-
Samiec kardynała szkarłatnego wyróżnia się intensywnie czerwonym upierzeniem, które szczególnie kontrastuje zimą na śniegu.
-
W filmie Stevena Spielberga „Dzień objawienia” kardynał szkarłatny został pokazany jako posłaniec istot z innej planety, co rozszerzyło jego rozpoznawalność w USA.
-
Kardynał szkarłatny jest popularnym ptakiem w Stanach Zjednoczonych, charakteryzuje się silnym dymorfizmem płciowym, agresją wobec konkurentów oraz możliwością wyprowadzenia czterech lęgów rocznie.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Dla Amerykanów – kolejny dzień w biurze. Oni kardynała szkarłatnego znają doskonale. Nawet nie jak my naszego gila. To w Stanach Zjednoczonych ptak jeszcze popularniejszy i łatwiej rozpoznawalny, jak sikory, jak wróble czy kosy. To także ptak pospolity, a jego populacja w USA jest w zasadzie niepoliczalna – na pewno przekracza 50 milionów par.
Dla nas jednak to pewne zdumienie, gdyż mamy w Polsce wiele barwnych i wspaniale upierzonych ptaków, ale jednak nie aż tak czerwonych jak kardynały. Makolągwy, dziwonie, nawet gile nie są w stanie się równać swoją czerwienią z kardynałem szkarłatnym. Nawet krzyżodzioby, które są bodaj naszymi najbardziej czerwonymi ptakami, ustępują mu pod tym względem.
Kiedy zatem taki kardynał szkarłatny pojawił się w najnowszym filmie Stevena Spielberga „Dzień objawienia” w specyficznej roli posłańca przybyszów z innej planety, dla amerykańskiego widza to zrozumiałe. Oni tego ptaka dobrze znają, ale my – już nie.
Kardynał szkarłatny zdumiewa swym pięknem
Nawet jednak amerykańscy bohaterowie grani przez Emily Blunt i Wyatta Russella otwierają szeroko oczy na widok kardynała, który wlatuje przez okno ich domu w Kansas City i wpatruje się w nich bez lęku. Ptak jest piękny, tutaj jest jednym z posłańców przybyszów z innej planety. A jego występ w dziele Stevena Spielberga sprawił, że jest jeszcze popularniejszy za oceanem.
To ptak pełen paradoksów. Jest intensywnie czerwony, chociaż może to ściągnąć na niego kłopoty w postaci ataku drapieżnika, choćby i bezdomnego kota. A trzeba wiedzieć, że w Ameryce Północnej jest nawet więcej wrogów takiego ptaka niż u nas, chociażby więcej polujących na ptaki i plądrujących gniazda węży, a także szopy (u nas inwazyjne i coraz liczniejsze), a także kilka gatunków gustujących w jajach i pisklętach wiewiórek. Te pióra samców powodują, że jest świetnie widoczny, a już szczególnie zimą, na śniegu. Kardynał szkarłatny bowiem nie odlatuje na południe, zostaje i zamienia północnoamerykańską w magię.
Kardynał nie jest żadnym siewcą pokoju
Kardynałowie w Kościele kojarzyć się powinni z siewcami pokoju, ale w wypadku tego ptaka o pokoju trudno mówić. To gatunek bardzo pobudliwy i nawet agresywny. Atakuje każdego konkurenta do terytorium, nawet swoje odbicie w lustrze czy szybie. Jego czerwone pióra pod tym względem są pewnym wyzwaniem i rywalizacją z innymi samcami na kolory, co w męskim świecie brzmi dość osobliwie. Samice kardynałów są bowiem bure, zielonkawe, bladoczerwone, na pewno mniej intensywne od partnerów. Obie płci mają czuby na głowie – po tym też łatwo je rozpoznać.
Te ptaki należą do szerokiej rodziny kardynałów, czyli zwierząt z obu Ameryk (w Europie ich w ogóle nie ma, nawet tu rzadko zalatują) o bardzo wyraźnym dymorfizmie płciowym. U naszych ptaków śpiewających aż tak wyraźny dymorfizm nie jest taki częsty.

Nie wszystkie kardynały są w kolorze kardynalskim, nie wszystkie są szkarłatne. Mamy gatunki np. intensywnie niebieskie (łuszczak czyli indygówka szafirowa z Meksyku i Ameryki Środkowej) albo żółte (łuszcz żółte). Kardynał karmazynowy z południowych Stanów Zjednoczonych i Meksyku ma czerwoną głowę, kontrastującą z resztą ciała. Co ciekawe, u kardynałów szkarłatnych niekiedy występuje mutacja genetyczna sprawiająca, że purpura się nie uwidacznia w ich piórach. Ptaki stają się wtedy żółtawe. Ten intensywnie czerwony kolor nie jest zresztą z księżyca, bo ptaki wchłaniają go wraz z pokarmem. Zjadane przez nie karotenoidy zawierają sporo czerwonego barwnika.
Kardynał szkarłatny jest mistrzem przetrwania
Nie koniec paradoksów, bowiem w wypadku tego gatunku jakim jest kardynał szkarłatny śpiew nie jest domeną samców. Także samice posługują się charakterystycznym, donośnym głosem, co także jest osobliwością.
Wreszcie kardynał to mistrz przetrwania. Gdy ma dość owadów – a dorosłe ptaki jedzą je bardzo rzadko, za to potrzebują ich pisklęta – mogą wyprowadzić nawet cztery lęgi rocznie. To bardzo dużo, to utrzymuje populację na stabilnym poziomie, nawet gdy klimat niekorzystnie wpływa na te ptaki. Zauważano, że zaczęły się one przemieszczać nie tyle z powodu zimy, co właśnie suszy i upałów. Wysyp chrząszczy, cykad i innych podobnych owadów sprawia, że kardynał jest w stanie szybko dostosować do tego swoje lęgi.
I dzięki temu amerykańska zima często ma kolor czerwony, a Steven Spielberg mógł wykorzystać w swym monumentalnym dziele ptaka stanowiącego jej symbol i kojarzącego się z Kościołem katolickim. Nawet grupy kardynałów żerujących razem Amerykanie nazywają przewrotnie „konklawe”.
