Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Ceny energii w Europie mogą wystrzelić w górę. Jest rozwiązanie

Przez Pokój Prasowy6 marca, 20267 min odczytu

„Jeśli kryzys będzie narastał w takim tempie, to azjatyccy i europejscy nabywcy będą musieli konkurować o gaz LNG, którego będzie coraz mniej na rynku” – oświadczył w piątek w Brukseli Fatih Birol. Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej ostrzegł Komisję Europejską, że „większość gazu z Bliskiego Wschodu trafia do Azji”. Zatem jeśli wojna potrwa dłużej, to Europę czekają olbrzymie problemy ze zdobywaniem kluczowego surowca energetycznego.

W takiej sytuacji najlepiej, by państwa Starego Kontynentu uniezależniły się od konieczności importu paliw kopalnych. Zaś ich zapotrzebowanie na energię zaspokajały: odnawialne źródła, elektrownie jądrowe oraz sieć magazynów prądu. To oczywistość, bo lepiej być pięknym i młodym, niż starym i brzydkim. Niestety nie tylko gwiazdy Hollywood na własnej skórze przekonują się, że wykonanie takiej transformacji w ekspresowym tempie to nie taka prosta sprawa. Nawet jeśli staje się wobec groźby końca kariery.

W przypadku Unii Europejskiej smutne realia najlepiej oddają dane udostępniane przez Eurostat. Wedle tych najbardziej aktualnych (acz sprzed dwóch lat) całościowe zapotrzebowanie krajów UE na energię (w transporcie, energetyce, przetwórstwie przemysłowym, przy ogrzewaniu gospodarstw domowych, etc.) zaspokajają przede wszystkim paliwa kopalne. Dokładniej mówiąc w UE:

  • najwięcej energii uzyskuje się ze spalania ropy naftowej i produktów ropopochodnych – 37,6 proc.

  • Na drugim miejscu znajduje się gaz ziemny – 20,4 proc.

  • Nadal też pozyskuje się energię z węgla kamiennego i brunatnego – 9,4 proc. 

  • OZE oraz elektrownie jądrowe dostarczają jej odpowiednio: 19,5 proc. i 11,8 proc.

Czyli 67,4 proc całej energii w UE pochodzi z: węgla, ropy naftowej i gazu. Dorzućmy tu za Eurostatem jeszcze jeden wskaźnik, mianowicie – importu energii. W przypadku Unii jako całości wynosi on 58 proc.

Zatem ponad połowę swego zapotrzebowania energetycznego kraje Unii zaspokajają, kupując jej nośniki poza granicami Wspólnoty. Gdy ich cena zwyżkuje, wówczas na Starym Kontynencie wszystko zaczyna drożeć. Rosną koszty produkcji przemysłowej i rolnej, transportu, przetwórstwa itd. Zwykle towarzyszy temu inflacja.

Za rogiem zaś czai się coś jeszcze gorszego od niej, czyli stagflacja. Doświadczano jej w Europie, po pierwszym kryzysie naftowym przez drugą połowę lat 70. ubiegłego stulecia. Wówczas wysokiej inflacji towarzyszyła stagnacja gospodarcza i jedyne, co rosło, to bezrobocie. Stagflacja dusi całą gospodarkę i z jej objęć trudno się wyrwać. Tymczasem teraz może być jeszcze gorzej.

Trump zostawił Europę na lodzie


Przez pierwszy tydzień amerykańsko-izraelskich ataków na Iran żaden armator nie miał odwagi posłać tankowców i gazowców LNG na rejs przez cieśninę Ormuz.

Po irańskich uderzeniach Katar wstrzymał produkcję skroplonego gazu. Poza tym irańskie rakiety i drony spadły na główne huby naftowo-gazowe w regionie. Nikt nie potrafi określić, ile może potrwać wojna i czy nie obejmie kolejnych państw. Dla Europy jest to fatalna wiadomość.

