Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Drop wraca do Polski po latach. Czy ma szansę tu przetrwać?

Przez Pokój Prasowy10 sierpnia, 20266 min odczytu

  • Drop był największym polskim ptakiem, wymarł w Polsce kilkadziesiąt lat temu, a pisklęta z hodowli dają nadzieję na jego powrót.

  • Wyklucie ośmiu piskląt dropia w Stacji Hodowli Dropia w Gorzowie to pierwsza taka sytuacja od 40 lat, choć ptaki te nie żyją jeszcze na wolności.

  • Specjaliści twierdzą, że bez odpowiednich warunków terenowych, programów wsparcia i ochrony, szanse na przetrwanie tego gatunku w Polsce są małe.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie

To przełom w całych dziejach polskiej przyrody. Rzadko się zdarza bowiem, aby udało się odtworzyć gatunek całkowicie wymarły w Polsce na wolności. Udało się to z żubrem, który w 1921 r. przestał istnieć na wolności w Polsce i całej Europie całkowicie. Szansą okazało się to, że majestatyczny ssak przetrwał w wielu zamkniętych zwierzyńcach i ogrodach zoologicznych. Dzisiaj tylko na terenie Polski przekroczyliśmy magiczną granicę 3 tys. żubrów, niegdyś trudną do wyobrażenia.

Znad krawędzi wymarcia udało się cofnąć bobry, wilki, sokoły wędrowne i inne zwierzęta, które niemal wymarły w Polsce. Dzisiaj ich liczba rośnie, a wydawały się niegdyś niemal nie do uratowania. W wypadku dropia mówimy jednak o sytuacji szczególnej.

Pierwsze w Polsce pisklęta dropia od 40 lat


Oto bowiem – jak informowaliśmy w Zielonej Interii – w Stacji Hodowli Dropia prowadzonej przez okręg Polskiego Związku Łowieckiego w Gorzowie, położonej w północnej części woj. lubuskiego, wykluło się osiem piskląt dropia. Osiem z dziesięciu jaj przekazanych Polsce przez Niemców, przez ośrodek w Buckow (Brandenburgia), gdzie działa Förderverein Großtrappenschutz e.V. – Stowarzyszenie Wspierania Ochrony Dropia. Funkcjonuje tam najważniejsza w Europie stacja badawczo-hodowlana tych ptaków, będąca częścią Państwowej Stacji Ochrony Ptaków Brandenburgii.

I ta informacja brzmi jak wielka nadzieja, że największego niegdyś ptaka Polski i jednego z największych ptaków latających świata uda się przywrócić naszej przyrodzie. Drop jest bowiem niczym żubr wśród ssaków – gatunkiem efektownym, majestatycznym, wielkim i symbolicznym. Pisali nim literaci, dropie malował Józef Chełmoński, ogromne ptaki były symbolem Rzeczpospolitej, zwłaszcza Kresów i Dzikich Pól, ale zachowały się w XX wieku także w zachodniej części Polski. Jeszcze w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych widywano je na Dolnym Śląsku, Pomorzu Zachodnim i w Wielkopolsce. – Widywałem je jeszcze z pociągu niedaleko Granowa i Ptaszkowa pod Grodziskiem Wielkopolskim – wspominał prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.


Drop sfotografowany w Turcji. Tam żyje sporo tych ptakówAnadoluGetty Images


Drop zniknął jednak najpierw ze Śląska, potem z Wielkopolski, gdzie ostatnie gniazdo widziano w 1982 r., wreszcie z Pomorza Zachodniego. To tu w 1986 r. w okolicach Parnicy koło Pyrzyc odnaleziono ostatnie gniazdo w kraju. A zatem drop nie gniazduje w Polsce od 40 lat i od tej pory nie ma go w stanie naturalnym.

30 lat temu wymarł całkowicie, także w hodowlach zamkniętych. Autor tego tekstu był świadkiem tego zdarzenia we wrześniu 1996 r., gdy zginęła ostatnia kura w Stobnicy pod Poznaniem. Opisaliśmy to w Zielonej Interii.

Owszem, pojawiały się informacje o pojedynczych dropiach widzianych w różnych miejscach kraju nawet w XXI w., np. w 2016 r. pod Cichawą koło Krakowa i w 2018 r. w Lubuskiem, ale one tylko tu zalatywały. Jako gatunek drop w Polsce nie przetrwał.

Pisklęta ze Stacji Hodowli Dropia to zatem ogromne, przełomowe wydarzenie, gdyż to pierwsze młode dropie, które wykluły się w Polsce od 40 lat. Rzecz jasna, jeszcze nie na wolności i nie w stanie naturalnym, aczkolwiek plan jest taki, by ostatecznie doprowadzić do wypuszczenia tych ptaków na swobodę. To program reintrodukcji, który prowadzi Polski Związek Łowiecki przy wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze. 

