Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

AfD i polska prawica: możliwy sojusz czy nieuniknione konflikty?

Przez Pokój Prasowy6 lipca, 20266 min odczytu

  • AfD nie jest już tylko partią opozycji, przygotowuje się do realnego przejęcia władzy, co ma bezpośrednie znaczenie także dla Polski.

  • W przypadku objęcia rządów przez AfD w jednym z landów, partia ta będzie musiała zweryfikować swoje radykalne hasła wobec codziennych wyzwań związanych z zarządzaniem państwem.

  • Wspólnota interesów pomiędzy AfD a polską prawicą jest ograniczona i może szybko się rozpaść w obliczu spornych kwestii historycznych i narodowych.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie

Albrecht von Lucke nie patrzy na weekendowy zjazd AfD w Erfurcie jak na zwykłe partyjne wydarzenie. Dla niego to część większej zmiany. Jego zdaniem AfD przestaje być wyłącznie partią protestu. Zaczyna przygotowywać się do przejęcia władzy.

Von Lucke to niemiecki publicysta i dziennikarz, który zajmuje się AfD i przemianami niemieckiej sceny politycznej. W rozmowie z Interią zastanawia się, czy czy Saksonia-Anhalt może stać się pierwszym landem, w którym AfD weźmie odpowiedzialność za rządzenie.

Nie tylko Weidel. Prawdziwy test jest na wschodzie


Po zjeździe w Erfurcie widać, że AfD chce pokazać dwie rzeczy naraz: dyscyplinę i gotowość do przejęcia władzy.

Najpierw jednak musiała uporządkować sprawy wewnętrzne i wybrać władze ugrupowania. Niespodzianek nie było. Alice Weidel i Tino Chrupalla zostali ponownie wybrani na współprzewodniczących partii. Po weekendzie ich pozycja w partii nie wygląda jednak tak samo. Weidel wyszła z głosowania mocniejsza, Chrupalla słabszy niż wcześniej.

To pasuje do diagnozy von Luckego. Publicysta podkreśla, że nie chodziło o otwarte rozbicie duetu Weidel i Chrupalla, bo AfD potrzebuje na zewnątrz obrazu jedności. Weidel jest dziś dla partii wygodną twarzą: twardą retorycznie, ale jednocześnie nadającą się do telewizyjnego studia i rozmów o gospodarce.

Najważniejszy test nie dotyczy jednak samej Weidel. Znacznie ciekawsza jest Saksonia-Anhalt i Ulrich Siegmund, lider tamtejszej AfD. To właśnie w tym landzie partia może po raz pierwszy pokazać, czy potrafi coś więcej niż prowadzić permanentną kampanię.

Von Lucke ujmuje to obrazowo: najpierw Magdeburg, potem Berlin. Czyli najpierw stolica landu, a potem stolica kraju. Chodzi o scenariusz, w którym AfD przejmuje pierwszy wschodni land, następnie wzmacnia się w kolejnych, a dopiero później próbuje przełożyć ten sukces na poziom federalny.

AfD się radykalizuje, ale nie traci wyborców


W wielu krajach europejska skrajna prawica próbowała w ostatnich latach złagodzić wizerunek. AfD idzie inną drogą. Według von Luckego nie przesuwa się do centrum, tylko oswaja wyborców z coraz ostrzejszym językiem. To jest dla niego najważniejsza różnica.

W rozmowie z Interią przypomina, że AfD zaczynała jako partia eurosceptyczna, konserwatywna i profesorska. Potem przyszedł kryzys migracyjny z 2015 roku, który dał jej nowe paliwo polityczne. Teraz mamy trzeci etap: partię, która coraz poważniej myśli o rządzeniu, choć nie porzuciła radykalnej retoryki.

W praktyce oznacza to, że AfD chce być jednocześnie partią gniewu i partią porządku. Dla części wyborców brzmi to atrakcyjnie: ktoś wreszcie ma powiedzieć „dość”, zamknąć spory i przywrócić kontrolę. Problem polega na tym, że za tym hasłem kryje się program głęboko nacjonalistyczny, zwłaszcza w wersji przygotowywanej na wschodzie Niemiec.

Protest może pomóc AfD, jeśli wymknie się spod kontroli


Von Lucke nie ma wątpliwości, że sprzeciw wobec AfD jest potrzebny. Ostrzega jednak przed blokadami i przemocą, które dają tej partii idealne obrazy do kampanii.

W Erfurcie przeciwko zjazdowi AfD protestowały dziesiątki tysięcy osób. Dla publicysty to ważny sygnał obywatelskiej mobilizacji. Jednocześnie wyraźnie oddziela pokojowy protest od prób fizycznego blokowania partii, która nie jest zdelegalizowana.

Jego argument jest prosty:


AfD najchętniej występuje w roli ofiary. Jeśli może pokazać, że jej politycy są blokowani, atakowani albo uciszani, natychmiast wzmacnia własną opowieść o „systemie”, który boi się konkurencji. To może szczególnie działać w kampanii w Saksonii-Anhalt.


Polski wątek. Sojusz tylko do pierwszego zderzenia z historią


Zapytaliśmy von Luckego o możliwą współpracę AfD z polską Konfederacją. Odpowiedział ostrożnie, ale jasno: taki sojusz może działać głównie w opozycji.

