-
Od końca maja liczba treści antyukraińskich w polskiej infosferze wzrosła o 345 procent.
-
Według analiz PISM większość takich wpisów pojawiła się po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”.
-
Eksperci PISM wskazują na udział siatek botów i rosyjskich trolli oraz ostrzegają przed możliwą intensyfikacją takich działań przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Liczba antyukraińskich treści w polskiej infosferze gwałtownie wzrosła po 26 maja, kiedy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił decyzję o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” – wynika z analizy ekspertów Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Aleksandra Wójtowicz i Filip Bryjka z PISM przeanalizowali polskojęzyczne publikacje pojawiające się od kwietnia do lipca 2026 roku, przede wszystkim na platformie X, ale także na Facebooku i TikToku.
– W kwietniu i na początku maja antyukraińskich treści było stosunkowo mało. Ich gwałtowny wzrost nastąpił dzień po ogłoszeniu przez Zełenskiego decyzji o nadaniu jednostce imienia „Bohaterów UPA” – przekazała PAP Wójtowicz.
Jak wskazała, od tego momentu liczba antyukraińskich komentarzy i reakcji wzrosła o 345 proc. w porównaniu z wcześniejszym kwartałem.
Skala zmiany widoczna jest również w liczbie publikowanych każdego dnia treści. Według szacunków PISM od kwietnia do maja pojawiało się mniej niż tysiąc antyukraińskich wzmianek dziennie. Od maja do czerwca było ich już około 10 tys. dziennie.
Łącznie od maja do lipca opublikowano prawie pół miliona takich treści.
PISM o antyukraińskich wpisach. Rosja wykorzystuje istniejące napięcia
Według Wójtowicz za częścią antyukraińskich narracji stały siatki botów i konta trolli powiązanych z Rosją oraz prorosyjskie ruchy polityczne w Polsce. Analityczka zaznaczyła jednak, że większość komentarzy publikowali prywatni użytkownicy.
– W sieci masowo publikowano wulgarne wpisy spełniające znamiona mowy nienawiści – wskazała.
Filip Bryjka ocenił, że decyzja Zełenskiego uruchomiła falę narracji, które od dawna są obecne w polskim społeczeństwie. Jak zaznaczył, Rosja wykorzystuje je w działaniach propagandowych i dezinformacyjnych.
– Rosjanie w swoich założeniach strategicznych są bardzo konsekwentni. W przypadku relacji polsko-ukraińskich ich celem jest doprowadzenie do jak największego skonfliktowania obu stron, sparaliżowania lub zerwania współpracy politycznej i wojskowej – powiedział ekspert.
Według niego Moskwa dąży również do podsycania nastrojów antyukraińskich w Polsce oraz antypolskich w Ukrainie, wykorzystując trudne kwestie historyczne.
Bryjka zaznaczył jednocześnie, że Kreml nie musi sam prowokować wszystkich zdarzeń, lecz wykorzystuje pojawiające się okazje do tworzenia chaosu i destabilizacji.
Ekspert PISM ostrzega przed wyborami w 2027 roku
Zdaniem Bryjki szczególnego znaczenia działania te mogą nabrać przed wyborami parlamentarnymi w Polsce w 2027 roku. Ekspert przewiduje, że Rosja będzie wówczas promowała narracje antyukraińskie, próbując ingerować w przebieg wyborów.
Analityk zwrócił również uwagę na coraz większe trudności z ustaleniem, kto faktycznie stoi za publikowanymi w internecie treściami.
– Coraz trudniejsze jest wykrywanie i atrybucja dezinformacji, czyli jednoznaczne wskazanie, czy za danym kontem stoi człowiek, bot czy serwer w Rosji – wyjaśnił.
Przywołał również ubiegłoroczne dane NASK. Z ponad 46 tys. incydentów zgłoszonych platformom społecznościowym 12 proc. treści zostało usuniętych, a 68 proc. poddano moderacji. Pozostałe zgłoszenia miały pozostać bez odpowiedzi.
Zdaniem eksperta jednym z kluczowych sposobów przeciwdziałania eskalacji jest zdecydowane reagowanie państwa na przypadki przemocy i przestępstwa motywowane nienawiścią na tle etnicznym.
-
Seria ataków Ukrainy w europejskiej części Rosji. Uderzyli w rafinerię
-
Rosyjskie drony uderzyły przy granicy z Mołdawią. Zamknęli przejście, są zniszczenia