Mimo politycznego celu, jakim jest całkowite uniezależnienie się od surowców z Rosji, Unia Europejska wciąż kupuje rosyjski gaz skroplony (LNG), i to kupuje go coraz więcej.
Według danych think tanku energetycznego Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA), w czerwcu kupiono aż o 14 proc. więcej gazu LNG. Kto konkretnie?
Moskwa bogaci się na handlu gazem LNG. Zarabia 60 mln euro dziennie
Znaczna część dostaw LNG opiera się na wiążących kontraktach podpisanych jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie, z których wycofanie się wiąże się z wysokimi karami finansowymi. Niejako przy okazji rosyjski gaz jest również tańszy i łatwiej dostępny na rynku spotowym w porównaniu do alternatywnych kierunków z Bliskiego Wschodu czy USA.
Przepisy unijne stopniowo ograniczają i zakazują rosyjskiego gazu (plan REPowerEU), jednak dotychczasowe okresy przejściowe pozwalały na realizację starszych umów długoterminowych. Według think tanku Bruegel, rosyjski gaz ziemny stanowił 13,4 proc. całkowitego importu gazu do UE w drugim kwartale. Dzięki temu dochody Moskwy ze sprzedaży LNG wzrosły do 60 mln euro dziennie.
UE planuje wstrzymać import rosyjskiego skroplonego gazu ziemnego (LNG) od 2027 roku.
Polska w Rosji gazu nie kupuje. Inaczej niż Francja
Państwa członkowskie UE pozyskują niemal cały rosyjski LNG z terminalu Jamał w Arktyce. W pierwszej połowie 2026 roku zaimportowały stamtąd 136 dostaw, czyli 9,97 mln ton – więcej niż kiedykolwiek wcześniej.
Według danych CREA, większość rosyjskiego LNG kupiła Francja. Port Montoir w Bretanii przyjął w czerwcu czterokrotnie więcej tego surowca niż w maju 2026 roku.
Plan REPowerEU powstał w 2022 roku, po ataku Rosji na Ukrainę. Unia pracuje nad zmniejszeniem zużycia prądu, gazu i ciepła przez domy, urzędy oraz firmy, a także stara się kupować ropę, węgel i gaz z innych bezpiecznych krajów zamiast z Rosji. Obecnie większość gazu LNG na unijnym rynku pochodzi z Norwegii i Stanów Zjednoczonych.
Polska nie importuje gazu ziemnego ani LNG z Rosji od 2022 roku. Kupuje go ze Stanów Zjednoczonych oraz z Kataru. Część gazu pochodzi z Norwegii i płynie do Polski przez gazociąg Baltic Pipe. Część wydobywamy sami.