-
Minister Radosław Sikorski wyraził poparcie dla utworzenia 'Legionu Europejskiego’, który mógłby wzmacniać system obronny Europy poprzez rekrutację doświadczonych żołnierzy z różnych krajów.
-
Generał Roman Polko popiera ideę, wskazując jako wzór francuską Legię Cudzoziemską i podkreślając znaczenie takiej jednostki dla wschodniej flanki NATO, zwłaszcza wykorzystania doświadczeń ukraińskich weteranów.
-
Część opinii publicznej krytykuje projekt, obawiając się osłabienia narodowych armii, podczas gdy gen. Polko wskazuje na potrzebę otwarcia sił zbrojnych na cudzoziemców ze względu na wyzwania demograficzne.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Pomysł utworzenia nowej, specjalnej jednostki wojskowej nazwanej roboczo „Legionem Europejskim” Radosław Sikorski przedstawił w rozmowie z greckim dziennikiem „Kathimerini”.
Szef polskiego MSZ zwrócił uwagę na potrzebę „znacznie głębszej integracji wojskowej” w ramach Unii Europejskiej. Mogłoby się to wydarzyć dzięki stworzeniu odpowiednika, funkcjonującej od dziesiątek lat we Francji, Legii Cudzoziemskiej.
– Zdecydowanie opowiadam się za utworzeniem „Legionu Europejskiego”, oddanej, stałej jednostki, która mogłaby rekrutować doświadczonych profesjonalistów z szerszej rodziny europejskiej, w tym zaprawionych w boju ukraińskich weteranów po wojnie – stwierdził.
– Nie możemy dzwonić do Waszyngtonu za każdym razem, gdy na naszym podwórku wybuchnie pożar. Niezależnie od tego, czy jest to zagrożenie konwencjonalne, czy też Moskwa wykorzystuje przepływy migracyjne z Afryki i Bliskiego Wschodu jako broń przeciwko UE – dodał.
„Legion Europejski”. Gen. Polko popiera ale wskazuje warunki
O pomysł utworzenia nowej jednostki w ramach NATO, ale związanej blisko z Unią Europejską, zapytaliśmy generała Romana Polko. Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w rozmowie z Interią przyznaje, że takie rozwiązanie powinno zostać wprowadzone w życie.
– Minister Sikorski ma konkretny pomysł i jest związany z europeizacją NATO. Jest to nam szczególnie potrzebne w momencie, gdy budujemy tzw. „NATO 3.0” – przekonuje.
Według wojskowego bardzo dobrym wzorem dla potencjalnego „Legionu Europejskiego” jest francuska Legia Cudzoziemska.
– To jednostka szybkiego reagowania, bardzo potrzebna w przypadku zagrożeń, które już teraz się pojawiają. Co więcej, da to możliwość zagospodarowania kapitału ludzkiego, chociażby Ukraińców, którzy będą mieli doświadczenie bojowe, a wiemy jakie deficyty w tej kwestii występują w innych armiach – zauważa, dodając, że absolutnie nie oznacza to, że kraje w to zaangażowane rezygnowałyby ze swoich elitarnych jednostek.
– Kluczowe kwestia, do rozstrzygnięcia, to gdzie ci żołnierze będą stacjonować. Jeżeli „Legion Europejski” by rzeczywiście powstał i korzystał z zasobów ukraińskich, kiedy skończy się wojna, to dobrze byłoby aby całość funkcjonowała na kierunku, gdzie jesteśmy najbardziej zagrożeni, czyli w Polsce, na Litwie, Łotwie, Estonii lub Rumunii. W każdym razie na wschodniej flance Sojuszu NATO – podkreśla gen. Polko.
Wracając jeszcze do kwestii zaangażowania ukraińskich weteranów były dowódca jednostki GROM zauważa, że będzie to dla Polski korzystne, ponieważ zlikwiduje jedno z potencjalnych zagrożeń dla bezpieczeństwa wewnętrznego. Niezagospodarowani wojskowi, doświadczeni na wojnie, będą szukać przyszłości w naszym kraju i staną „łakomym kąskiem” dla grup przestępczych.
Polska Legia Cudzoziemska? „Nie mamy innego wyjścia”
Pomysł przedstawiony przez Radosława Sikorskiego spotkał się z negatywnymi opiniami wśród zwolenników prawicowych partii, którzy zarzucają ministrowi rzekome poparcie dla utworzenia wspólnej europejskiej armii, przy okazji likwidując wojska krajów członkowskich UE.
Czy może polskie władze wraz z generalicją powinni zacząć dyskusję na temat zmian w Wojsku Polskim i stworzeniu jednostek, które będą otwarte na żołnierzy spoza naszego kraju? Jak twierdzi generał Roman Polko „nie mamy innego wyjścia”.
– Mówił o tym profesor generał Gielerak, że w perspektywie kilkunastu czy kilkudziesięciu lat demografia da nam się we znaki i trzeba będzie szukać nowych zasobów, które pozwolą nam utrzymać odpowiedni potencjał ludzki, po to, aby siły zbrojne mogły zagwarantować bezpieczeństwo kraju – twierdzi wojskowy.
– Stany Zjednoczone czy wiele armii europejskich mocno otworzyło się na cudzoziemców. Mowa o osobach, które mają podwójne obywatelstwo i mogą wstępować do armii. U nas to jest wciąż problem – dodaje.
Wspomina, że w trakcie służby zgłosił się do niego mężczyzna, który chciał wstąpić do polskiej armii, ale wówczas jego zgłoszenie zostało odrzucone przez WKU ze względu na posiadanie drugiego, amerykańskiego obywatelstwa.
Marcin Jan Orłowski