Przypomnijmy, że w nocy z niedzieli na poniedziałek irański dron uderzył w brytyjską bazę wojskową na Cyprze – jednym z najpopularniejszych kierunków turystycznych Europy.
– Wyspa jest piękna i ma niesamowitą historię. Na południu są zachwycające plaże i krajobrazy, a na północy można zwiedzać np. opuszczone miasto Famagusta. Każdy znajdzie tam coś dla siebie – mówi Katarzyna, która już dwukrotnie wybrała Cypr na swój wakacyjny wypoczynek. Dodaje, że ludzie na wyspie są bardzo mili i pomocni, zachwyca ją też jedzenie. – I oczywiście pogoda. Tam zawsze jest pewna – mówi kobieta.
Polacy to jedna z najliczniejszych nacji odwiedzających Cypr. W 2024 roku na wyspę przyleciało ponad 337 tys. polskich turystów, co stanowiło 8,3 proc. wszystkich odwiedzających. Tegoroczne statystyki mogą jednak ulec pogorszeniu, bo wielu turystów zadaje sobie pytanie: czy na Cyprze jest bezpiecznie?
– Obecnie nie zdecydowałabym się na ten kierunek – mówi wprost Katarzyna.
MSZ apeluje do Polaków wybierających się na Cypr
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaapelowało we wtorek do osób udających się na Cypr o zgłoszenie podróży w systemie Odyseusz. Podróżni będą dzięki temu otrzymywać alerty w sprawie sytuacji bezpieczeństwa i ewentualnych utrudnień na lotniskach. Resort zwraca też uwagę na ewentualne zagrożenia dronami lub rakietami.
Już w poniedziałek resort dyplomacji ostrzegł, że operacja militarna na Bliskim Wschodzie może stwarzać zagrożenie także dla Cypru. „Nie można wykluczyć nagłego zamknięcia przestrzeni powietrznej dla ruchu cywilnego nad wyspą” – podkreśliło MSZ.
W poniedziałek ewakuowano cywilne lotnisko w Pafos, które położone jest około 60 km od zaatakowanej przez irańskiego drona bazy brytyjskich sił powietrznych (RAF) Akrotiri. Ewakuację przeprowadzono tuż po tym, jak na radarach dostrzeżono podejrzany obiekt.
Dlaczego Iran zaatakował Cypr? Ekspert wyjaśnia
W tym półroczu to właśnie Cypr sprawuje przewodnictwo w Radzie UE. W związku z tym w Nikozji w tym tygodniu zaplanowano dwa nieformalne spotkania Rady UE, jednak w związku z sytuacją pierwsze z nich zostało już odwołane. Wiadomo już, że odwołane lub przeniesione do formatu online zostaną też inne związane z prezydencją spotkania planowane w kraju.
Działania są konsekwencją trwającej od soboty wojny pomiędzy Iranem a Izraelem i USA.
– Iran atakuje obecnie praktycznie wszystkich sojuszników Stanów Zjednoczonych i Izraela w regionie. Ataki są w dużej mierze precyzyjnie wymierzone w obiekty militarne. Oczywiście dochodzi przy tym do incydentów – tłumaczy w rozmowie z Interią dr Karol Wilczyński z Jagiellońskiego Centrum Studiów Migracyjnych.
Dopytujemy, skąd w całym konflikcie wziął się Cypr. Dr Wilczyński wyjaśnia, że na wyspie od dekad znajdują się dwie duże brytyjskie bazy wojskowe.
– Korzystają z nich również siły amerykańskie – magazynowane są tam zapasy uzbrojenia i paliwa, a infrastruktura wspiera operacje morskie. Stany Zjednoczone utrzymują dwie grupy lotniskowców: jedną na Morzu Arabskim, drugą na Morzu Śródziemnym. Ta druga korzysta z zaplecza znajdującego się właśnie na Cyprze, co z perspektywy Iranu może czynić wyspę racjonalnym celem strategicznym – mówi ekspert.
Dr Wilczyński przypomina, że północna część Cypru pozostaje pod kontrolą Turcji, a również Ankara w ostatnim czasie znalazła się w orbicie napięć. Zdaniem naszego rozmówcy, można odnieść wrażenie, że Iran próbuje obecnie w sposób dość desperacki uderzać w różnych sojuszników Stanów Zjednoczonych tam, gdzie może to być dla nich najbardziej dotkliwe. – Brytyjskie bazy na Cyprze mają w tym kontekście szczególne znaczenie – mówi.
Konflikt mógłby stracić wymiar międzynarodowy i przekształcić się raczej w wewnętrzne starcie, być może nawet wojnę domową
Wakacje na Cyprze. „Rozważyłbym rezygnację”
Ekspert przyznaje, że w obecnej sytuacji osobiście rozważyłby przełożenie wyjazdu na Cypr. – Trudno przewidzieć, jaką skalę przybierze ten konflikt. Pytanie o dalszy rozwój konfliktu przypomina wróżenie z kryształowej kuli – dotyczy to nie tylko chaotycznych działań Iranu, ale głównego agresora: USA i prezydenta Trumpa – zauważa Wilczyński.
Jego zdaniem jednym z możliwych scenariuszy jest upadek irańskiego reżimu – wówczas konflikt mógłby stracić wymiar międzynarodowy i przekształcić się raczej w wewnętrzne starcie, być może nawet wojnę domową. Jeśli jednak władze w Teheranie utrzymają się, możliwe jest pewne zaangażowanie Chin czy Rosji, choć raczej w kierunku stabilizacji sytuacji niż jej dalszej eskalacji.
– Nie sądzę, aby doszło do znacząco większej eskalacji – to nie leży w interesie żadnej ze stron, szczególnie państw arabskich, którym zależy na szybkim zakończeniu konfliktu – analizuje dr Karol Wilczyński z UJ.
Podkreśla, że bez wątpienia Iranowi udało się jednak osiągnąć efekt zaskoczenia skalą i sposobem przeprowadzania ataków. – Sytuacja pozostaje dynamiczna i wiele scenariuszy wciąż jest możliwych. Z tego względu rozważyłbym rezygnację z wakacji na Cyprze w najbliższym czasie – przestrzega.