-
Policja zatrzymała 37-letniego mężczyznę podejrzanego o zabójstwo 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej z Gdyni w 2011 roku.
-
W pierwszym śledztwie nie udało się ustalić sprawcy, a postępowanie zostało umorzone w 2013 roku, mimo zebrania dużej ilości materiału dowodowego.
-
Zatrzymany przyznał się do zabójstwa podczas przesłuchania, pobrane od niego DNA potwierdziło zgodność z profilem znalezionym na miejscu zbrodni, a sąd aresztował go na trzy miesiące.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Policjanci zatrzymali w Gdyni 37-letniego podejrzanego o zabójstwo 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej. Do zbrodni doszło 23 sierpnia 2011 roku.
Prokuratura Regionalna w Gdańsku w swoim komunikacie posługuje się jedynie inicjałami mężczyzny – M.S.
37-latek usłyszał zarzut zabójstwa w związku ze zgwałceniem dziewczynki. Postanowieniem sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Zabójstwo Izabeli Strzałkowskiej w Gdyni
Do zabójstwa 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej doszło 23 sierpnia 2011 roku w gdyńskiej dzielnicy Dąbrowa. W tym dniu w godzinach popołudniowych dziewczynka spotkała się z koleżanką, którą wieczorem odprowadziła na pobliski przystanek autobusowy.
Przyjaciółka odjechała po godz. 20.20, a Iza udała się z powrotem do domu, jednak nigdy do niego nie dotarła.
Mama Izy, zaniepokojona przedłużającą się nieobecnością córki, wyruszyła na jej poszukiwania. O 22.40 odnalazła ciało dziecka, leżące pomiędzy przystankiem autobusowym, a miejscem zamieszkania, zaledwie 300 metrów od domu.
Reanimacja podjęta przez rodziców, a następnie przez zespół ratownictwa medycznego, nie przyniosła efektu. Lekarz stwierdził zgon. Późniejsza sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci 13-latki było uduszenie wskutek ucisku na szyję przez osobę trzecią.
Pierwsze śledztwo nie przyniosło wyników. Zostało umorzone
Pierwsze śledztwo prowadzone było w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku. Sprawcy zbrodni nie udało się jednak ustalić. Postępowanie umorzono w 2013 roku.
Śledczy zaznaczają, że trudność w wykryciu podejrzanego wynikała z faktu, że do zdarzenia doszło przy braku bezpośrednich świadków, w miejscu, do którego potencjalnie dostęp miały tysiące osób, a wyizolowany profil DNA, pozostawiony przez sprawcę na ciele ofiary, nigdy wcześniej, ani później, nie pojawił się w dostępnych bazach danych.
„Podczas śledztwa zebrano ogrom niezwykle cennego materiału dowodowego, który posłużył do dalszych działań prowadzonych w ramach policyjnego i prokuratorskiego Archiwum X. Sprawa nigdy nie została zbagatelizowana. Nigdy nie została odłożona do składnicy akt” – czytamy w komunikacie prokuratury.
Przełom w śledztwie. Zastosowano rewolucyjną metodę z zakresu badań DNA
Po przejęciu sprawy przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku w 2020 roku śledczy rozpoczęli ponowną analizę materiału dowodowego.
„Sporządzili kolejne tysiące stron dokumentacji, przesłuchali łącznie ponad 950 osób i pobrali ponad 900 próbek DNA. Uzyskali także blisko 150 opinii biegłych różnych specjalności: genetyki, medycyny sądowej, daktyloskopii, informatyki, elektrochemii i inżynierii materiałowej, fizykochemii oraz profilowania kryminalnego” – opisuje podkom. Anna Banaszewska z komendy wojewódzkiej w Gdańsku.
Jako potencjalnych sprawców czynu typowano 711 mężczyzn.
Kilka lat temu śledczy zdecydowali o nowym podejściu do sprawy, wykorzystując rewolucyjną technikę.
„W związku rozwojem metod badań DNA oraz dynamicznym rozrostem genetycznych baz danych, w tym komercyjnych, zwłaszcza w USA, obejmujących potomków milionów imigrantów, którzy napływali do Ameryki Północnej na przestrzeni ostatnich 200 lat, w tym również z Europy, w 2024 r. – w oparciu o wcześniej nawiązaną współpracę ekspercką z amerykańskimi biegłymi – prokurator podjął decyzję o przeprowadzeniu przez polski zespół biegłych ekspertyzy z zakresu tzw. genealogii genetycznej” – czytamy.
Metoda ta jest od lat wykorzystywana przez amerykańskie organy ścigania, – jednak – jak zaznacza prokuratura – w Polsce było to przedsięwzięcia „absolutnie nowatorskie”.
Rodzina podejrzanego poszukiwała swoich krewnych. DNA w ogólnodostępnej bazie
Śledczy wyjaśniają, że ekspertyza z zakresu genealogii genetycznej nie jest dowodem sprawstwa. Jest „bardzo istotną wskazówką, w jakim obszarze podmiotowym – niekiedy zindywidualizowanym do 1-2 osób, niekiedy szerszym – zasadnym jest zweryfikowanie związku wytypowanej osoby (lub osób) z popełnionym przestępstwem” – czytamy.
„W wyniku dalszej dwuletniej żmudnej pracy biegłych prokuratora i funkcjonariuszy policji, po wykonaniu analiz genetycznych i zebraniu licznych informacji metrykalnych, doszło do wytypowania konkretnego mężczyzny, jako wysoce prawdopodobnego podejrzanego o zabójstwo Izy Strzałkowskiej” – podaje prokuratura.
Na trop M.S. udało się wpaść dzięki ogólnodostępnej bazie DNA, z której korzystała rodzina podejrzanego w poszukiwaniu swoich krewnych.
„Hipoteza ta wymagała jednak zweryfikowania bezpośrednimi czynnościami dowodowymi z jego udziałem” – dodają śledczy.
Zatrzymanie podejrzanego. 37-latek ma żonę i dzieci, nigdy nie był karany
We wtorek wczesnym rankiem policjanci zatrzymali 37-letniego mieszkańca Gdyni, M.S.
Mężczyzna w sierpniu 2011 roku, w czasie gdy doszło do zabójstwa, miał 22 lata, mieszkał w pobliżu miejsca zamieszkania ofiary i jej rodziny.
„M.S., do tej pory nie był karany, ani nie był notowany przez policję. Jest żonaty, pracuje, prowadzi ustabilizowany tryb życia, jest ojcem dwójki dzieci w wieku przedszkolnym” – opisuje prokuratura.
Z jej relacji wynika, że gdy podejrzany usłyszał jaki jest powód zatrzymania, „spontanicznie przyznał się” do zabójstwa Izabeli Strzałkowskiej. Zrobił to także podczas przesłuchania w obecności adwokata. Następnie odmówił składania wyjaśnień.
Po zatrzymaniu od podejrzanego pobrano materiał DNA. Dwie oddzielne ekspertyzy potwierdziły zgodność jego profilu z profilem wyizolowanym w 2011 roku.
W środę Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe w Gdańsku zdecydował o osadzeniu M.S. w areszcie śledczym na okres trzech miesięcy.
Za zarzucaną zbrodnię grozi mu kara od 12 do 15 lat pozbawienia wolności, 25 lat więzienia lub dożywocie.
-
Będzie ekstradycja „Stuu” do Polski. Chodzi o aferę Pandora Gate
-
Zniknął po zabójstwie. Argentyńskie służby na tropie Polaka