W tygodniu Polacy padają na nos. Należymy do najbardziej zapracowanych narodów w Unii Europejskiej, pracując średnio ponad 40 godzin tygodniowo. Więcej od nas pracują tylko Grecy (41 godzin). Średni czas pracy w Polsce jest o ponad 3 godziny dłuższy niż wynosi średnia w Unii Europejskiej, a ponad dwa miliony Polaków pracuje więcej niż 45 godzin tygodniowo.
Dwa dni weekendu to w takiej sytuacji stanowczo za mało na regenerację. Zwłaszcza, że blisko połowa pracujących Polaków jest zmuszona dorabiać do pensji. Zjawisko to z roku na rok zyskuje na popularności jako element tzw. gig economy, czyli systemu rynkowego opartego na krótkoterminowych, elastycznych umowach, w którym zadania realizowane są przez zleceniobiorców, a nie przez etatowych pracowników. A wtedy rzadko kto może sobie pozwolić na wzięcie długiego urlopu.
Urlop regeneracyjny kontra wypalenie zawdowe
Sposób, który mógłby zagwarantować Polakom czas na porządny wypoczynek znalazła i forsuje jedna z central związkowych – Związkowa Alternatywa. I chce wpisać nowe uprawnienie do Kodeksu pracy.
Chodzi o płatny, trwający nieprzerwanie trzy miesiące płatny urlop, który byłby należny pracownikom na etacie po przepracowaniu 7 lat u jednego pracodawcy. Związkowcy przekonują, że dłuższy odpoczynek będzie przeciwdziałać wypaleniu zawodowemu, poprawi dobrostan pracowników i ograniczy problemy kadrowe – pisze Gazeta Prawna. Pismo w tej sprawie już zostało skierowane do ministry rodziny, pracy i polityki społecznej.
Które grupy społeczne już mają urlop zdrowotny?
Związkowcy chcą, by ten rodzaj urlopu był przyznawany automatycznie na wniosek zatrudnionego, bez konieczności przedstawiania zaświadczeń lekarskich czy podejmowania leczenia, jak ma to miejsce w przypadku zwolnienia lekarskiego. Pracodawca nie miałby możliwości odrzucenia takiego wniosku.
Podobnym rozwiązaniem od dawna cieszą się nauczyciele, sędziowie (6 miesięcy), prokuratorzy (6 miesięcy), policjanci (6 miesięcy), strażacy (6 miesięcy), górnicy (do 5 lat), nauczyciele (do 12 miesiecy), zawodowi kuratorzy (6 miesięcy), pracownicy naukowi PAN (do 12 miesiecy), czy kontrolerzy NIK (do 12 miesiecy). Więc dlaczego nie reszta pracującego na etacie społeczeństwa?