-
Xiao Xiao i Lei Lei, ostatnie pandy w Japonii, zostały przeniesione do Chin z powodu napięć politycznych między krajami, związanych z kwestią Tajwanu.
-
Chiny od dekad wykorzystują pandy wielkie jako narzędzie dyplomacji i budowania międzynarodowych relacji.
-
Zniknięcie pand z japońskiego zoo Ueno może przynieść straty ekonomiczne, a sondaż wskazuje na brak akceptacji społecznej dla rozmów o kolejnych wypożyczeniach tych zwierząt.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W poprzedni weekend goście tokijskiego zoo Ueno po raz ostatni mogli zobaczyć się z Xiao Xiao i Lei Lei. Urodzone w ogrodzie pandy wielkie zostały przeniesione do rezerwatu w chińskiej prowincji Syczuan.
Po raz pierwszy od 50 lat w Japonii nie ma pand. Wyprowadzka rodzeństwa z Ueno była planowana, jednak tym razem Chiny nie zgodziły się na wypożyczenie kolejnych przedstawicieli gatunku, który od kilkudziesięciu lat wykorzystywany jest w tzw. dyplomacji pand i budowaniu chińskiej „soft power”.
Japonia traci pandy. Chiny złe za słowa premier
Panda wielka to gatunek endemiczny dla Chin, które roszczą sobie prawa do wszystkich osobników na świecie. Ssaki zamieszkują łańcuchy górskie, położone w prowincjach Syczuan, Gansu i Shaanxi. Są także wypożyczane do ogrodów zoologicznych na całym świecie. Własnością Pekinu są także pandy urodzone na wypożyczeniu; Xiao Xiao i Lei Lei przyszły na świat w 2021 roku w Tokio, mimo to jednak musiały zostać oddane Chinom.
Japonia nie dostała kolejnych pand, bo Pekinowi nie podoba się japońska polityka w kwestii Tajwanu. Jesienią zeszłego roku, gdy Chiny urządziły blokadę Tajwanu, premier Japonii ogłosiła, że w razie chińskiego ataku, jej kraj stanie w obronie wyspy.
– Decyzja o wycofaniu pand z Japonii była faktycznie dość nagła, choć i tak osobniki te miały powrócić do Chińskiej Republiki Ludowej w lutym, więc ich pobyt nie został skrócony aż tak drastycznie – tłumaczy Interii dr Piotr Parzymies, biolog, autor książki „Historia pandy wielkiej, czyli z bambusowego lasu na dyplomatyczne salony”.
Fakt, że strona chińska nie przewiduje wysłania do Japonii nowej pary pand jest dla niego wymowny.
– Zwierzęta te wykorzystywane są jako „ambasadorzy dobrej woli”, wskazujący na chęć długiej i owocnej współpracy, więc brak zapowiedzi wysłania nowych osobników należy traktować jako wyraźny sygnał niezadowolenia ze strony Pekinu w związku ze słowami japońskiej premier Sanae Takaichi o Tajwanie – wyjaśnia ekspert. Według niego, jeśli w przyszłości dojdzie do ocieplenia relacji, pandy wrócą do Japonii, gdzie są uwielbiane.
Katsuhiro Miyamoto, emerytowany profesor ekonomii Uniwersytetu Kansai, szacuje, że zniknięcie pand z tokijskiego zoo może generować straty ekonomiczne w wysokości co najmniej 15,4 miliarda jenów – podaje „The Japan Times”.
Dyplomacja pand narzędziem na całym świecie
Pandy Wielkie pojawiły się w japońskich ogrodach zoologicznych w 1972 r. Do Ueno trafiła wówczas samica Kan-Kan i samiec Lang-Lang.
– W przeszłości pandy kilkukrotnie wykorzystywane były nie tylko jako marchewka, ale także jako kij – i tak w 2010 roku, kiedy amerykański prezydent Barack Obama odbywał spotkanie z tybetańskim Dalajlamą, rozwścieczeni Chińczycy skrócili pobyt urodzonych w Stanach Zjednoczonych pand, przebywających w waszyngtońskim National Zoo – opowiada dr Piotr Parzymies.
Innym przykładem wykorzystywania pand w dyplomacji jest rozpoczęcie przez Donalda Trumpa, podczas jego pierwszej kadencji, wojny handlowej z Chinami w 2018 roku. Nie przedłużano wówczas umów wypożyczeń pand, w związku z czym w Stanach Zjednoczonych przez jakiś czas nie było ani jednego osobnika. Po spotkaniu Xi Jinpinga i Joe Bidena z końca 2023 udało się załagodzić napięcie, a pandy w 2025 roku powróciły do Stanów Zjednoczonych.
Chiny. Panda wielka ważnym symbolem
Do połowy XX wieku pandy wielki były w Chinach praktycznie nieznane. Dziś są jednym z najważniejszych symboli Państwa Środka.
Czy istnieje szansa, że pandom uda się kiedykolwiek „uwolnić” od chińskiego zwierzchnictwa, a osobniki urodzone w ogrodach zoologicznych w innych krajach będą automatycznie nabywać tamtejsze obywatelstwo?
– Niestety nie – praktyka ta jest tak skuteczna, a pandy wielkie splecione z narodowym wizerunkiem Chin, że marnie oceniam te szanse – ocenia dr Piotr Parzymies. – Urok pand, a także fakt, że spotykane są jedynie w Chinach, sprawia, że idealnie spełniają swoją rolę przyjaznych wysłanników Państwa Środka, więc chyba już na zawsze będzie powiązany z nimi aspekt polityczny. W latach 40. i 50. XX wieku „dyplomację dziobakową” próbowała wprowadzić Australia, a zwierzęta, jako podarunki dyplomatyczne, oferowane były od tysiącleci. Jednak to właśnie pandy okazały się w tej kwestii najbardziej skuteczne.
Tymczasem mimo miłości do pand, Japończycy zdają się nie zgadzać na presję wywieraną przez Chiny. W sondażu, przeprowadzonym przez japoński dziennik „Asahi Shimbun” ,70 proc. badanych było przeciw podjęciu przez Tokio rozmów z Chinami o wypożyczenie nowej pary pand, zaś za było 26 proc.
Przez kilkadziesiąt lat „dyplomacji pand” Chiny wypożyczyły zwierzęta około 30 krajom. W Europie ssaki można spotkać między innymi w ogrodach zoologicznych w Berlinie, Wiedniu i Madrycie.
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: [email protected]