Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Lokalne

Kraków: Budżet miasta. Jakie jest zadłużenie Krakowa?

Przez Pokój Prasowy12 maja, 20265 min odczytu

Prezydent Aleksander Miszalski co jakiś czas przyznaje, że finanse miasta są w złym stanie. Raz wspomni o tym w wywiadzie prasowym, raz na spotkaniu z mieszkańcami. Niezależnie o tego, gdzie mówi o problemach finansowych Krakowa, narracja jest podobna: nie jest idealnie, ale tragicznie także nie. Budżet należy zbilansować, deficyt operacyjny maleje, a uporządkowanie finansów miasta to praca na lata. Jak jest naprawdę?

„Nie jesteśmy w stanie w rok uzdrowić finansów Krakowa”


– Nie jesteśmy w stanie w rok uzdrowić finansów Krakowa. Jak ktoś myśli, że tutaj przyszła nowa ekipa i spłaci zadłużenie rzędu ośmiu miliardów w przeciągu jednego roku, to najwyraźniej ma problem z prostym Excelem – powiedział kilka dni temu prezydent Miszalski podczas spotkania z mieszkańcami.

Kilkanaście godzin później w mediach społecznościowych prezydent doprecyzował swoją diagnozę, wskazując, że dług Krakowa drastycznie zwiększył się za czasów prezydenta Jacka Majchrowskiego. Według Miszalskiego po rządach jego poprzednika miasto zostało pozostawione z „przeskalowanym budżetem” i listą inwestycji bez pieniędzy na ich realizację. „To nie jest zaklinanie rzeczywistości, to fakty” – podkreślił, zaznaczając jednocześnie, że natychmiastowe wyjście z takiego zadłużenia jest po prostu nierealne.

Zamiast maleć, dług Krakowa rośnie


Choć rzeczywiście dług Krakowa to w dużej mierze pokłosie wieloletnich rządów Majchrowskiego i prowadzonej przez niego polityki „życia na kredyt”, to swój udział w pogłębianiu zadłużenia ma Miszalski.

Przez lata pod rządami Majchrowskiego miasto zaciągało kolejne pożyczki, niekoniecznie przejmując się ich spłacaniem. A wiele z zaciągniętych wtedy pożyczek Krakowianie będą spłacać latami. To sprawiło, że uporządkowanie miejskich finansów stało się kluczowym zadaniem dla Miszalskiego, który został prezydentem w połowie 2024 r.

Kiedy Miszalski przejmował władzę, dług wynosił 6 mld zł. Na koniec marca 2026 r. zadłużenie, jak wynika z urzędowych dokumentów, wyniosło 7,8 mld zł. To tyle ile trzeba by zapłacić za zakup ponad stu pociągów pendolino. Za tą kwotę w Krakowie można by kupić 12 tys. mieszkań o powierzchni 40 metrów kwadratowych (średnia cena zakupu to 650 tys. zł).

Kwota ta jednak rośnie, a niektóre szacunki mówią o tym, że na koniec roku zadłużenie może wzrosnąć nawet do 9 mld zł.

Oznacza to, że Miszalski, zamiast ograniczać zadłużenie miasta, przez dwa lata swoich rządów jeszcze je zwiększył.

„Nie jest idealnie, doskonale o tym wiecie”


Koniec grudnia 2025 r. Prezydent Aleksander Miszalski stoi pośrodku swojego gabinetu, ma białą koszulę i czarną marynarkę. W klapę wpięty herb Krakowa. Polityk spogląda w obiektyw, film z nagraniem opublikuje później na portalu społecznościowym.

– Nie jest idealnie, doskonale o tym wiecie, ale zdecydowanie daleko nam do tragedii. Dług Krakowa nie spadł z nieba i tak samo nie zapadnie się pod ziemie – mówi. I dodaje, że w 2026 r. nadwyżka operacyjna będzie na plusie. W praktyce: więcej pieniędzy dostaniemy, niż wydamy na bieżące funkcjonowanie miasta (miejska komunikacja, odśnieżanie, sprzątanie ulic).

Podobną przemowę prezydent Miszalski wygłosił rok wcześniej, pod koniec grudnia 2024 r. Zapowiedział, że 2025 r. nadwyżka operacyjna wyniesie ponad 323 mln zł. Dziś prezydent niechętnie wraca do tamtych obietnic, choć wciąż można znaleźć je w archiwalnych komunikatach urzędu miasta. Powód? Zamiast nadwyżki, był deficyt, który wyniósł 124 mln zł. W praktyce: miasto musiało się ponownie zadłużyć.