Niespełna miesiąc temu przywódcy krajów UE na nieformalnym szczycie w zamku Alden Biesen próbowali uzgodnić plan ratowania konkurencyjności europejskich gospodarek i obniżenia cen energii. Teraz już żadna siła nie powstrzyma ich wzrostu. To uderzy w ekonomiczną konkurencyjności energochłonnych branż w UE i to momencie, gdy chińskie korporacje ścigają się między sobą, przy podbijaniu europejskich rynków. Wypierając miejscowych producentów. Decyzja Trumpa, by uderzyć na Iran jest więc niczym nóż wbity w plecy i tak już słabnącego Starego Kontynentu.

Acz może okazać się też wstrząsem zmuszającym wreszcie europejskie kraje do podjęcia zdecydowanych działań. Podobnie jak podważenie zaufania do opieki ze strony USA zmusiło je do wzięcia się wreszcie na poważnie za rozbudowę własnego potencjału militarnego. Tak aby samemu skutecznie odstraszać Rosję i innych, potencjalnych agresorów.

Teraz nadeszła pora na drugi z fundamentów przyszłego bezpieczeństwa. Powinno nim być zabezpieczenie sobie dostępu do złóż paliw kopalnych. Najlepiej w tych regionach świata, które można związać z Europą mocnymi zależnościami ekonomicznymi i militarnymi.

Taka rewolucyjna zmiana wymagałaby jednak odwagi do podejmowania bardziej zdecydowanych działań i ścisłej współpracy największych krajów UE. O wiele prościej jest wierzyć nadal, że za 10-15 lat prąd z OZE i elektromobilność pozwolą Europejczykom uniezależnić się od paliw kopalnych. Jest tylko mały problem. Jak te 15 lat przetrwać? A już zwłaszcza kilka najbliższych, gdy możliwe wojny mogą windować koszty zakupu paliw do rekordowych wysokości. Może też wydarzyć się coś jeszcze gorszego, a mianowicie odcinanie Stary Kontynent od dostępu do nich. Co tylko wzmogłoby wysyp wszelkich nieszczęść.

Po II wojnie światowej Europa Zachodnia, dzięki ścisłemu sojuszowi z USA, mogła pozwolić sobie na stopniową rezygnację z dbałości o polityczne i militarne zabezpieczanie źródeł dostaw paliw. Tę niewdzięczną rolę wzięły na siebie Stany Zjednoczone. Ilekroć Bliski Wschód wchodził w stan wrzenia, zjawiały się amerykańskie lotniskowce, a z Waszyngtonu płynął komunikat, że w razie konieczności atomowe supermocarstwo sięgnie po przemoc. Zresztą często jej używało, zaś kraje europejskiej jedynie udzielały wsparcia swemu protektorowi. To kompletnie oduczyło je samodzielności, zdolności podejmowania ryzyka, a także pozwoliło na luksus wyrzekania się przemocy i okazywania jej szczerego obrzydzenia.

W strefie wpływów państw Unii ze znaczących dostawców energii pozostała tylko Norwegia. To jej złoża zaspokoiły w 2025 r. – wedle danych Komisji Europejskiej – 31,1 proc. całości zapotrzebowania UE na gaz ziemny. Było jeszcze 4,3 proc. gazu z brytyjskich złóż pod dnem Morza Północnego. Jednak w tym przypadku kolejne rządy Zjednoczonego Królestwa konsekwentnie dążyły do zakończenia ich eksplantacji. Tak aby Wielka Brytania nie ulegała pokusom oferowanym przez paliwa kopalne i jak najszybciej stała się państwem „zeroemisyjnym”.

Zablokowano więc wydawanie nowych koncesji i stopniowo likwidowano platformy wydobywcze. Londyn osiągnął niewątpliwy sukces, bo ilość pozyskiwanego gazu ze złóż na Morzu Północnym zredukowano aż o 75 proc. Teraz przydałoby się odwrócić ów proces, nim głód energetyczny na Starym Kontynencie stanie się nie do zniesienia.

Kierunek: Afryka i wyjątkowo groźny scenariusz dla Polski


Wreszcie w bliskim sąsiedztwie znajduje się Afryka. Raporty ONZ głoszą, że znaleźć tam można ok. 12 proc. światowych zasobów ropy naftowej oraz 8 proc. zasobów gazu ziemnego. To dość, aby gwarantować Europie bezpieczeństwo energetyczne przez następne dwie dekady. Europejscy przywódcy są tego świadomi.

