-
Rozmiary bełtwy festonowej, dużego parzydełkowca zauważonego u brzegów Europy, oszacowano na 10 do 15 metrów.
-
Bełtwa festonowa posiada długie, delikatne parzydełka, a największy znany okaz miał parzydełka o długości 36,6 metra.
-
Pojawienie się tego zwierzęcia u wybrzeży Walii to rzadkość, a jego jad wywołuje ból, choć jest mniej niebezpieczny niż jad kostkomeduzy.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Największymi zwierzętami na świecie są wieloryby, z których rekordziści jak płetwal błękitny sięgają 35 metrów. Za największe bezkręgowce uważa się wielkie kałamarnice z głębin oceanów, ale bełtwa festonowa także potrafi osiągać oszałamiające rozmiary.
Nazwali ją festonową, gdyż feston to w języku polskim rodzaj girlandy, swobodnie zwieszających się nici czy włókien, ale także gałęzi i liści niektórych drzew, np. wierzby płaczącej. Takie skojarzenia budzą zwisające na wiele metrów parzydełka tego fascynującego olbrzyma, unoszące się za nim w wodnej toni.
Parzydełka, bowiem mówimy o krążkopławach, a zatem parzydełkowcach. Krążkopławy są często zwane potocznie „meduzami”, stąd też bełtwa festonowa także nazywana jest „meduzą festonową”. Niepoprawnie, wszak meduza to jedynie jedna z form rozwojowych krążkopławów, ta unosząca się swobodnie w wodzie. Inną jest osiadły na morskim dnie polip, aczkolwiek zdarza się, że u niektórych krążkopławów polip w ogóle nie występuje. Jest tylko meduza.
Doniesienia o wielkich bełtwach mówią o 36,6 metra!
W języku angielskim bełtwa nazywana jest „Lions’ mane”, czyli właśnie lwią grzywą. Ma bowiem tak wiele gęsto usianych parzydełek, że zlewają się one w coś, co przywodzi na myśl włosy drapieżnego kota. Zwierzę ciągnie ją za sobą na wiele metrów. Tak wiele, że potrafi osiągać przez to niewiarygodne rozmiary. Największa odnotowana i opisana bełtwa była widziana w 1865 r. u brzegów stanu Massachusetts w USA na atlantyckim wybrzeżu Ameryki. Zmierzono jej parzydełka ciągnące się na – bagatela – 36,6 metra! Sam dzwon krążkopława mierzył 2,1 metra, zatem i tak był ogromny, ale parzydełka ciągnęły się jak feston na wiele, wiele metrów.
Bełtwa widziana u brzegów Walii ma rozmiary autobusu, a jej długość oszacowano na 10 do 15 metrów. Nie jest łatwe zmierzyć to delikatne, mimo rozmiarów, zwierzę w morskiej wodzie. „Jej parzydełka są tak delikatne, że można ich nawet nie zauważyć” – mówi oceniająca znalezisko dr Cathy Lucas z Uniwersytetu w Southampton. Podobnie przyznał nurek Iestyn Morgan z Pembrokeshire. To na skraju Walii, a nurek napotkanie zwierzęcia nazwał „niewiarygodnym szczęściem”. Opisuje, że parzydełka zwierzęcia ciągnęły się w wodzie tak daleko, że nie widać było ich końców. Znajdowały się poza zasięgiem wzroku człowieka, co świadczy o rozmiarach kolosa.
Bełtwa festonowa lubi chłodne morza
Pojawienie się bełtwy u wybrzeży Walii to osobliwość. Owszem, te parzydełkowce pływają u brzegów Wielkiej Brytanii, ale głównie Szkocji. Bełtwa festonowa nie stroni bowiem od chłodnych mórz. Pływa nie tylko koło Szkocji, ale także Norwegii czy w Morzu Barentsa w Arktyce. Okazjonalnie olbrzym pojawia się również w Bałtyku.
Bełtwa pojawia się w jednym z opowiadań o Sherlocku Holmesie Arthura Conana Doyle’a, zatytułowanym „Lwia grzywa”. Tak nazywa się tego parzydełkowca.
Zwierzę dysponuje jadem i bywa, że rani ludzi. Nie jest ona tak niebezpieczna jak inne parzydełkowce, chociażby kostkomeduzy. Potrafi jednak spowodować ból, zwłaszcza gdy dojdzie do kontaktu z wieloma parzydełkami – a o to u niej nietrudno.