Pomysł był prosty: miasto wyemitowało obligacje komunalne o wartości ponad 300 mln zł. Zacznie je wykupywać, a więc w praktyce spłacać dług, za 16 lat w 2041 r. Czyli już po kadencji Aleksandra Miszalskiego (obecnie w Polsce obowiązuje system dwukadencyjności wśród samorządowców – przyp. red.). Zielone światło dla takiej transakcji dali miejscy radni, gdzie większość stanowią samorządowcy związani z Koalicją Obywatelską i Lewicą.

Dzięki kolejnej pożyczce udało się pozyskać pieniądze na wypłatę dla motorniczych, nauczycieli, kierowców autobusów, pracowników żłobków oraz urzędników. Tak wynika z urzędowej dokumentacji.


Fragment dokumentu mówiącego na co zostaną wydane pieniądzeINTERIA.PL


Zadłużenie miasta, które trzeba spłacić to jedno. Sama obsługa długu (odsetki, opłaty, prowizje od kredytów, pożyczek oraz emisja obligacji) kosztuje miasto krocie. Tylko w tym roku wydamy na nią 381,5 mln zł z kieszeni podatników.

„To kontynuacja polityki finansowej prezydenta Jacka Majchrowskiego”


– To kontynuacja polityki finansowej prezydenta Jacka Majchrowskiego – ocenia Michał Starobrat, radny klubu „Kraków dla Mieszkańców” i członek komisji budżetowej. – Prezydent nie ma realnego planu na wyjście na prostą. Zamiast redukcji zadłużenia, obserwujemy bardzo szybkie tempo jego wzrostu – dodaje.

Zdaniem radnego Starobrata prezydent „swobodnie” podchodzi do danych. – W 2025 r. zapowiadał nadwyżkę operacyjną, ale od początku było wiadome, że jest to nierealne. Kiedy powiedziałem o tym na sesji, zostałem skrytykowany, że jako opozycyjny radny krytykuję. Jednak w projekcie budżetu było widać, że kwoty zarezerwowane na pensje dla pracowników MPK czy nauczycieli są mniejsze niż w rzeczywistości. Gdyby wtedy prezydent w projekcie budżetu wykazał realne liczby, to uchwalenie budżetu byłoby niemożliwe, bo nie pozwalałby na to wskaźniki. Podobnie może być w tym roku – wyjaśnia radny.

Wskazuje też na mechanizm, który mógłby pozwolić zmniejszyć koszty obsługi zadłużenia. – Ustawa o samorządzie gminnym pozwala na skorzystanie z niskooprocentowanej pożyczki z budżetu państwa. Dzięki tej pożyczce Kraków mógłby spłacić „droższy” kredyt. Pozwoliłoby nam to zaoszczędzić na obsłudze długu jakieś 140 mln zł rocznie – ocenia Starobrat. I dodaje, że z podobnego rozwiązania skorzystało Zabrze.

Nie wiadomo, czy prezydent Miszalski skorzysta z tej możliwości. Prezydent Krakowa na koniec 2026 r. planuje, że miasto będzie miało nadwyżkę, ok. 140 mln zł. I dodaje, że w 2023 r., kiedy rządził jeszcze prezydent Majchrowski, deficyt wnosił 740 mln zł.

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: [email protected]

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Grodzisk Wielkopolski. Komunijne przyjęcie i dziesiątki porysowanych samochodów

Odra się odrodziła? Politycy mówią jedno, naukowcy drugie

Lubelskie. Czołowe zderzenie busa z Audi. Ponad 20 osób w szpitalu, w tym dzieci

Tychy. Boa dusiciel w Parku Północnym. Straż miejska z apelem

Olsztyn. Prokuratura wszczęła śledztwo ws. rosyjskiego drona

Zakopane. Tragiczny wypadek na parkingu. Nie żyje sześciolatek

Referendum – Kraków 2026. Prof. Jarosław Flis: System jest absurdalny

Pożar w Puszczy Solskiej. Strażacy pracują nad dogaszaniem pogorzeliska

Domaradz. Niedźwiedź brunatny na terenie gminy, wójt z apelem

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.