-
Prezydent Litwy Gitanas Nauseda poinformował, że według służb wywiadowczych są sygnały o planowaniu przez Rosję ataków na infrastrukturę krytyczną.
-
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zaprzeczył tym informacjom i uznał je za pretekst do militaryzacji przeciwko Rosji.
-
Kraje bałtyckie wprowadzają dodatkowe środki ochrony granic, infrastruktury i obiektów użyteczności publicznej w odpowiedzi na potencjalne zagrożenie ze strony Moskwy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Litwa dysponuje informacjami wywiadowczymi, które wskazują, że Rosja planuje ataki na infrastrukturę, dlatego jako środek zapobiegawczy wzmocniona zostanie ochrona obiektów, sektora energetycznego i transportu – ogłosił prezydent Gitanas Nauseda w wywiadzie dla agencji BNS.
Podkreślił, że nie posiada informacji, kiedy i gdzie potencjalnie planowane są te ataki, a także nie potwierdził, że to jego kraj jest celem Moskwy.
Litwa: Rosja planuje ataki na infrastrukturę. „Otrzymujemy sygnały”
– Otrzymujemy takie sygnały od naszych służb wywiadowczych. Nie wskazują one jednoznacznie miejsca ani czasu, ponieważ przeciwnik nie zakończył jeszcze planowania, a my znamy jedynie same pomysły – mówił Nauseda.
Prezydent Litwy ujawnił, że „mogą to być różne środki mające na celu fizyczne uszkodzenie infrastruktury krytycznej„. – Wszystko, co uniemożliwi funkcjonowanie tych obiektów – ostrzegł Nauseda.
Agencja Reutera przypomina, że Litwa jest członkiem NATO, graniczącym z obwodem królewieckim oraz z sojusznikiem Moskwy – Białorusią. Od czasu inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku kraj ten potroił swoje wydatki na obronę.
Rosja reaguje na oskarżenia. „Pranie mózgu”
Informacje przekazane przez prezydenta Litwy skomentował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Zaprzeczając zarzutom Wilna, określił je jako pretekst do rzekomej militaryzacji przeciwko Rosji.
– To po prostu kolejna porcja straszaków mających na celu dalsze pranie mózgu społeczeństwu i przygotowanie go do dalszej militaryzacji – oświadczył Pieskow.
– Aby to osiągnąć, muszą przedstawić inny kraj – w tym przypadku nasz – jako wroga i wykorzystać jako pretekst do dalszego rozbudowywania infrastruktury wojskowej NATO we wszystkich jej formach w państwach bałtyckich – powiedział rzecznik Kremla.
Zęby smoka i specjalna folia. Tak szykują się kraje bałtyckie
Litwa to nie jedyny kraj, który podejmuje środki na wypadek agresji ze strony Moskwy. Łotwa, przygotowując się na inwazję lądową, wzmacnia granicę z Rosją tzw. zębami smoka. Bariery rozmieszczone są w trzech rzędach o szerokości około dziesięciu metrów i mają na celu uniemożliwienie przejazdu przez granicę sprzętu wojskowego.
– Jeśli jednak coś się wydarzy, musimy być gotowi zniszczyć Rosjan tutaj, ponieważ na przykładzie Ukrainy widzimy: gdy tylko oddamy terytorium, odzyskanie go jest praktycznie niemożliwe – powiedział płk Andris Rieksts, odpowiedzialny za projekt Bałtyckiej Linii Obrony.
Z kolei Estonia poinformowała, że Rosja celowo „przekierowuje” ukraińskie drony w przestrzeń powietrzną NATO. Skutki tego odczuły kraje bałtyckie oraz Finlandia, które odnotowały wzrost liczby incydentów z naruszeniem przestrzeni powietrznej przez zbłąkane ukraińskie maszyny. Według Tallina bezzałogowce były skierowane w stronę Rosji, ale zboczyły z kursu po ingerencji Moskwy.
Władze jednego z estońskich miast – Tartu – rozpoczęły nawet oklejanie okien w placówkach oświatowych specjalną folią ochronną. W przypadku ewentualnej eksplozji drona utrzyma ona szkło w całości i spoi odłamki.
Źródło: BNS, Unian, Reuters
-
Poruszenie na Kremlu. Putin zapowiedział atak na większą skalę
-
„Samolot zagłady” wystartował z Rosji. Tajemnicza misja nad Iranem