Zaraz po najeździe Rosji na Ukrainę ówczesny premier Włoch Mario Draghi wraz z prezesem koncernu energetycznego ENI Claudio Descalzim polecieli do Angoli i Kongo. Rozmawiali tam o eksploatacji lokalnych złóż i dostawach paliw do Włoch. Istniejący już gazociąg Trans-Mediterranean Gas Pipeline, łączący Algierię z Półwyspem Apenińskim bardzo to mógł ułatwić. Kanclerz Olaf Scholz w tym samym celu udał się w maju 2022 r. do Senegalu i Nigru.

Po czym okazało się, że o wiele łatwiej przyjdzie skorzystać z oferty USA. Te do 2025 r. potroiły dostawy gazu na rynek europejski, zastępując Rosję. Teraz zapewne uzależnienie Unii od dostaw ze Stanów Zjednoczonych jeszcze się pogłębi. Powróci też pokusa, żeby dogadać się z Rosją, co dla Polski byłoby wyjątkowo groźną ewentualnością, a dla walczącej Ukrainy po prostu katastrofą.

Alternatywą jest zrezygnowanie wreszcie z poruszania się po linii najmniejszego oporu i zadbanie o strategiczną niezależność. Nigeria i Algiera posiadają złoża gazu szacowane łącznie na ok. 11 bilionów metrów sześciennych (norweskie to ok 6,6 bln m3). A są jeszcze niewiele uboższe złoża w Mozambiku, Libii i Egipcie.

Problemem leży jednak gdzie indziej. Niemcy, Włochy, Polska, czy nawet Francja nie są w żaden sposób gotowe na to, aby wspólnie zadbać o zapewnienie sobie do nich dostępu. Wymagałoby to bowiem prowadzenia takich działań, jakie są naturalne dla Stanów Zjednoczonych, już bez ich osłony. A zatem uzgadniania z posiadaczami złóż wspólnoty interesów, przywiązywania ich do siebie ekonomicznie i politycznie oraz pełnienie roli protektora. Gotowego w razie konieczności do użycia siły militarnej.

Tymczasem spośród największych krajów Unii, choć dostęp do paliw kopalnych zadecyduje o ich przyszłości, mentalnie gotowa na taką zmianę jest tylko Francja. Choć ona właśnie najmniej surowców energetycznych potrzebuje. Natomiast organizacyjnie i militarnie nie jest gotowy żaden kraj UE.

Poprzedni kryzys energetyczny przeczekano, bez zdobycia się na wysiłek, aby zapobiec kolejnemu, za sprawą rozszerzenia puli złóż gazu i ropy, pozostających w europejskiej strefie wpływów. Teraz pozostaje założyć optymistycznie, że uda się przeczekać i nadchodzący. Aż za dekadę lub dwie Zielony Ład wreszcie spełni pokładane w nim nadzieje. Tymczasem wcześniej mogą wybuchać kolejne kryzysy energetyczne. Zatem Unii Europejskiej na dłuższą metę pozostaje albo zdobyć dostęp do złóż paliw kopalnych albo liczyć na to, że dany kryzys nie okaże się jej ostatnim.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Chicago. Czesław „Chester” Wojnicki zginął w katastrofie lotniczej

Rosja przekazuje dane Iranowi? USA: Nie ma to znaczenia

Rosja uderzy w regionie Bałtyku? Nowy raport litewskich służb

Liban. Wzrosła liczba ofiar izraelskich ataków na południe kraju

Seria wybuchów w Europie. Nowe ustalenia śledczych, wskazują podejrzanych

​Wojna na Bliskim Wschodzie. Media: Rosja przekazuje Iranowi informacje o USA

Nocny atak na Krymie. Ukraińcy zadali bolesny cios Rosjanom

Burze i tornada w USA. Tragedia na drodze w Oklahomie

Rosja. Kiriłł Dmitrijew straszy Europę. W tle decyzja o zakazie importu gazu

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.