Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Donald Trump wypowiedział „niewybaczalne” w świecie arabskim słowa

Przez Pokój Prasowy8 kwietnia, 20266 min odczytu

Wyobraźcie sobie państwo, że jesteście duńskimi wojskowymi. Od lat ćwiczycie wspólnie z sojusznikami, rozwijacie strategie, macie jasno zdefiniowany system wartości. Z dnia na dzień okazuje się, że przez lata szykowaliście się nie do tej wojny. Że to nie wróg okazał się nieprzewidywalny i brutalny. Siedzicie państwo w śmigłowcu, który transportuje was na Grenlandię. Za chwilę być może będziecie strzelać do sojuszników – tych samych, z którymi kilka miesięcy temu byliście na tym samym poligonie, dzieliliście baraki, razem ćwiczyliście i biesiadowaliście.

Duński żołnierz już to przeżył na początku roku, kiedy Donald Trump straszył zbrojnym atakiem na Grenlandię. W skórze duńskiego wojskowego równie dobrze mogli być Brytyjczycy. Gdyby amerykański przywódca nie dowiedział się dość przypadkowo, że król Karol III jest też królem Kanady – jak pisze brytyjski dziennikarz Robert Hardman – wojska USA mogłyby już być na północy kontynentu.

Kłopot w tym, że wojskowym na Starym Kontynencie coraz łatwiej utożsamiać się z kolegami po fachu z Danii czy Wielkiej Brytanii. Obserwują świat, rozmawiają z sojusznikami zza oceanu i wiedzą, co się dzieje. Okazuje się, że ostoja Paktu Północnoatlantyckiego, jaką przez lata były Stany Zjednoczone, jest dziś partnerem wyjątkowo chwiejnym. A to za sprawą prezydenta USA, który, delikatnie mówiąc, bagatelizuje znaczenie utrwalonego od dekad porządku światowego.

Nowa gra Donalda Trumpa. O co chodzi prezydentowi USA?


Innymi słowy: granica między wrogiem a przyjacielem coraz bardziej się dziś zaciera. Nasuwają się tym samym pytania o NATO i kondycję tego sojuszu. Donald Trump w ostatnich tygodniach regularnie krytykuje sojusz, jego członków i grozi, że USA mogą z niego wyjść. Czy jest to możliwe?

– W jakimś stopniu jest to realne, ale nie w kształcie formalnym, bo to wymaga akceptacji Senatu, a w tej sprawie widzimy opór na Kapitolu – mówi Interii Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador na Łotwie i w Armenii.

– Dzieje się jednak coś innego, równie groźnego, czyli naturalne dystansowanie się USA od NATO. Stany Zjednoczone ustami Donalda Trumpa mówią „my i NATO”. Liderzy amerykańscy przekonują, że będą bronić tych, którzy się angażują i są aktywni. To podważenie podstawowego modelu funkcjonowania tego paktu obronnego – wskazuje dyplomata.

Prezydent USA raz po raz wyzłośliwia się nad członkami NATO, nazywając ten sojusz „papierowym tygrysem”. Zbyt wielkim szacunkiem nie darzy europejskich liderów, a o prezydencie Francji Emmanuelu Macronie kpił niedawno, że żona go bije. Wszystkie te słowa nie sprawiają, że sojusz staje się silniejszy.

Trump jest rozczarowany, że NATO nie pomogło mu w ataku na Iran – jakby zapomniał, że jest to sojusz stricte obronny, a nie ofensywny. Powtarza, że członkowie NATO nie chcieli wspomóc USA na Bliskim Wschodzie. NATO to jedno, bo ostatnio „oberwało” się też innym sojusznikom.

„Niewybaczalne” drwiny Trumpa


– Wiecie kto nam też nie pomógł? Japonia, Korea Południowa, Australia… Mamy 50 tysięcy żołnierzy w Japonii, 45 tys. w Korei, by bronić ich przed Kim Dzong Unem, z którym świetnie się dogaduję. Mówił o mnie miłe rzeczy, a Bidena nazywał „upośledzonym umysłowo” – opowiadał dumnie Trump na jednej z konferencji prasowych.

– To nie jest poważne. Najbardziej niepoważna rzecz to wyjątkowo nieeleganckie obrażenie księcia Mohammeda Ibn Salmana, któremu publicznie, w oczy powiedział, że ten całuje go w wiadomą część ciała. W świecie arabskim to coś, czego nie można wybaczyć. Może to mieć dużo gorsze skutki niż obrażanie Europejczyków, którzy trochę machają na to ręką – ocenia Nowakowski.

Nasz rozmówca przekonuje jednak, że na naszych oczach dochodzi do gigantycznego procesu, jakim jest wycofywanie się Stanów Zjednoczonych z roli światowego hegemona.

