Zakład Ubezpieczeń Społecznych stanowczo dementuje informacje krążące w internecie na temat rzekomej „renty alkoholowej”. Jak podkreśla ZUS, nie istnieje żadne świadczenie wypłacane z tytułu uzależnienia od alkoholu. Materiały publikowane w mediach społecznościowych, sugerujące wypłaty sięgające około 2 tys. zł miesięcznie, są nieprawdziwe i wprowadzają odbiorców w błąd.
„Renta alkoholowa” to mit
– Nie ma czegoś takiego jak renta alkoholowa. To potoczna i błędna nazwa renty z tytułu niezdolności do pracy – wyjaśnia Grzegorz Dyjak z biura prasowego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jak zaznacza, używanie takiego określenia może sugerować, że świadczenie przysługuje każdej osobie nadużywającej alkoholu lub uzależnionej, co nie ma nic wspólnego z obowiązującymi przepisami.
Renta z tytułu niezdolności do pracy przysługuje wyłącznie ubezpieczonym, którzy spełniają ściśle określone warunki. O prawie do świadczenia decydują lekarze orzecznicy oraz komisje lekarskie ZUS. Ich zadaniem nie jest stawianie diagnozy choroby, lecz ocena, czy dane schorzenie – niezależnie od jego przyczyny – spowodowało niezdolność do wykonywania pracy.
Jak przyznaje się rentę?
ZUS podkreśla, że w postępowaniach orzeczniczych stosowana jest obowiązująca Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych. W jej ramach uwzględnione są m.in. zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania spowodowane używaniem alkoholu, alkoholowa choroba wątroby czy przypadkowe zatrucia wynikające z narażenia na alkohol. Sam fakt występowania takich schorzeń nie oznacza jednak automatycznego przyznania renty.
Z dostępnych danych wynika, że w 2024 roku rentę z tytułu niezdolności do pracy spowodowanej wymienionymi jednostkami chorobowymi pobierało około 2,5 tys. osób. Łączna kwota wypłaconych świadczeń przekroczyła 60 mln zł. ZUS zaznacza, że są to standardowe renty wynikające z obowiązujących przepisów, a nie jakiekolwiek specjalne świadczenie „za alkohol”.