Dopóki wspólnym przeciwnikiem jest Bruksela, liberalne centrum albo szeroko rozumiany „establishment”, nacjonaliści z różnych krajów mogą iść ramię w ramię. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba rządzić i podejmować decyzje w sprawach historycznych, finansowych i symbolicznych.

Wtedy, tłumaczy von Lucke, wraca podstawowa prawda o nacjonalizmie: każdy ma własny. Niemiecki nacjonalizm AfD nie musi być zgodny z polskim nacjonalizmem Konfederacji. Przeciwnie, przy tematach takich jak II wojna światowa, odpowiedzialność za nią Niemiec, reparacje, wypędzenia czy szerzej pamięć historyczna konflikt pojawiłby się bardzo szybko.

To ważne, bo w Polsce AfD bywa czasem widziana głównie jako partia antyunijna i antyimigracyjna. Von Lucke przypomina, że to za mało, by mówić o trwałym politycznym partnerstwie. Wspólnota interesów może działać na wiecu albo w Parlamencie Europejskim. Przy realnej władzy wraca historia, a między Polską i Niemcami historia nigdy nie jest drobnym szczegółem.

Dlaczego część Polaków w Niemczech może głosować na AfD?


Zapytaliśmy też o zjawisko, które z polskiej perspektywy wydaje się paradoksalne: dlaczego część Polaków mieszkających w Niemczech może głosować na AfD, czyli partię budującą siłę na twardej polityce wobec migracji.

Von Lucke nie moralizuje. Wskazuje na mechanizm znany także w innych społecznościach migranckich. Część ludzi, którzy przyjechali wcześniej, pracują, płacą podatki i czują, że sami musieli zapracować na swoje miejsce, może patrzeć niechętnie na kolejne fale migracji.

W ich oczach nowe grupy przybyszów oznaczają koszty, konkurencję i obciążenie systemu. AfD potrafi to wykorzystać, bo przedstawia sprawę w prostym kontraście: wy pracujecie, inni korzystają. To hasło bywa skuteczne nawet wtedy, gdy brutalnie upraszcza rzeczywistość.

o wykorzystać, bo przedstawia sprawę w prostym kontraście: wy pracujecie, inni korzystają. To hasło bywa skuteczne nawet wtedy, gdy brutalnie upraszcza rzeczywistość.

Ten mechanizm jest niebezpieczny także dlatego, że migrant, który sam długo walczył o akceptację, może zacząć patrzeć na nowych przybyszów tak, jak większość kiedyś patrzyła na niego. AfD umie zamienić ten resentyment w głosy.

Rządzenie może być dla AfD największym zagrożeniem


Najważniejsza teza von Luckego brzmi jednak inaczej: AfD rośnie, bo nie musi rządzić. Jako opozycja może obiecywać wszystko naraz:

  • niższe podatki

  • większe bezpieczeństwo

  • twardszą politykę migracyjną

  • ochronę socjalną

  • lepsze państwo i mniej państwa jednocześnie

Saksonia-Anhalt może ten mechanizm przerwać. Jeśli AfD przejmie władzę, będzie musiała odpowiedzieć na pytania, których nie da się rozwiązać hasłem z wiecu. Skąd wziąć lekarzy, nauczycieli, pielęgniarki, inwestorów i specjalistów? Co zrobić, jeśli ludzie z zagranicy zaczną omijać region, w którym atmosfera stanie się dla nich wroga? Jak utrzymać gospodarkę, która potrzebuje rąk do pracy?

Von Lucke nie wyklucza, że właśnie to władza – a nie społeczne protesty – może AfD najbardziej zaszkodzić. Wtedy skończy się komfort opowiadania, że wszystko byłoby łatwe, gdyby nie „oni”. Zacznie się codzienność: budżety, administracja, braki kadrowe, szkoły, szpitale i odpowiedzialność za decyzje.

To nie znaczy, że taki eksperyment byłby bezpieczny. Zanim AfD mogłaby się potknąć o własne obietnice, mogłaby zmienić klimat społeczny, uderzyć w edukację, osłabić zaufanie do instytucji. Ale nie tylko o same Niemcy chodzi. Von Lucke mówi jasno: AfD nie jest już wyłącznie wewnętrznym problemem Niemiec. Jeśli zacznie rządzić, stanie się także problemem sąsiadów.

Tomasz Lejman

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Trump dodał zdjęcie Meloni z prowokacyjnym podpisem. Reakcja włoskiego MSZ

Opodatkowanie miliarderów. W Kalifornii spór rośnie coraz mocniej

Rosja walczy z kryzysem paliwowym. Chiny mają propozycję dla Rosjan

Pożar magazynu w USA. Gubernator ogłosił stan wyjątkowy

Chiny. Wystrzelono pocisk z atrapą głowicy bojowej. Pokaz sił na oceanie

Wojna na Ukrainie. Co dzieje się w Konstantynówce? Nowe analizy

Wojna na Ukrainie. Polska poderwała myśliwce w związku z atakiem Rosjan

Turcja. 2352 lata więzienia grozi rywalowi Erdogana. Imamoglu przed sądem

„Matador” zatrzymany w Argentynie. Na Polaku ciążą poważne zarzuty

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.