-
Ajatollah Ali Chamenei ostrzegł Stany Zjednoczone przed wybuchem „wojny regionalnej” i apelował, by Irańczycy nie bali się retoryki Donalda Trumpa.
-
Donald Trump wyraził nadzieję na pokojowe porozumienie z Iranem, zaznaczając jednocześnie możliwość interwencji militarnej.
-
Teheran zadeklarował gotowość do rozmów z USA, wykluczając jednak negocjacje dotyczące irańskich możliwości obronnych i rakietowych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Irański przywódca ajatollah Ali Chamenei zabrał w niedzielę głos w sprawie niedawnych protestów, które przetoczyły się przez jego kraj. W trakcie swojego przemówienia porównał manifestacje do „zamachu stanu”.
– Zaatakowali policję, ośrodki rządowe, ośrodki IRGC (Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej – przyp. red.), banki i meczety, a także spalili Koran. To było jak zamach stanu – mówił irański przywódca, dodają, że „zamach stanu został stłumiony„.
Ajatollah Iranu Ali Chamenei zagroził USA. Odpowiedział mu Donald Trump
Ajatollah zwrócił się jednocześnie do Stanów Zjednoczonych i ostrzegł, że atak kraju może wywołać w regionie konflikt na szeroką skalę. Ponadto próbował przekonać Irańczyków, że ci „nie powinni się bać” retoryki Trumpa.
– Amerykanie powinni wiedzieć, że jeśli rozpoczną wojnę, tym razem będzie to wojna regionalna – mówił Ali Chamenei.
O wypowiedzi irańskiego przywódcy pytany był w niedzielę Donald Trump. W odpowiedzi na prośbę reporterów o odniesienie się do słów ajatollah amerykański prezydent stwierdził, że go nie dziwią. Jak jednak dodał, liczy, że konflikt uda się rozwiązać pokojowo.
– Oczywiście, że on tak mówi, dlaczego miałby tak nie mówić? Mamy tam największe, najpotężniejsze okręty na świecie, bardzo blisko. Mam nadzieję, że zawrzemy układ. Jeśli nie zawrzemy układu, przekonamy się, czy on miał rację – powiedział Trump.
Konflikt USA-Iran. Teheran ma być gotowy do rozmów z Amerykanami
Dodajmy, że w piątek minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araqchi stwierdził, że Teheran jest gotowy zasiąść do rozmów z Amerykanami, ale wykluczył, aby przedmiotem negocjacji były „możliwości obronne i rakietowe Iranu”.
Informację o gotowości władz Iranu do rozmów potwierdził także Donald Trump. – Zobaczymy, co się wydarzy. Mogę tylko powiedzieć, że chcą zawrzeć umowę – mówił prezydent USA na piątkowym briefingu w Gabinecie Owalnym.
„Wbrew szumowi wywołanemu przez wyreżyserowaną wojnę medialną, powstają ramy dla rozmów” – dodawał w sobotę Ali Larijani, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu.
Przypomnijmy, że sytuacja na Bliskim Wschodzie uległa pogorszeniu wraz z początkiem protestów, które były wyrazem niezadowolenia z wysokich kosztów utrzymania. Po czasie przerodziły się jednak w masowy ruch antyrządowy, który przywódcy Iranu opisali jako „zamieszki podsycane przez Stany Zjednoczone i Izrael„.
Protesty w Iranie doprowadziły do śmierci tysięcy ludzi
W odpowiedzi na krwawe tłumienie antyrządowych protestów Donald Trump zagroził podjęciem działań militarnych. W tym celu nakazał wysłanie grupy lotniskowców na Bliski Wschód.
Teheran ostatecznie przyznał, że w trakcie manifestacji zginęły tysiące osób. W niedzielę władze opublikowały listę zawierającą nazwiska 2986 osób spośród 3117, które miały stracić życie w protestach. Z oświadczenia wynika, że 131 z nich nie zostało jeszcze zidentyfikowanych.
Agencja HRANA, działająca na rzecz praw człowieka, poinformowała jednak o potwierdzeniu 6713 zgonów, głównie wśród protestujących.
Ze względu na sytuację Unia Europejska uznała Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną. W odpowiedzi irańscy ustawodawcy nadali to samo oznaczenie armiom z Europy.