Spór o Trybunał Konstytucyjny wchodzi w nową fazę. Kilka tygodni temu Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent Karol Nawrocki zaprosił do Pałacu Prezydenckiego jedynie dwoje z nich i przyjął od nich ślubowanie – to Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek.
Pałac tłumaczył, że w trakcie kadencji Nawrockiego powstały dwa wakaty, więc głowa państwa może przyjąć ślubowanie jedynie od dwojga nowych sędziów TK. Tak też się stało. Jednocześnie pojawił się problem dotyczący czworga pozostałych wybrańców Sejmu – jeśli prezydent uważa, że nie może od nich przyjąć ślubowania, to jak mają to uczynić?
Maciej Taborowski, Krystian Markiewicz, Marcin Dziurda oraz Anna Korwin-Piotrowska złożyli ślubowanie w Sejmie, w Sali Kolumnowej. Zaproszenie otrzymał również prezydent Nawrocki. W jednobrzmiących pismach sędziowie podkreślili, że zwracali się o wyznaczenie terminu ślubowania w Pałacu Prezydenckim, ale nie otrzymali odpowiedzi.
Zamiast tego Pałac Prezydencki, piórem Zbigniewa Boguckiego, wystosował oświadczenie, w którym przekonuje, że czwartkowe ślubowanie będzie nieskuteczne, bo nie odbędzie się ono w obecności prezydenta. Czy rzeczywiście tak należy traktować tę sytuację? O sprawę zapytaliśmy prof. Piotra Uziębłę, konstytucjonalistę z Uniwersytetu Gdańskiego.
– Złożenie przysięgi odbywa się „wobec prezydenta”, co trudno interpretować – jak mówi minister Zbigniew Bogucki – że musi odbywać się w obecności prezydenta. Szczególnie że prezydent tej obecności odmawia, nie zapraszając na ślubowanie. Jeśli zostanie to uczynione w formie oświadczonej przez notariusza i przesłane prezydentowi, to w mojej ocenie będzie to złożone skutecznie. Trudno się też zgodzić, że jest to prerogatywa prezydenta, bo w żadnym wypadku wśród prerogatyw takie działanie nie jest wskazane. Zresztą to nie jest nawet kompetencja, ale czynność o charakterze materialno-technicznym – uważa konstytucjonalista.
Spór o TK. Obstrukcja ze strony Pałacu Prezydenckiego?
Tymczasem, zdaniem Kancelarii Prezydenta, działania czworga sędziów wbrew utrwalonej tradycji można traktować jako manifestację przeciwko porządkowi prawnemu w Polsce.
„Tego rodzaju ostentacyjne i świadome działania sprzeczne z ustawą powinny być traktowane jako odmowa złożenia ślubowania (…) odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego” – czytamy w oświadczeniu Kancelarii Prezydenta.
– To kompletny absurd – uważa prof. Uziębło. – Nie jest to odmowa złożenia ślubowania, bo sędziowie nie odmawiają złożenia ślubowania, tylko mamy tutaj do czynienia z obstrukcją ze strony prezydenta. Obstrukcją, która jest absolutnie niedopuszczalna, o czym mówił nawet prezydent Andrzej Duda. Tu nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z jednoznacznym naruszeniem prawa przez prezydenta, który powinien to ślubowanie przyjąć. Jeśli nie przyjmuje w sposób osobisty, to jest możliwe złożenie w inny sposób – szczególnie że nie jest to żadna prerogatywa, ale wynika to z postanowień ustawy – przekonuje rozmówca Interii.
Prof. Uziębło dodaje, że obecność prezydenta w tym wydarzeniu to przede wszystkim zwyczaj.
– Nie można dopuścić, że prawo jest nieprzestrzegane, a sędziowie nie mogą obejmować swojego urzędu przez długi czas. Tego typu działania pozaprawne podejmowane przez głowę państwa wymagają podjęcia innych kroków. Szczególnie że ta obecność prezydenta nie ma charakteru normy prawnej, tylko to jest zwyczaj konstytucyjny, a więc jest to wyraz pewnej praktyki. Warto zresztą dodać, że we wcześniejszym stanie prawnym ślubowanie od sędziów TK nie było składane w obecności prezydenta, ale marszałka Sejmu – przypomina.
Na nasze pytanie, czy sędziowie mogliby udać się do pracy już po ślubowaniu, prof. Uziębło stwierdził, że jest to możliwe po dostarczeniu stosownych dokumentów głowie państwa.