W skrócie
-
Kubańskie władze przyjęły plan działań na wypadek ogłoszenia stanu wojny.
-
Donald Trump zagroził Kubie po obaleniu prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro.
-
Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel podkreślił gotowość kraju do obrony i możliwość rozmów z USA na zasadach wzajemnego szacunku.
Plan został zaakceptowany w sobotę podczas spotkania Rady Obrony Narodowej, któremu przewodniczył prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel.
Według kubańskich mediów plan ma na celu zwiększenie gotowości na wypadek wojny.
Kuba szykuje się do wojny. Decyzja zapadła
„Plany i środki przejścia w stan wojny zostały przeanalizowane i przyjęte w ramach strategicznej koncepcji wojny całego narodu” – przekazała kubańska agencja prasowa Prensa Latina.
Strategia ta, była stosowana w latach 80. przez Fidela Castro – ówczesnego przywódcę kraju. Opiera się na powszechnej mobilizacji obywateli Kuby w celu odparcia agresji. W ostatnich tygodniach w kraju przeprowadzono ćwiczenia wśród ludności cywilnej.
Spotkanie Rady Obrony Narodowej było obserwowane przez byłego przywódcę Kuby generała Raula Castro Ruz, który określił je jako „dobre i efektywne”.
Trump grozi Kubie. „Zanim będzie za późno”
Po tym, jak USA obaliły przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro, Donald Trump zwrócił swoje oczy na Kubę, która od lat była sojusznikiem Wenezueli, od której otrzymywała m.in. dostawy ropy naftowej.
„Nie będzie więcej ropy ani pieniędzy dla Kuby – zero! Zdecydowanie sugeruję, aby Kuba zawarła umowę, zanim będzie za późno” – pisał niedawno Trump. Sugerował również, że władzę na Kubie mógłby przejąć obecny sekretarz stanu USA Marco Rubio, którego rodzice są Kubańczykami.
„Kuba jest wolnym, niepodległym i suwerennym krajem. Nikt nam nie będzie mówił, co mamy robić” – odpowiedział mu prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel, który zaznaczył, że kraj jest „gotowy bronić ojczyzny do ostatniej kropli krwi”.
Diaz-Canel poinformował również, że jest gotowy do rozmów z USA. Dodał jednak, że muszą się one odbywać „na warunkach wzajemnego poszanowania i w celu poszukiwania porozumienia”, a Kuba „nie zgodzi się na żadne koncesje polityczne”.