-
Lech Wałęsa zaproponował „otwarte spotkanie na żywo” sześciu osobom oskarżającym go o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa PRL.
-
Były prezydent zaznaczył we wpisie na Facebooku, że w latach 70. nie był agentem i że działalność SB miała mu zaszkodzić.
-
Lech Wałęsa wielokrotnie zaprzeczał współpracy z SB, odnosząc się także do dokumentów i sprawy gen. Czesława Kiszczaka.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Lech Wałęsa opublikował we wtorek wpis, w którym stwierdził, że „idealnie rozegrał lata 1970” oraz podkreślił, że „nie był agentem”. „To SB (Służba Bezpieczeństwa w PRL – red.) w taki sposób brudząc mi życiorys chciała, bym był odrzucony przez kolegów, tracąc przywództwo” – zaznaczył.
Jednocześnie były prezydent zaproponował na Facebooku sześciu chętnym osobom, które posądzają go o współpracę ze służbami w PRL, „otwarte spotkanie na żywo”.
„Proszę o zgłaszanie sześciu chętnych, ja stanę sam, z prawem odpowiedzi po każdym pytaniu. Jeśli tylko skompletujemy chętnych, natychmiast doprowadzę do otwartego spotkania, aby dać szansę prawdzie” – zakończył.
Lech Wałęsa wielokrotnie zaprzeczał współpracy z SB
To nie pierwszy raz, gdy Wałęsa odnosi się do tej sprawy. W maju opublikował wpis, w którym nawiązał do postaci gen. Czesława Kiszczaka oraz dokumentów dotyczących jego domniemanej współpracy ze PRL-owską Służbą Bezpieczeństwa.
Były przywódca „Solidarności” przekonywał wtedy, że po śmierci Kiszczaka próbowano nakłonić go do wspólnego przedstawienia narracji o „uzgodnionym obaleniu komunizmu„. „Chciano mnie namówić, bym zgodził się ogłosić, że razem z Kiszczakiem w uzgodnieniu obaliliśmy komunizm” – twierdził.
Wałęsa podkreślał również, iż usłyszał, że Kiszczak miał być agentem brytyjskiego wywiadu. Były prezydent zapewniał jednak, że odmówił udziału w takiej narracji. „Nie zgodziłem się i dlatego pani Kiszczakowa wyciągnęła podrobione i wycofane przez Kiszczaka te papiery, niby donosy” – dodawał.