-
Na TikToku pojawił się wśród młodych Amerykanów trend 'chinamaxxing’, polegający na naśladowaniu chińskiego stylu życia i kultury.
-
Popularność trendu związana jest z polityką USA wobec chińskich platform technologicznych, zmianą narracji chińskich władz oraz sukcesami chińskiej kultury w popkulturze.
-
Zdaniem prof. Marcina Jacoby, w Europie Zachodniej możliwa jest poprawa wizerunku Chin, natomiast w Polsce społeczeństwo pozostaje bardziej odporne na fascynację autorytarnym państwem.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Wtorek, plac Tiananmen w Pekinie. Turecko-amerykański streamer Hasan Piker transmituje na żywo codzienną ceremonię podniesienia flagi.
– Interesujący jest dla mnie widok tak wielu ludzi z całego kraju, którzy dosłownie przyjeżdżają tutaj tylko po to, aby to zobaczyć. To jest niesamowite. Spójrzcie, ilu ich jest. Nie czuję w sercu żadnego patriotyzmu wobec żadnego kraju – opowiada.
Jego obecność nie umyka chińskim służbom – tamtejsza policja zatrzymuje go za pokazanie wygenerowanego przez sztuczną inteligencję mema, na którym był pod postacią Mao Zedonga. Po jakimś czasie puszcza mężczyznę wolno.
Piker nie był pierwszym streamującym z Pekinu, zachwyconym Amerykaninem i pewnie nie będzie ostatnim.
Chińska dominacja na TikToku. Czym jest „chinamaxxing”?
Rano piją gorącą wodę, w ciągu dnia jedzą azjatyckie posiłki, a wieczorem uczą się popularnych tekstów po mandaryńsku. Na TikToku wśród amerykańskich przedstawicieli pokolenia Z jakiś czas temu pojawił się trend „chinamaxxing”. Na krótkich nagraniach młodzi pokazują co jeść, w co się ubierać. No i dlaczego chińska kultura jest dla niż ciekawsza, a być może lepsza od amerykańskiej. Oraz jak bardzo chińscy są.
Skąd w nich ta potrzeba?
Zainteresowanie stereotypowo „chińskimi” zwyczajami i elementami kultury nie wzięło się znikąd – to splot kilku czynników.
Pierwszym impulsem była polityka Stanów Zjednoczonych wobec chińskich platform technologicznych, przede wszystkim TikToka – wyjaśnia w rozmowie z Interią prof. Marcin Jacoby, sinolog. – Wojna wypowiedziana tej aplikacji jeszcze za administracji Joe Bidena wywołała wśród amerykańskich użytkowników realny lęk, że stracą dostęp do platformy. W efekcie część z nich zaczęła szukać alternatyw i trafiła na chińską platformę Red Note (Xiaohongshu).
– Okazało się, że społeczność tej aplikacji była wobec Amerykanów zaskakująco otwarta i gościnna – mówi.
Pojawiły się narracje o „poznawaniu prawdziwych Chińczyków”, o przyjaznych interakcjach i o tym, że chiński internet wcale nie musi być wrogi czy odpychający. Dla wielu użytkowników TikToka był to moment przełomowy – odkrycie, że „chińska strona internetu” może być atrakcyjna, ciekawa i normalna.
Drugim istotnym czynnikiem była zmiana podejścia samych Chin, a konkretnie struktur partyjnych, odpowiedzialnych za kontrolę przekazu. – W Chinach istnieje potężny Wydział Propagandy Komunistycznej Partii Chin, który de facto kontroluje media i wydaje zgody na produkcję treści audiowizualnych. Przez długi czas instytucja ta bardzo obawiała się niezależnych twórców – youtuberów, influencerów, obcokrajowców, którzy mogliby przyjechać do Chin i pokazać kraj w niekontrolowany sposób.
Skoro politycy i media mówią im, że Chiny są wrogiem i absolutnym złem, a jednocześnie Ameryka jawi się jako kraj pogrążony w kryzysie, to naturalną reakcją jest bunt i próba znalezienia alternatywnej narracji
W pewnym momencie nastąpiło jednak przełamanie. Pojawili się pierwsi zagraniczni twórcy – youtuberzy, którzy zaczęli pokazywać Chiny jako kraj nowoczesny, atrakcyjny i ciekawy.
– Wydaje się, że Wydział Propagandy doszedł do wniosku, że utrata pełnej kontroli nad przekazem nie musi oznaczać katastrofy – wręcz przeciwnie, przekaz oddolny może być dla Chin korzystny – uważa prof. Marcin Jacoby.
W efekcie strona chińska zaczęła się stopniowo otwierać. Według sinologa nie był to raczej element wielkiego, precyzyjnie zaplanowanego projektu, lecz reakcja na rzeczywistość i na to, że „okienko” zostało uchylone i nic złego się nie stało.
