Dziennikarze różnych redakcji już od tygodni starali się dowiedzieć, kogo wskaże Jarosław Kaczyński do walki o fotel premiera. Tym bardziej, że prezes PiS od początku mówił, że wyboru już dokonał, a czeka jedynie na jego ogłoszenie. – To jest totalna konspiracja, nikt nic nie wie. Serio – mówiła w rozmowie z Interią „jedna z lepiej poinformowanych osób z Nowogrodzkiej”.
PiS wskaże kandydata na premiera. Kaczyński wybrał już dawno
Nazwisko mamy poznać dopiero podczas wydarzenia w symbolicznej dla PiS hali Sokół w Krakowie. To tam ogłaszano kandydaturę Andrzeja Dudy, a później Karola Nawrockiego. W partii wierzą, że obiekt ten przynosi szczęście politykom. A trochę szczęścia by się obecnie PiS-owi przydało. Ugrupowaniem targają wewnętrzne walki, a sondaże są mocno niekorzystne.
– Nie będę teraz mówił, o kogo chodzi, ale ten wybór już został wykonany. Po prostu jest ktoś, kto wydaje się odpowiadać tym wymogom, które dzisiaj są, a które dotyczą sprawy odpowiednich możliwości, odpowiedniego zwrócenia się do prawicowego, patriotycznego elektoratu – zaznaczał Kaczyński.
– Tutaj w wielkiej mierze chodzi o to, żeby nie mieć obciążeń wobec tego typu elektoratu, bo o taki elektorat po prostu walczymy, o jego możliwie najdalej idące zjednoczenie poprzez Prawo i Sprawiedliwość. Nie ukrywamy tego
– podkreślał w programie „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Jarosława Kaczyńskiego na swoją stronę starają się przeciągnąć przede wszystkim dwa stronnictwa w PiS: tzw. maślarze i harcerze. Ci pierwsi skupieni są wokół Przemysława Czarnka i proponują zaostrzenie retoryki i przesunięcie bardziej na prawo. Z kolei harcerze to zwolennicy Mateusza Morawieckiego, którzy optują za centrum i przejęciem wyborców po Szymonie Hołowni i PSL.
Kto będzie przewodził w wyborczej walce PiS?
Prezes PiS wyborem kandydata na premiera miałby ponoć pogodzić oba stronnictwa. Dlatego też na giełdzie nazwisk pojawili się młodzi samorządowcy: prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny, prezydent Chełma Jakub Banaszek i prezydent Otwocka Jarosław Margielski. Zwłaszcza temu pierwszemu daje się duże szanse, ponieważ jest niekonfliktowy, a ostatnio zaczął przemawiać w zmienionym, poważniejszym stylu. Ma to sugerować, że przygotowuje się już do nowych wyzwań w polityce.
Nie wiadomo oczywiście, czy wskazany przez prezesa PiS kandydat dotrwa do wyborów. Może on bowiem nie być docelowym premierem, a jedynie „zderzakiem”, jak pisze Interia. – Teraz potrzebujemy kogoś, kto zostanie nową twarzą, symbolem nowego otwarcia i kto pomoże wyjść z kryzysu dotyczącego podziałów wewnętrznych. Ratowanie partii to jest nadrzędny cel prezesa – tłumaczył jeden z polityków PiS.
Co ciekawe, z sondażu SW Research dla „Wprost” wynika, że Polacy najchętniej widzieliby ponowną próbę Morawieckiego. 12 proc. ankietowanych wskazało na niego, 8,3 proc. Zbigniewa Boguckiego, 8,2 proc. Przemysława Czarnka, 5,8 proc. Tobiasza Bocheńskiego, a 5,4 proc. Annę Krupkę. Aż 22,6 proc. badanych uważa, że PiS powinien postawić na inne nazwisko, a 37,8 proc. deklaruje, że nie ma zdania w sprawie.