-
Francuskie władze zmobilizowały 70 tysięcy funkcjonariuszy w związku z planowanymi protestami przeciwko wysokim kosztom życia, które mogą przerodzić się w zamieszki.
-
W Paryżu zamknięto wiele sklepów, restauracji oraz placówek kultury, w tym Luwr i muzeum d’Orsay, a także około 20 stacji metra w ramach środków bezpieczeństwa.
-
Władze Włoch wzmocniły ochronę w ośmiu miastach, w tym w Rzymie i Mediolanie, zapowiadając wykorzystanie dronów oraz śmigłowców do monitorowania przebiegu zgromadzeń.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W sobotę we Francji mają po raz kolejny odbyć się protesty przeciwko wysokim kosztom życia.
W ubiegłym tygodniu tego typu demonstracje skończyły się zamieszkami. Agresywny tłum atakował policjantów, podpalał samochody i budynki oraz plądrował sklepy.
W związku z tym kraj przygotowuje się na sobotnie protesty. W centrum Paryża wiele sklepów i restauracji zostało zamkniętych i zabezpieczonych. Nieczynne pozostają również Luwr i muzeum d’Orsay.
Na Polach Elizejskich pojawiły się patrole jednostek antyterrorystycznych. Policyjne furgonetki otoczyły również Łuk Triumfalny. Zamkniętych zostało też ok. 20 stacji metra.
Francja. Protesty w kraju. Władza mobilizuje dodatkowe siły
– Władze zmobilizowały w całym kraju ok. 70 tys. funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa – poinformował minister spraw zagranicznych Laurent Nunez. W wielu miejscach porządku pilnują również wozy opancerzone i śmigłowce.
– W sobotę rano atmosfera jest naprawdę dziwna. Wszystko jest zamknięte, a niektóre firmy są zabarykadowane. Mamy nadzieję, że środki bezpieczeństwa zapobiegną przemocy, jaką widzieliśmy w ubiegłym tygodniu – stwierdził jeden z mieszkańców Paryża w rozmowie z agencją AFP.
Tymczasem w Lyonie na południowym wschodzie kraju miał miejsce już pierwszy incydent. Policja musiała tam użyć granatów z gazem łzawiącym, by rozgonić niewielką grupę protestujących liczącą ok. 150 osób. Demonstranci próbowali zablokować drogę w miejscu, w którym obowiązuje zakaz zgromadzeń.
W sumie w całym kraju dotychczas służby zatrzymały 135 osób w związku z trwającymi protestami. Funkcjonariusze zabezpieczyli również różnego rodzaju niebezpieczne przedmioty i broń.
Włochy przygotowują się na protesty
Na protesty przygotowują się również Włochy, gdzie także w ostatnim czasie dochodziło do zamieszek. W związku z tym władze zdecydowały się wzmocnić środki bezpieczeństwa w ośmiu miastach w kraju, w tym w Rzymie i Mediolanie.
Rzymska policja poinformowała, że zamierza wykorzystywać drony i śmigłowce do obserwowania wszystkich zgromadzeń w stolicy. W komunikacie zapewniono, że wszyscy obywatele mają prawo do wygłaszania swoich poglądów, ale powinni robić to w zgodzie z przepisami prawa.
Do Mediolanu wysłano dodatkowych 500 funkcjonariuszy, którzy mają patrolować miasto i pilnować porządku po tym, jak w ubiegłym tygodniu doszło tam do poważnych zamieszek. – W ubiegły weekend nie było wystarczająco (funkcjonariuszy – red.). Będziemy starali się, by tym razem było nas więcej – stwierdził burmistrz Giuseppe Sala.
Premier Włoch Giorgia Meloni zapowiedziała z kolei, że w razie zamieszek stosowana będzie zasada: kto niszczy, ten płaci.
-
Macron podjął decyzję po fali protestów. „Wynika ze zdrowego rozsądku”
-
Ostrzegają przed weekendem w Europie. Na amerykańskiej liście nie tylko Francja