-
Robert Fico zapowiedział, że Słowacja może przejąć rolę Węgier w blokowaniu wsparcia dla Ukrainy, ale według Bloomberga jego pozycja w UE jest słabsza niż Viktora Orbana.
-
Bloomberg podaje, że możliwości Ficy, by utrudniać prace UE, są ograniczone, a utrata unijnych funduszy mogłaby skłonić go do wycofania się ze swoich deklaracji.
-
Bratysława i Budapeszt wspólnie blokowały pomoc finansową dla Ukrainy oraz mają spór z Kijowem dotyczący rurociągu naftowego Przyjaźń.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Robert Fico swoje deklaracje w sprawie przejęcia pałeczki od Węgier składał na początku marca. To wtedy podkreślał, że w przypadku przegranej partii Viktora Orbana w wyborach parlamentarnych Słowacja zajmie miejsce Budapesztu i będzie blokować wsparcie dla Ukrainy, które ocenia jako niesprawiedliwe.
– Główna wiadomość będzie taka: Słowacja jest gotowa przejąć pałeczkę od Węgier, jeśli zajdzie taka potrzeba. Obecnie pożyczka dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro jest skutecznie blokowana. Ale nie jestem naiwny – mówił Fico w nagraniu w mediach społecznościowych.
Bloomberg, powołując się na swoje źródła i rozmówców, wskazuje jednak, że Fico ma w Unii Europejskiej zdecydowanie słabszą pozycję niż Orban.
Zdaniem informatorów agencji, jeśli Orban przegra wybory i straci fotel premiera Węgier, Fico najprawdopodobniej wycofa się ze swoich mocnych deklaracji.
Fico ugnie się, jeśli Orban przegra? „Pragmatyzm szybko weźmie górę”
„Możliwości słowackiego przywódcy, by utrudniać prace UE, są bardzo ograniczone. Nie może on pozwolić sobie na utratę funduszy, które pokrywają znaczną część wydatków na inwestycje w jego małej, zorientowanej na eksport gospodarce” – wynika z ocen informatorów.
Jak czytamy, Słowacja do 2027 roku ma otrzymać prawie 19 mld euro pomocy. To równowartość 14 proc. PKB Bratysławy za 2025 rok.
Jeden z rozmówców Bloomberga ocenia więc, że gdy tylko pojawiłoby się ryzyko, że wsparcie z UE dla Słowacji byłoby zagrożone, „pragmatyzm Fico szybko weźmie górę”.
Fico uwagę zwracać musi też na sytuację wewnętrzną przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Z sondaży wynika bowiem, że gdyby odbyły się one dzisiaj, koalicja rządząca nie byłaby w stanie uzyskać niezbędnej większości.
Dyplomaci, z którymi rozmawiał Bloomberg, ocenili też, że Słowacja może stać się kolejnym celem Rosjan, gdyby na Węgrzech wygrała opozycyjna TISZA Petera Magyara.
„Fico jednak udowodnił w przeszłości, że potrafi przetrwać. Jeśli znajdzie się w izolacji, spróbuje lawirować w kampanii między zaostrzeniem krytyki wobec UE a podkreślaniem wagi członkostwa Słowacji we Wspólnocie” – powiedział dla Bloomberga dawny współpracownik Ficy Boris Zala.
Fico i Orban hamują prace UE, w tle konflikt w sprawie Ukrainy
W ostatnich miesiącach Fico i Orban działali w tandemie, blokując wysiłki UE w kwestii pomocy finansowej Ukrainie.
Bratysława i Budapeszt spierają się z Kijowem także w kontekście rurociągu naftowego Przyjaźń – głównego szlaku transportującego rosyjską ropę naftową przez Ukrainę na Węgry i Słowację, który od stycznia pozostaje nieczynny. Władze w Kijowie zapewniają, że ropociąg remontują, jednak Fico i Orban twierdzą, że Ukraińcy celowo wstrzymują tranzyt.
Fico i Orban – w obliczu kryzysu energetycznego spowodowanego wojną USA w Iranie apelowali też do UE o zawieszeni sankcji na import ropy i gazu z Rosji.
Wybory na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia, a więc w najbliższą niedzielę. Z sondaży wynika, że duże szanse na wygraną ma opozycyjna TISZA. W środę pojawiło się badanie, z którego wynika, że partia Petera Magyara mogłaby nie tylko przejąć władzę, ale zdobyć większość pozwalającą na zmianę konstytucji.
Źródła: Bloomberg, Interia
-
Tusk zwraca się do Nawrockiego i Kaczyńskiego. W tle rozmowa Orbana z Putinem
-
„Próba ingerencji w wybory”. J.D. Vance w Budapeszcie uderza w UE