W skrócie
-
Europejskie i polskie instytucje monitorują trasę chińskiej rakiety Zhuque-3, która może wejść w atmosferę Ziemi między 29 a 30 stycznia.
-
Obszar potencjalnej deorbitacji obejmuje również Polskę, a służby są na bieżąco informowane zgodnie z obowiązującymi procedurami.
-
Nie ma pewności, czy rakieta ulegnie całkowitemu spaleniu w atmosferze ze względu na jej masę i nieznaną strukturę.
O ryzyku związanym z deorbitacją chińskiej rakiety poinformował zarówno Europejski System Nadzoru i Śledzenia Przestrzeni Kosmicznej (EU SST), jak i Polska Agencja Kosmiczna (POLSA).
Obie instytucje monitorują trasę przelotu rakiety. „Obiekt może wejść w atmosferę w pasie szerokości geograficznej obejmującym rozległy obszar powierzchni Ziemi. W większości są to oceany lub tereny niezamieszkane” – uspokaja EU SST.
Chińska rakieta spada z orbity. POLSA: Monitorujemy sytuację
Obszar możliwego wejścia obiektu w atmosferę obejmuje jednak także znaczą część Europy, w tym także terytorium Polski.
„Włoskie Centrum Operacyjne pracuje nad zawężeniem zakresu możliwej lokalizacji i czasu wejścia w atmosferę” – wskazano. Jak podkreślono, wraz z upływem czasu i zbliżaniem się rakiety do Ziemi dane będą coraz dokładniejsze.
Zarówno POLSA, jak i EU SST przekazały, że obiekt prawdopodobnie wejdzie w atmosferę 29 lub 30 stycznia.
Polska na trasie przelotu chińskiej rakiety. Szczątki mogą spaść w naszym kraju
„Ze względu na szacowaną masę oraz nieznaną strukturę obiektu ZQ-3 R/B zwracamy uwagę, że nie ma pewności czy obiekt ulegnie całkowitemu spaleniu w atmosferze Ziemi” – zauważyła POLSA w komunikacie opublikowanym na Facebooku.
Jak podkreślili przedstawiciele agencji, „krajowe służby i instytucje są na bieżąco informowane według obowiązujących porozumień i procedur operacyjnych”.
Zhuque-3 to rakieta wielokrotnego użytku przygotowana przez chińską firmę Landspace, która przypomina Falcona 9 firmy SpaceX. Konstrukcja jest wysoka na 66 metrów i ma dwa stopnie. Pierwszy z nich ma wracać na Ziemię.