– Obecna strategia wydaje się raczej reaktywna: wykorzystanie sprzyjającego momentu geopolitycznego i kulturowego, a nie realizacja wielkiego planu partyjnego – tłumaczy Jacoby.
„Chinamaxxing”. Chiny i budowanie soft power
Trzeci czynnik, powodujący ocieplenie Chin w oczach Amerykanów, to zmiana nastrojów w samych Stanach Zjednoczonych. Polityka Donalda Trumpa, narastająca polaryzacja, chaos instytucjonalny i lęk przed dryfem w stronę autorytaryzmu sprawiły, że część obywateli zaczęła kwestionować podział demokratyczna Ameryka – autorytarne Chiny. – Skoro w USA pojawiają się elementy chaosu i ograniczania wolności, a w Chinach widać porządek i stabilność, to dla części młodych ludzi Chiny przestają być jednoznacznie straszne – mówi Jacoby.
Na to nałożyły się realne sukcesy chińskiej soft power (miękka siła, zdolność kraju do zdobywania wpływów m.in. dzięki atrakcyjności własnej kultury – red.). Przełomem okazały się animowane filmy „Ne Zha 1” i „Ne Zha 2„, które odniosły ogromny sukces nie tylko w Chinach, ale także za granicą. Dla wielu młodych ludzi na Zachodzie były po prostu świetnymi filmami – bez ideologicznego balastu.
Podobną rolę odegrała gra „Black Myth: Wukong”, która stała się światowym hitem wśród graczy.
W tym kontekście pojawia się pytanie: czy młodzi ludzie idealizują Chiny, ignorując ich autorytarny charakter? Wydaje się, że często nie tyle ignorują, co reagują przekorą, jak mówi Marcin Jacoby.
– Skoro politycy i media mówią im, że Chiny są wrogiem i absolutnym złem, a jednocześnie Ameryka jawi się jako kraj pogrążony w kryzysie, to naturalną reakcją jest bunt i próba znalezienia alternatywnej narracji.
Do tego dochodzi fakt, że większość Amerykanów nie ma głębokiej wiedzy o historii i realiach Chin. Nie każdy zdaje sobie sprawę z przypadków naruszania praw człowieka czy zbrodni, dokonywanych przez reżim na Ujgurach.
Istotnym elementem „oswajania” Chin, o którym nie można zapomnieć jest technologia. Chińskie produkty są dziś wszechobecne: od elektroniki użytkowej po panele fotowoltaiczne i samochody elektryczne. W niektórych sektorach Chiny oferują najlepsze lub najbardziej konkurencyjne rozwiązania na świecie.– Skoro trzy czwarte rzeczy w domu pochodzi z Chin i działa świetnie, to trudniej traktować ten kraj jako całkowicie „obcy” czy moralnie niedopuszczalny – mówi sinolog.
Chiny trzymają Zachód mocno?
Czy trend „chinamaxxing” i ocieplanie wizerunku Chin mają szansę wzmocnić się w Europie? Zdaniem eksperta być może w Europie Zachodniej. W Polsce sytuacja jest bardziej złożona.
– Doświadczenie komunizmu sprawia, że społeczeństwo jest mniej podatne na naiwną fascynację autorytarnym państwem – uważa Marcin Jacoby.
Było za to podatne na pewien bardzo popularny chiński produkt – lalki Labubu, potworki z upiornymi zębami i spiczastymi uszami, które skradły serca nie tylko najmłodszych. Wytwory chińskiego producenta zabawek Pop Mart stały się jednym z narzędzi wzmacniania chińskiej soft power.
– Chińskie produkty przestały kojarzyć się z obciachem, z kiepskim wykonaniem, tylko z pewną egzotycznością, nowoczesnością, nowinką pojawiającą się w mediach społecznościowych. Być może Labubu jest wykwitem przypadku, ale pokazuje, że to po prostu działa – mówiła Interii Sylwia Czubkowska, dziennikarka, autorka książki „Chińczycy trzymają nas mocno”.
Jednak ogólna poprawa wizerunku Chin w Europie jest możliwa – niekoniecznie przez modę na „chinamaxxing”, ale przez szersze zmiany globalne.
Ameryka przestaje być jednoznacznie atrakcyjna, a Chiny przestają być jednoznacznie straszne. Upraszczający podział na „dobry Zachód” i „zły autorytarny Wschód” coraz mniej pasuje do rzeczywistości. – W czasach kryzysu wartości, dezorientacji moralnej i upadku dawnych mitów ludzie zaczynają szukać nowych punktów odniesienia – podkreśla prof. Marcin Jacoby.
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: [email protected]