-
Przekształcania zleceń i B2B na etaty. Zmiany weszły w życie
-
Przedsiębiorcy odrzucają zalecenia. Wolą sądowe spory
-
Pracodawcy boją się milionowych zobowiązań
-
Kiedy inspekcja zakwestionuje umowy B2B?
Źródłem buntu przedsiębiorców są przepisy, które weszły w życie na początku lipca tego roku. Zgodnie z przyjętą ustawą Państwowa Inspekcja Pracy ma bowiem możliwość przekształcenia umowy B2B lub zlecenia w umowę o pracę jedną decyzją administracyjną.
Przekształcania zleceń i B2B na etaty. Zmiany weszły w życie
Reforma przygotowana przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej sprawia, że inspektorzy mogą samodzielnie wydać polecenie przekształcenia umowy, jeśli ustalą, że warunki zatrudnienia odpowiadają stosunkowi pracy, bez konieczności każdorazowego występowania w tej sprawie do sądu.
Przed wejściem w życie zmian inspektor, który stwierdził, że osoba zatrudniona na B2B w rzeczywistości pracowała jako pracownik etatowy, mógł jedynie skierować sprawę do sądu. Jednak takie postępowania sądowe trwały latami. Natomiast od 8 lipca 2026 roku okręgowy inspektor pracy może już wydać decyzję administracyjną przekształcającą nieprawidłowo zawartą umowę cywilnoprawną w umowę o pracę.
Celem zmian jest przede wszystkim walka z pozornymi umowami. Ministerstwo Finansów szacuje, że w Polsce na podstawie fikcyjnych umów B2B pracuje 160 tysięcy osób. Co ważne, jeśli pracodawca w ciągu roku od wejścia przepisów w życie dobrowolnie zastąpi wadliwą umowę cywilnoprawną umową o pracę, uniknie odpowiedzialności finansowej. Jeśli tak się nie stanie, grozi mu grzywna od 2000 do 60 tys. zł. Przed nowelizacją wynosiła ona maksymalnie 30 tys. zł.
Przedsiębiorcy odrzucają zalecenia. Wolą sądowe spory
Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, część przedsiębiorców nie zamierza podporządkować się nowemu prawu i są już pierwsze odmowy wykonania zaleceń inspektorów.
Do początku października wydali oni ponad 600 poleceń zmiany umowy, z których wykonanych zostało 535. To oznacza, że w ponad 70 przypadkach sprawy nadal się toczą, część z powodu konfliktu na linii PIP-pracodawca. Eksperci twierdzą, że takie przykłady będą się mnożyć.
Zdaniem specjalistów bunt dotyczy przede wszystkim dużych firm, które mogą pozwolić sobie na doradztwo największych kancelarii prawniczych. Mniejsze firmy, których na to nie stać, nie chcą wchodzić w konflikt z PIP-em. Jak tłumaczy na łamach dziennika adwokat Edyta Defańska-Czujko, część pracodawców uważa, że to do nich należy decyzja o rodzaju zawieranych umów:
Są pracodawcy, którzy sygnalizują, że nie wykonają polecenia inspektora, bo uważają, że mają prawo zatrudniać współpracowników na podstawie umów B2B czy innych umów cywilnoprawnych. Mowa o firmach, które spodziewają się takiego polecenia w związku z trwającą u nich kontrolą
Takich sprzeciwów może być znacznie więcej w 2027 roku. Obecnie bowiem inspektorzy przeprowadzają kontrole w firmach losowo. W przyszłym roku pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy będą mieć możliwość przeprowadzania analizy ryzyka przy użyciu nowego narzędzia informatycznego.
Przedsiębiorcy wytypowani do kontroli mają być wybierani na podstawie danych pochodzących nie tylko z PIP, ale też ZUS czy KAS. Liczba wniosków o zmiany umów może wzrosnąć lawinowo.
Pracodawcy boją się milionowych zobowiązań
Za oporem przedsiębiorców przed odejściem od umów cywilnych czy kontraktów B2B stoją kwestie finansowe. Jak czytamy w dzienniku, koszty związane z koniecznością zapłaty zaległych składek ZUS czy podatków mogą sięgać milionów złotych.
Tak będzie szczególnie w momencie, kiedy Zakład Ubezpieczeń Społecznych przeprowadzi kontrolę w firmie i uzna, że zaległe składki należy opłacić za pięć lat wstecz.
Ryzyko tak wysokich opłat dotyczy przede wszystkim, jak wspomnieliśmy wcześniej, dużych firm. Dlatego te, chcąc chronić się przed wysokimi kosztami, planują swoich racji dochodzić przed sądem. Zdaniem ekspertów pracodawcy mają już opracowane strategie postępowania w takich sprawach. A sama procedura administracyjna może trwać wiele miesięcy, a nawet lat.
Kiedy inspekcja zakwestionuje umowy B2B?
Prawdopodobieństwo zakwestionowania kontraktu B2B czy umowy zlecenia można łatwo „obliczyć”. Granica między relacją B2B a umową o pracę opiera się przede wszystkim na tym, jak na co dzień pracownik wykonuje usługi. Inspektor przede wszystkim sprawdzi, czy:
-
istnieje ścisłe kierownictwo – wykonawca stale i bezpośrednio podlega poleceniom służbowym oraz nadzorowi;
-
godziny i miejsce pracy są sztywne – praca odbywa się w odgórnie narzuconym czasie i lokalizacji;
-
jest ryzyko – osoba na B2B nie ponosi odpowiedzialności finansowej za rezultat działań i ma stałe wynagrodzenie;
-
istnieje osobiste wykonywanie zadań – umowa nie pozwala przekazać pracy podwykonawcom ani wyznaczyć zastępstwa.
Co do zasady różnica tkwi więc w sposobie wykonywania obowiązków. Jeśli nasz pracownik jest na B2B i sam decyduje, kiedy oraz skąd pracuje, rozlicza się za rezultat czy pracuje na swoim własnym sprzęcie, kontrola Państwowej Inspekcji Pracy prawdopodobnie nie wykaże konieczności przejścia na umowę o pracę.
Kiedy jednak miejsce ma praca osobista, pod kierownictwem, w narzuconym miejscu i czasie, możemy spodziewać się konieczności zmiany kontraktu. Dlatego też, nie czekając na kontrole PIP-u, zalecane jest przeprowadzenie własnego audytu w firmie.
-
Ten sam zawód, różne umowy. PIP wyjaśnia, kiedy musisz przejść na etat