W skrócie
-
Dwoje nastolatków po powrocie z krajów tropikalnych trafiło do Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Jana Pawła II z objawami dengi.
-
Lekarze z oddziału chorób zakaźnych dzieci i hepatologii dziecięcej rozpoznali chorobę dzięki szybkiej diagnostyce i czujności klinicznej.
-
Zmiana klimatu sprzyja rozprzestrzenianiu się komarów, co zwiększa ryzyko lokalnych zakażeń dengą.
Dwoje nastolatków zgłosiło się do szpitala w Krakowie tuż po podróży. Wrócili z krajów tropikalnych. Lekarze rozpoznali u młodzieży dengę, chorobę, która objawia się gorączką, silnymi bólami stawów, mięśni i głowy oraz wysypką.
Denga w Krakowie. Młodzież przywiozła chorobę z podróży
To lekarze z Oddziału Chorób Infekcyjnych Dzieci i Hepatologii Dziecięcej Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Jana Pawła II rozpoznali u nastolatków chorobę tropikalną.
„Dzięki czujności klinicznej oraz szybkiej diagnostyce rozpoznano dengę – jedną z najczęstszych chorób tropikalnych” – komentuje szpital w mediach społecznościowych.
Podstawą profilaktyki jest ochrona przed ukłuciami komarów: stosowanie repelentów oraz noszenie odzieży z długimi rękawami i nogawkami.
Leczenie dengi opiera się głównie na łagodzeniu objawów i podawanie środków przeciwzapalnych, gdyż nie istnieją specyficzne leki zwalczające wirusa dengi.
„Nasi lekarze posiadają specjalizacje z pediatrii i chorób zakaźnych oraz certyfikaty i praktyczne doświadczenie z zakresu medycyny podróży – dzięki temu pomagamy zarówno w leczeniu, jak i w przygotowaniu do bezpiecznych wyjazdów” – przypomina krakowski szpital.
Denga nie tylko w krajach tropikalnych
Komary są groźne dla ludzi, bo przenoszą choroby zagrażające życiu. Wraz z ekspansją tropikalnych gatunków na inne kontynenty rośnie znaczenie dengi. Według WHO między 2000 a 2024 r. liczba przypadków tej choroby wzrosła ponad dwudziestokrotnie. Szacuje się, że około połowa ludzkości żyje dziś na terenach zagrożonych, a rocznie dochodzi do 100-400 mln zakażeń.
Jednocześnie zmiana klimatu wydłuża sezon aktywności komarów i ułatwia im zimowanie, zwiększając prawdopodobieństwo lokalnego przenoszenia chorób. Dlatego służby zdrowia podkreślają rolę monitoringu, edukacji mieszkańców i eliminowania miejsc rozrodu – od podstawek pod doniczkami po nieprzykryte pojemniki na wodę.