-
Na greckiej wyspie Skiatos coraz więcej osób doznaje obrażeń podczas próby nagrania startów samolotów z krótkiego pasa startowego.
-
Obserwatorzy znajdują się w niewielkiej odległości od pasa, co wystawia ich na silne podmuchy z silników odrzutowych, które mogą powodować utratę rzeczy i kontuzje.
-
Władze nie mogą zamknąć plaży ani drogi, a ostrzeżenia nie zniechęcają turystów do przebywania w pobliżu startujących samolotów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Krótki pas startowy na lotnisku na greckiej wyspie Skiatos nieustannie przyciąga całe tłumy turystów. Startujące stamtąd samoloty zdają się wzbijać niemal bezpośrednio nad głowami obserwatorów. Dla uchwycenia takiego kadru gotowi są zaryzykować wiele.
Jak donosi „The Telegraph”, często kończy się to kontuzjami.
Osoby gromadzące się na plaży Xanemos od pasa startowego oddziela jedynie wąska droga i kilka krzewów. Stając tam, można szybko przekonać się, jak duża jest siła podmuchu z silników samolotów.
– To było jak apokalipsa. Jak w teledysku Michaela Jacksona do piosenki „Earth Song”, w którym piosenkarz trzyma się dwóch pni drzew podczas potężnej wichury – opowiadała w rozmowie z dziennikiem turystka, która wybrała się tam w drodze na lotnisko.
Grecja. Niebezpieczny trend wśród turystów. Wielu poszkodowanych
Jak dodała turystka, podmuch z silników był tak silny, że jedna z jej walizek oraz plecak wpadły do wody. – Musieliśmy biec za nimi do morza, żeby uratować nasze ubrania – podkreśliła jej przyjaciółka.
Właściciel pobliskiej kawiarni opowiadał „The Telegraph” o tym, jak niemal codziennie obserwuje doznających w ten sposób obrażeń turystów.
– Najczęściej poszkodowani są ludzie, którzy przyjeżdżają tu po raz pierwszy i nie zdają sobie sprawy z siły podmuchu silników odrzutowych. W tym roku było wśród nich wielu Anglików – powiedział.
Według dziennika podmuchy z silników sięgają prędkością huraganu najwyższej kategorii. Wyjątkowo krótki pas startowy wymaga użycia maksymalnego ciągu silników podczas startu. Według relacji mediów zdarza się, że podmuch jest w stanie zepchnąć do morza zaparkowane w pobliżu samochody.
– Myślę, że osoby odwiedzające miejsca takie jak Skiatos bywają naiwne. Turyści słyszeli o samolotach przelatujących bardzo nisko i nieuchronnie chcą robić im zdjęcia oraz nagrywać filmy, nie zastanawiając się nad ryzykiem – mówił dziennikowi Matt Falcus, autor tekstów o lotnictwie i pilot prowadzący stronę Airport Spotting. – Być może zakładają, że skoro wolno im tam przebywać, to musi być bezpiecznie – dodał.
Władze wyspy pozostają w pewien sposób bezsilne wobec problemu. Zarówno droga jak i plaża są przestrzeniami publicznymi, co nie pozwala na ich zamknięcie. A tablice ostrzegawcze zdają się nie robić na turystach wrażenia.
Źródło: „The Telegraph”