-
Rumen Radew, były prezydent Bułgarii i dowódca sił powietrznych, prowadzi koalicję Postępowa Bułgaria do wyborów parlamentarnych, zapowiadając walkę z oligarchią i reformy państwowe.
-
Serwis Politico oraz eksperci zwracają uwagę na niejasne stanowisko Radewa wobec wsparcia dla Ukrainy oraz jego łagodne podejście do Rosji, co budzi niepokój w Brukseli.
-
Ministerstwo spraw wewnętrznych Bułgarii informuje o podejrzeniach szeroko zakrojonego kupowania głosów przed wyborami.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W styczniu, rok przed końcem drugiej kadencji prezydenckiej, Rumen Radew złożył rezygnację z urzędu prezydenta państwa i zadeklarował, że włącza się w życie polityczne z podstawowym celem – usunięcia oligarchii i mafii od rządzenia krajem.
– Wymaga to nasilenia kontroli finansowej, usunięcia skorumpowanej administracji, reformy MSW i służb specjalnych nadzorujących procesy gospodarcze, walki z przestępczością, reformy systemu sądowniczego, zagwarantowania wolności mediów – wyliczał podczas prezentacji programu wyborczego Postępowej Bułgarii.
Kilkakrotnie podczas prezentacji podawano przykład Polski jako skutecznie rządzonego kraju, efektywnie zarządzającego swoją gospodarką.
Bułgaria. Rumen Radew przełamie impas? Były pilot MiG-29 walczy o władzę
Pod lupę przed niedzielnymi wyborami wziął Rudewa serwis Politico. Twórcy publikacji przypomnieli, że Bułgaria należy do najbiedniejszych i najgorzej rządzonych państw w Unii Europejskiej. Od 2021 roku na czele kolejnych rządów stawało siedmiu polityków i żaden nie przetrwał pełnej kadencji.
– Bułgarzy zagłosują w niedzielę w wyborach parlamentarnych, ósmych w ciągu ostatnich pięciu lat. Przyczyną tej sytuacji jest chronicznie niskie zaufanie społeczne do politycznych procedur i instytucji publicznych – ocenił Sergej Petrow z bułgarskiego Instytutu Nauk Politycznych.
„Nie jest jednak jasne, czy były pilot myśliwca MiG-29 Radew, sceptyczny wobec wsparcia dla Ukrainy i przystąpienia Bułgarii do strefy euro w tym roku, zdoła przełamać ten impas” – zauważyli z kolei dziennikarze Politico.
Media podkreślają, że Radew w swojej działalności politycznej budował swój wizerunek wykorzystując służbę w siłach powietrznych.
„Po objęciu prezydentury w 2017 roku Radew szybko nadrobił brak doświadczenia politycznego, wykorzystując swoje wojskowe doświadczenie do kształtowania wizerunku nieustraszonego patrioty nieskażonego polityką partyjną. Jako były generał powołuje się także na swoje wykształcenie wojskowe wobec stanowiska, że Ukraina powinna zawrzeć pokój z Rosją” – czytamy.
Serwis powołując się na badania sondażowe ocenił, że Postępowa Bułgaria może liczyć na około 30 proc. głosów, a to oznacza, że również i tym razem pojawią się trudności w formowaniu nowego rządu. Mimo że formacja Radewa zdaje się być najpopularniejszą siłą polityczną w kraju, to poparcie na tym poziomie nie gwarantuje sukcesu w utworzeniu stabilnego rządu.
Bruksela zaniepokojona. Powodem bliskość wobec Rosji
Autorzy artykułu w Politico pokreślili, że niepokoje w Brukseli budzą znajdujące się w agendzie Rudewa poglądy wobec Ukrainy, zbieżne z działaniami Kremla oraz zapowiadana chęć pozyskiwania rosyjskiej ropy.
Spasimir Domaradzki, wykładowca na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW, podkreślił, że dotychczas Radew bardzo konsekwentnie realizował politykę wskazującą, iż mimo prozachodniego zakotwiczenia Bułgarii, należy on do grona polityków reprezentujących najbardziej łagodną postawę wobec Rosji.
– Zwycięstwo w wyborach Postępowej Bułgarii mogłoby osłabić zaangażowanie Sofii w ukraiński wysiłek wojenny – zapowiadał już przed kilkoma tygodniami Domaradzki. Bułgaria to dla Ukrainy magazyn części zamiennych do postsowieckiego sprzętu wojskowego.
Postępowa Bułgaria faworytem. Jacy są jej najgroźniejsi rywale?
Głównymi politycznymi przeciwnikami Radewa są dwaj czołowi polityczni magnaci Bułgarii – były premier Bojko Borisow oraz Deljan Pieewski, lider partii DPS-Nowy Początek. Politycy opozycji oskarżają obu o bycie kluczowymi współtwórcami oligarchicznego głębokiego państwa.
O mandaty w 240-osobowym, jednoizbowym Zgromadzeniu Narodowym będą ubiegać się kandydaci z 14 partii i 10 koalicji.
Najnowsze sondaże pokazują, że koalicja Postępowa Bułgaria prowadzi z poparciem na poziomie około 30 proc. Na drugim miejscu plasuje się centroprawicowa partia GERB prowadzona przez Borisowa (około 20 proc.), a na trzecim – centrowa formacja Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria (10 proc.)
Wybory parlamentarne w Bułgarii. Służby alarmują o kupowaniu głosów
Ministerstwo spraw wewnętrznych Bułgarii odnotowuje intensywne kupowanie głosów przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi. Zatrzymano już w związku z tym procederem ponad 500 osób – poinformował w czwartek resort.
– Nie ma większego niebezpieczeństwa dla danego państwa i społeczeństwa niż handel demokracją – oświadczył podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami tymczasowy premier Andrej Giurow.
Na konferencji prasowej na początku tygodnia szef służb operacyjnych MSW Georgi Kandew poinformował, że policja skonfiskowała ponad 1 mln euro w gotówce u osób związanych z handlem głosami. Według policji cena jednego głosu wynosi od 50 do 100 euro.
Eksperci twierdzą, że sądząc po sytuacji z poprzednich lat, w kupowaniu głosów przoduje partia DPS-Nowy Początek oligarchy Deliana Peewskiego, która działa w regionach z dużą mniejszością turecką.
Tymczasowy premier Giurow poinformował, że MSW odnotowało liczne próby kupowania głosów podrobionymi banknotami. W połowie marca zatrzymano samochód z 1 mln fałszywych euro, wyprodukowanych w Rumunii.
Policja najczęściej ujawnia kupowanie głosów w sklepach, w których zaopatrują się najubożsi Bułgarzy i którym umarzane jest za sprzedany głos zadłużenie. Głosy kupuje się również poprzez przelewy na karty płatnicze.
Handel głosami nie jest nowym zjawiskiem w Bułgarii, lecz – według MSW – obecnie skala procederu jest pięciokrotnie większa w porównaniu z poprzednimi wyborami w 2024 roku.