem.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
We wtorek przed Sądem Okręgowym w Płocku stanął Bartosz G., którego oskarża się o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 16-letniej Mai K.
Tragiczne wydarzenia rozegrały się 23 kwietnia 2025 r. Zwłoki 16-latki znaleziono kilka dni później w zaroślach w pobliżu zakładu produkcyjnego należącego do rodziny oskarżonego. Przyczyną zgonu były rozległe obrażenia głowy.
Zabójstwo 16-letniej Mai z Mławy. Rozprawę odroczono
18-letniemu Bartoszowi G. towarzyszyła adwokatka Agnieszka Prętczyńska. Na sali stawili się również rodzice ofiary oraz ich pełnomocnicy, w tym radca prawny Wojciech Kasprzyk. Ostatecznie nie doszło do odczytania aktu oskarżenia, a rozprawę odroczono do 2 grudnia.
Decyzja zapadła w następstwie wniosku mec. Prętczyńskiej, która domaga się wyłączenia ze składu orzekającego dwojga sędziów, w tym przewodniczącej, sędzi Justyny Wawrzyńczak.
Zdaniem adwokatki sędziowie zostali wybrani do składu orzekającego w sposób wadliwy, a wskazywane przez obronę nieprawidłowości pozostawały bez reakcji sądu. W ocenie prok. Edyty Kochanowskiej celem wniosku mec. Prętczyńskiej jest przedłużanie postępowania. Pełnomocnik ojca ofiary podzielił tę opinię.
– Po wypowiedziach pani mecenas mogę się spodziewać, że powie, że na tych nagraniach jestem ja jako sprawca – powiedział w reakcji na działania obrony ojciec Mai, cytowany przez „Fakt”. Rozbawiony sytuacją był Bartosz G., który zaczął się śmiać.
– Proszę zaprotokołować, że oskarżony się śmieje – zareagował mec. Kasprzyk. Zdaniem 18-latka mec. Prętczyńska była „atakowana”. – Ja ją całym serduszkiem pozdrawiam – powiedział mężczyzna.
Bartosz G. stanął przed sądem. Zwrócił się do oskarżycieli
Jak relacjonuje „Fakt”, oskarżony początkowo okazywał zdenerwowanie, „wykonując nerwowe ruchy głową i rękoma”, jednak nie trwało to dłużej niż kilka minut. Później zdążył kilka razy zabrać głos, zanim zapadła decyzja o odroczeniu rozprawy.
– To, co mówią mecenasi drugiej strony, to jest cyrk. Zaprzeczają mojej próbie samobójczej, choć jest na nią dokumentacja. Mówią, że nie byłem dobrym uczniem, tylko łobuzem. To jakim cudem pojechałem na Erasmusa? – dopytywał Bartosz G.
Na zakończenie wspomniał również o swojej rodzinie. – Nie wiem, czy jeszcze będę miał głos, ale chciałem powiedzieć, że bardzo kocham moich bliskich, zwłaszcza mamę i za wszystko dziękuję – powiedział oskarżony.