– Krok po kroku, a wojna w Iranie jest tego fizycznym dowodem, USA rezygnują z roli światowego przywódcy. Ta rola była oparta na ideologicznej wspólnocie państw demokratycznych. Jeśli Trump mówi, że lepiej dogaduje się z Kimem niż z przywódcami Korei Południowej, to jeden z licznych przykładów, że Amerykanie rezygnują z roli przywódców wolnego świata na rzecz polityki krótkotrwałej transakcyjności – podkreśla Nowakowski.

Oczywiście uosobieniem amerykańskich postaw jest Donald Trump, którego każdy ruch jest wnikliwie obserwowany. Co więcej, jest on oceniany nie tylko przez komentatorów, ale przede wszystkim przez światowych przywódców. I jeśli nawet dotychczasowi sojusznicy widzą, że z prezydentem USA dzieje się coś dziwnego, nie nazywają tego wprost. Przynajmniej nie tak mocno jak zaatakowani miesiąc temu Irańczycy, o których Trump mówił, że „są jak zwierzęta”.

– To prostacka i arogancka retoryka, a także bezpodstawne groźby obłąkanego prezydenta USA, który tkwi w ślepej uliczce i usprawiedliwia kolejne porażki armii USA – mówił rzecznik dowództwa irańskich sił zbrojnych.

– Gdyby to było szaleństwo jednego człowieka, to pół biedy. Trump jest jednak emanacją znacznej części społeczeństwa i elit USA. To, co mówi, jest przez wielu przyjmowane dobrze. W samych USA pojawiają się jednak też sformułowania, że ich prezydent posuwa się do działań szaleńczych. Słychać to choćby z Pentagonu. Rzeczywiście ta polityka jest miejscami nielogiczna. Być może przyniesie Trumpowi sukces, ale cena będzie wysoka. Nawet jeśli wygra w Iranie, może to być pyrrusowe zwycięstwo – ocenia Jerzy Marek Nowakowski.

Sny o zniszczeniu świata. W USA mówią o 25. poprawce


Kulminacją takiej postawy był wtorkowy wpis Donalda Trumpa na platformie Truth Social. „Cała cywilizacja umrze dziś w nocy i nigdy się nie odrodzi. Nie chcę, żeby tak się stało, ale prawdopodobnie tak będzie” – napisał prezydent USA, kiedy godziny dzieliły Iran do końca ultimatum postawionego przez Trumpa. Świat zamarł, bo nikt nie był w stanie przewidzieć kolejnego ruchu amerykańskiego przywódcy. Dziś można spodziewać się po nim wszystkiego, a dają temu wyraz również politycy za oceanem.

Amerykanie coraz śmielej podnoszą, że Trump powinien zostać usunięty z urzędu – albo przez skorzystanie z tzw. 25. poprawki i zastąpienie go wiceprezydentem USA, albo w procedurze impeachmentu. Trump był objęty tą procedurą dwukrotnie – w 2019 i 2021 roku wnioski o usunięcie go z urzędu zostały jednak odrzucone.

Wieloletnia sojuszniczka Trumpa i była kongresmenka Marjorie Taylor Greene napisała w mediach społecznościowych tak: „25. poprawka. Na Amerykę nie spadła ani jedna bomba. Nie możemy zabić całej cywilizacji. To jest zło i szaleństwo”.

„To jest ciężko chora osoba. Każdy republikanin, który odmawia przyłączenia się do nas w głosowaniu przeciwko tej bezmyślnej wojnie, ponosi odpowiedzialność za wszelkie konsekwencje tego, cokolwiek to jest” – napisał demokrata Chuck Schumer.

„Oczywiste jest, że prezydent nadal słabnie i nie nadaje się do sprawowania władzy. Członkowie jego gabinetu muszą natychmiast powołać się na 25. poprawkę” – przekonywał w serwisie X kongresmen demokratyczny Joaquin Castro.

Na razie jednak bardzo ostre retorycznie groźby Trumpa nie spełniły się – w nocy z wtorku na środę USA i Iran ogłosiły tymczasowe zawieszenie broni. Trump ma więc chwilę, by uspokoić rozgrzane głowy polityków – zarówno wewnątrz jak i poza granicami USA.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Rozmowy pokojowe z Iranem. Nowy komunikat Białego Domu

Pakistan wzywa USA i Iran. Znamy potencjalną datę rozmów pokojowych

Współpraca Rosji i Iranu na Bliskim Wschodzie? Zacharowa dementuje

Węgry. Najnowszy sondaż: Partia TISZA może zdobyć większość konstytucyjną

Hegseth ogłosił historyczny sukces USA. „Iran błagał o zawieszenie broni”

Wojna na Ukrainie. Ataki na porty problemem Rosji. Magazyny pustoszeją

Rozejm na Bliskim Wschodzie. Rosja i Chiny reagują na zawieszenie broni

Węgry i Rosja zacieśniają współpracę. W tle plan współpracy

Kim Dzong Un o prezydent Korei Południowej. „Osoba otwarta i tolerancyjna”

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.