Nie jest bowiem tak, że drop zniknął z Europy całkowicie. Wymarł w Polsce, zniknął z Czech i Słowacji, prawdopodobnie nie ma go już w Austrii. Niepewny jest jego status w Rumunii, Mołdawii, Serbii i Bułgarii, nie wiadomo do z populacją ukraińską. Najwięcej dropi w Europie mamy w Hiszpanii, Turcji, na Węgrzech oraz w Niemczech, ale wyłącznie wschodnich. To stąd przyszły jaja, z których wykluły się polskie pisklęta.


Drop wymarł już w Polsce

Drop wymarł już w Polscecreativenature123RF/PICSEL


– To jedynie Brandenburgia w dawnym NRD – zwraca uwagę prof. Tadeusz Mizera z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – To zaledwie godzina, półtorej drogi od Świecka i od Polski, a jednak warunki są tam zupełnie inne.

I podaje, że Niemcy stworzyli na terenach dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, które zachowały swój rolniczy charakter, specjalny system dbania o te ptaki. Chodzi głównie o ochronę ich jaj. Dropie budują bardzo proste gniazda w formie dołków czy zagłębień w ziemi. Wyprowadzają zaledwie jeden lęg, albo wiosną, albo w lipcu. Ten lęg składa się z dwóch zaskakująco małych i lekkich jaj. To jednak również sprawia, że takie jaja łatwo mogą paść łupem drapieżników, nie mówiąc o zniszczeniu ich przez maszyny rolnicze podczas prac polowych.

– Lis, jenot, tchórz, kruk chętnie konsumują jaja dropi – zwraca uwagę prof. Tadeusz Mizera, a w ostatnich latach doszedł jeszcze jeden wróg – inwazyjny szop pracz. Podkreśla, że niemiecki system ochrony ptaka opiera się właśnie na tym założeniu, że dropie nie będą w stanie wysiedzieć lęgu i wychować piskląt. Stracą większość z nich. Dlatego niemieckie służby ich w tym wyręczają. Jaja są wykrywane w polu, zbożu, na łące, zabierane i wkładane do inkubatorów. Tam następuje wyklucie.

System ochrony zakłada także pieniądze dla rolników, jeżeli ci znajdą na swoim polu gniazdo dropia, zabezpieczą je i wezwą służby. Jaja są wtedy zabierane, a rolnik otrzymuje gratyfikację. – Niemcy płacą także rolnikom za niestosowanie pestycydów, które są bardzo szkodliwe dla dropia – dodaje ornitolog. – Pestycydy są bardzo ważne, bo dropie do wychowu piskląt potrzebują sporo owadów. Niegdyś bioróżnorodność i dostęp do owadów zapewniały miedze, dzisiaj trzeba ją wspomóc.

To wszystko jednak kosztuje i Niemcy koszty te ponoszą. – W efekcie populacja dropia w Brandenburgii nie maleje, a nawet odrobinę rośnie – mówi prof. Tadeusz Mizera. Innym przykładem są Węgry. – One jednak mają swoją specyficzną pusztę, ona pomaga zachować dropia.


Dwa ptaki z rozłożonymi ogonami na trawiastym terenie, jeden z nich prezentuje białe pióra podczas zalotów.

Dropie z Brandenburgii. Tam, w dawnym NRD udało się stworzyć unikalny system ochrony tego olbrzymaullstein bildGetty Images


Polska zaś nie ma ani puszty, ani programu ochrony ptaka i rekompensaty dla rolników. – Bez tego niczego nie osiągniemy – ostrzega naukowiec z Poznania. – Bardzo trzymam kciuki za powrót dropia, ale moim zdaniem, bez takiego wsparcia i pieniędzy, to się nie uda. Bez warunków do wychowu piskląt, bez miedz i owadów, bez ograniczenia środków chemicznych w rolnictwie i bez ochrony jaj przed drapieżnikami i maszynami rolników nie ma szans – uważa i dodaje, że na wypuszczenie ptaków trzeba wybrać odpowiednie, starannie wybrane miejsca. Brandenburgia takie ma, my nie.

– Zaczęliśmy od końca – powiada prof. Tadeusz Mizera. – Najpierw trzeba stworzyć warunki w terenie do powrotu dropia, zgromadzić środki i utworzyć program rządowy z rekompensatami dla rolników, potem je wypuszczać.

Czytaj Dalej

Podejrzane ślady pod Ciechanowem. Myśliwi widzieli odcisk. Czy to puma?

Życie na Ziemi powstało dwa razy. To jak dwa trafienia w totka

Kierowca potrącił niedźwiedzia pod Tatrami. To kolejny przypadek

Kazachstan wypuścił na wolność pierwszego tygrysa od 70 lat

Popularny środek rolników pod lupą. Ekolodzy żądają jego wycofania

Posadź tę roślinę w sierpniu, a ogród będzie zachwycał aż do jesieni

Japończycy piją ją zamiast wody i herbaty. Chroni przed stanami zapalnymi

Wygląda jak wielka lawenda, ale prawie nie potrzebuje wody. Podbija ogrody

Mieszkanie nad morzem nie zawsze sprzyja zdrowiu. Zaskakujące badania

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.